Zakorkowali Silverstone. I jeszcze się tym chwalą...

Jeśli tor Formuły 1 jest waszym zdaniem odpowiednim miejscem do przemieszczania się w ścisku z prędkościami przekraczającymi w porywach 20 km/h proponujemy dwa wyjścia.

Zdjęcie

Padł rekord Guinessa... /
Padł rekord Guinessa...
/

Tańsze - udać się po recepty do lekarza, i droższe - zainwestować w swój wymarzony samochód elektryczny.

W minioną sobotę - 24 listopada - 225 właścicieli elektrycznych Nissanów Leaf stawiło się na torze Silverstone, by ustanowić nowy Rekord Guinessa. Czekało ich arcytrudne i na wskroś emocjonujące zadanie - ustawienia się  jeden za drugim i przejazd (a w zasadzie przetoczenie) się po torze. W ten oto sposób ustanowiono nowy Rekord Guinessa w długości kolumny złożonej z samochodów z napędem elektrycznym.

Malkontentom spieszymy wyjaśnić, że impreza nie była wcale nudna jak orędzie noworoczne Premiera. Śmiałkowie ściągnęli do Silverstone z całej Wielkiej Brytanii, co biorąc pod uwagę wynoszący 160 km zasięg auta oznacza, że napotkali na swej drodze tylko odrobinę mniej trudności niż Robert Scott przemierzający pieszo  Antarktydę (prędkości były pewnie zbliżone).

Reklama

Ostatecznie jednak (w przeciwieństwie do wyprawy Scotta) emocjonujący "czelendż" zakończył się pełnym sukcesem. Zawzięci miłośnicy samochodowej elektryfikacji udowodnili, że ciągnąć druta przez pół Anglii, autem na prąd można pokonać dystans kilkuset kilometrów i triumfalnie zakorkować jeden z najsłynniejszych torów F1 na świecie. Gratulujemy!

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Zakorkowali Silverstone. I jeszcze się tym chwalą...

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony