Zlikwidować straż miejską? Przecież to symbol przemian po 1989 r.

Taki cios w ideę samorządności, i to dosłownie na parę dni przed wyborami do władz lokalnych! Jak poinformował właśnie jeden z dzienników, "zielone światło" otrzymał przygotowany przez sejmową Komisję Infrastruktury projekt zmian w prawie drogowym, który przewiduje odebranie strażom miejskim i gminnym możliwości korzystania z przenośnych fotoradarów.

Zdjęcie

. /Fot. Damian Klamka /East News
.
/Fot. Damian Klamka /East News

Jak wiadomo, żeby działać, trzeba mieć za co. Tymczasem rząd nakłada na gminy coraz to nowe, kosztowne obowiązki, za którymi nie idą jednak dodatkowe pieniądze. Na szczęście są w naszym kraju przedsiębiorczy burmistrzowie i wójtowie, którzy zamiast biadolić, postanowili połączyć szczytny cel, jakim jest troska o bezpieczeństwo na drogach, z pozyskiwaniem środków, pozwalających sprostać narzucanym z góry zadaniom.

Ci godni podziwu ludzie w krótkim czasie zbudowali na swoim terenie system wydajnych fotoradarów stacjonarnych, uzupełnionych rejestratorami mobilnymi. Dzięki inicjatywie i zaangażowaniu strażników, obsługujących ten sprzęt, do gminnych kas zaczęły płynąć pieniądze, które w istotny sposób podreperowały lokalne budżety. Niestety, cały ten wysiłek może pójść wkrótce na marne przez nieodpowiedzialne decyzje ustawodawcy.

Reklama

Pretekst do ataku dał opublikowany niedawno raport Najwyższej Izby Kontroli, poświęcony bezpieczeństwu na naszych drogach. Zawiera on liczne zarzuty wobec postępowania lokalnych władz, które jednak bardzo łatwo podważyć. NIK zauważa na przykład, że "zaangażowanie strażników gminnych i miejskich w obsługę fotoradarów, zwłaszcza przenośnych, jest podyktowane w wielu wypadkach nie tyle służbą na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co przede wszystkim chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy."

No i co z tego? Czy można mieć pretensje o to, że czyniąc coś pożytecznego, przy okazji się na tym zarabia? Chyba lepiej, że gminy, zamiast szukać dochodów w kolejnych podatkach, obciążających ogół obywateli, czerpią je z mandatów ściąganych od kierowców - sprawców wykroczeń drogowych?

NIK wykazała, że tak jak nakazuje prawo, wyposażeni w przenośne fotoradary strażnicy kontrolują prędkość pojazdów w miejscach uzgodnionych z policją. Czynią tak jednak tylko na początku i końcu służby. W jej trakcie przenoszą się bowiem tam, gdzie mogą liczyć na większe wpływy. I bardzo dobrze. Taka postawa dowodzi przecież umiejętności właściwej oceny sytuacji i godnej pochwały chęci bardziej produktywnego wykorzystywania kosztownego, kupionego za publiczne pieniądze sprzętu. Ma też swój aspekt psychologiczny. Spróbujmy wejść na chwilę w skórę w strażnika...

Wyobraź sobie, że instalujesz się przed szkołą, sterczysz tam pół dnia i... nic. Wszyscy kierowcy jadą powolutku, jak przepisy przykazują. Czy można się dziwić, że po kilku tak frustrujących godzinach postanawiasz przenieść się na nowiutką obwodnicę z ustawionym znakiem ograniczenia prędkości do 40 km/godz., gdzie twój fotoradar aż rozgrzeje się do czerwoności od strzelania fotek?

Najwyższa Izba Kontroli dokonała również analizy skuteczności działania fotoradarów, będących w gestii Inspekcji Transportu Drogowego. Stwierdziła, że mają one często ustawioną zbyt dużą tolerancję pomiaru prędkości, a tysiące wykonanych przez nie zdjęć trafia do kosza. Co oznacza, że sprawcy wielu wykroczeń pozostają bezkarni. W świetle powyższych danych widać, jak kapitalną rolę odgrywają fotoradary gminne, wyłapując tych, którym udało się uniknąć  ukarania przez ITD. Pozbawienie lokalnych służb porządkowych obecnych uprawnień zwiększy oka sieci, przez które będą umykać niebezpieczni piraci drogowi.

Zdjęcie

. /Fot. Karolina Misztal /Reporter
.
/Fot. Karolina Misztal /Reporter
Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Ten tekst jest oczywiście żartem. Ale może jednak zgadzasz się z autorem?

  • 51%
  • 46%
  • 1%
  • 2%
głosów: 4437

Prawdziwe intencje rządzących z brutalną szczerością odsłania uzasadnienie  projektu ustawy autorstwa posłów SLD, jeszcze radykalniej niż ten wspomniany na wstępie ograniczającego kompetencje strażników. Czytamy w nim mianowicie, iż "niniejszy projekt jest uzasadniony i konieczny w świetle nastrojów społecznych spowodowanych coraz bardziej spektakularnymi i kompromitującymi dla instytucji straży miejskiej  wypadkami pokazującymi na jak bardzo niskim poziomie kulturowym oraz prawnym są często osoby zatrudnione w formacji, której Rzeczpospolita Polska legitymuje mundur. (...)

Sojusz Lewicy Demokratycznej uważa, że odebranie strażom gminnym (miejskim) możliwości stałego zasilenia budżetu danej jednostki samorządu terytorialnego za pomocą przychodów z fotoradarów sprawi, iż duża część samorządów zdecyduje się na likwidację tychże jednostek z powodu wyłączenia prawnej możliwości czerpania zysków z ich istnienia. Przyjęcie rozwiązań proponowanych w niniejszej ustawie może więc sprawić, iż problem patologii straży gminnych (miejskich) rozwiąże się sam."

Jak widać, troska o praworządność jest tylko przykrywką. W gruncie rzeczy chodzi o likwidację instytucji, będących jednym z symboli przemian, które dokonały się w Polsce po 1989 r. a jednocześnie podważenie materialnych podstaw samorządności na szczeblu gminnym.  

***

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Zlikwidować straż miejską? Przecież to symbol przemian po 1989 r.

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 357,

przeczytane przez: 535 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony