Zima. Jesteś w grupie "zaskoczeni panikarze" czy "zaskoczeni fataliści"

W Krakowie w poprzednim tygodniu, w nocy z soboty na niedzielę spadł śnieg, a już wczesnym rankiem na okoliczne górki ciągnęły rzesze najmłodszych miłośników sportów zimowych.

Zdjęcie

Odśnieżyć samochód? A po co, sam spadnie /INTERIA.PL
Odśnieżyć samochód? A po co, sam spadnie
/INTERIA.PL

Zdjęcie

Zaskoczeni fataliści  przednią szybę w samochodzie odladzają metodą "na czołgowy wizjer", zwaną również sposobem "na judasza". /Bartłomiej Zborowski /PAP
Zaskoczeni fataliści przednią szybę w samochodzie odladzają metodą "na czołgowy wizjer", zwaną również sposobem "na judasza".
/Bartłomiej Zborowski /PAP

 Świetnie wyposażonych: sanki, plastikowe "jabłuszka", ciepłe kurtki, czapki, rękawiczki, szaliki... Zupełnie jakby cały ten sprzęt czekał w pogotowiu na rozpoczęcie nowego sezonu. Na październikowy atak zimy znacznie gorzej okazali się przygotowani kierowcy, choć oczywiście nie wszyscy. Ujawniło się tutaj kilka charakterystycznych, zróżnicowanych postaw.

Zaskoczeni panikarze

Reklama

- Rany boskie, spójrz za okno, zima! Nie wiesz, gdzie jest skrobaczka do szyb?

- Przecież złamała się jeszcze w marcu! Miałeś kupić nową.

- Nie zdążyłem. A zmiotka? Gdzie jest zmiotka?! Trzeba odśnieżyć auto!

"Zaskoczony panikarz" na widok pierwszych spadających płatków śniegu jedzie zakładać zimowe opony. I nie zrażają go długie kolejki w zajmujących się tego typu usługami warsztatach. Do bagażnika, tak na wszelki wypadek, wrzuca przeciwśnieżne łańcuchy na koła. Natychmiast wymienia płyn w spryskiwaczach na mrozoodporny. Wyjeżdżając w dalszą trasę przezornie zabiera ze sobą saperkę, ciepły koc i termos z gorącą herbatą. Jesienny śnieg szybko znika i "zaskoczony panikarz" równie szybko o nim zapomina. Zaczyna się wtedy martwić, że zimówki na kołach nie bardzo pasują do 15 stopni powyżej zera...

Zdjęcie

Jaka jest różnica między czarnym kominiarzem a białym śniegiem? /Bartłomiej Zborowski /PAP
Jaka jest różnica między czarnym kominiarzem a białym śniegiem?
/Bartłomiej Zborowski /PAP

Zaskoczeni fataliści

- O, spójrz za okno, śnieg spadł! Nie ma się czym przejmować, na pewno zaraz stopnieje...

Przedstawiciele tej grupy podchodzą do nagłych zmian w pogodzie ze stoickim spokojem. W razie konieczności, śnieg z karoserii odgarniają gołymi rękami, bo przecież ich rękawiczki wciąż leżą w walizce na pawlaczu. Przednią szybę w samochodzie odladzają metodą "na czołgowy wizjer", zwaną również sposobem "na judasza". Byle cokolwiek widzieć przed sobą. O zmianie opon jeszcze w ogóle nie myślą.  Wiedzą przecież z doświadczenia, że po nagłym ochłodzeniu zawsze przychodzi nagłe ocieplenie. Wystarczy trochę poczekać.

Gotowi na wszystko

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Kiedy zmieniasz opony w samochodzie na zimowe?

  • 10%
  • 9%
  • 15%
  • 33%
  • 17%
  • 16%
głosów: 2348

 Idealni kandydaci na kierowników służb odpowiedzialnych za zimowe utrzymanie dróg. Nic i nigdy ich nie zaskoczy. Pilnie śledzą prognozy pogody. Gdyby to od nich zależało, nigdy nie doszłoby do skandalu z niezasuniętym dachem Stadionu Narodowego. Co najmniej dwanaście godzin przed zapodziewanym przez meterologów atakiem chłodu i śniegu sięgają po złożony w jednym miejscu, starannie oczyszczony i zakonserwowany zestaw wyposażenia zimowego z szerokim wyborem skrobaczek i zmiotek. Opony zmienili już wcześniej, gdy średnie dobowe temperatury spadły do określonego poziomu. Do zbiorników spryskiwaczy zawczasu wlali zimowy płyn, przesmarowali uszczelki drzwi i klapy bagażnika, zadbali by wycieraczki nie przymarzły do szyb. Można ich stawiać za wzór przezorności i zorganizowania.

Chronicznie rozleniwieni

Ich też nagły atak zimy nie zaskoczy. Niezależnie od pory roku wożą w samochodach skrobaczki do szyb, odmrażacze do zamków i zmiotki do odśnieżania, bo po prostu nie chce im się tych przyborów wyjmować z auta. Na kołach mają zimowe opony, bo z nadejściem zeszłej wiosny nie wymienili ich na letnie. Ze spryskiwaczy w ich pojazdach zawsze tryska płyn zimowy, bo innego nie wlewają. A niby po co? Kierują się w swym zmotoryzowanym życiu  zasadą, że co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolnego. Albo za pół roku lub wcale, wówczas wolne się przedłuży.

Jaka jest różnica między czarnym kominiarzem a białym śniegiem? Otóż taka, że kominiarz musi wstać o piątej rano do roboty, a śnieg może sobie dłużej poleżeć. Jest  wtorkowe popołudnie. W Krakowie leży nadal...

Odśnieżyć samochód? A po co, sam spadnie /poboczem.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Zima. Jesteś w grupie "zaskoczeni panikarze" czy "zaskoczeni fataliści"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 167,

przeczytane przez: 250 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony