Zombie istnieją!

Po co wskrzesza się motoryzacyjne legendy? Po to, by - najczęściej - je sprofanować. Tak, wolny rynek nie zna sentymentów ani świętości. Zacznijmy od tego, co mają taki fiat 500 albo mini, a czego brakowało ich pierwotnym wersjom?

Zdjęcie

Stare mini /internet /
Stare mini
/internet /
Otóż mają klimatyzację, zaawansowane układy jezdne, wyglądają dobrze i przyciągają spojrzenia. Jednym słowem - poza kilkoma zabiegami stylistycznymi - zupełnie nie nawiązują do produkowanych masowo, niczym papier toaletowy, pierwowzorów. Te ostatnie były dostępne ze spartańskim wyposażeniem i cechowały się brakiem jakiegokolwiek komfortu - typowe samochody dla mas.

A nowe modele? Weźmy np. mini. Mimo świetnych właściwości jezdnych i wykonania, jest zbyt gadżeciarskie i niepraktyczne dla przeciętnej matki czy ojca rodziny i zbyt drogie dla oszczędzającego studenta.

Reklama

Do tego można jeszcze dodać zapowiedzi BMW o wskrzeszeniu Isetty. Z miejsca wiadomo, że ten masowy, uroczy maszkaronek zamieni się w drogą, miejską hulajnogę dla niezależnych singli lubiących lans.

Zdjęcie

Nowe mini /internet /
Nowe mini
/internet /
Obecnie funkcje samochodów dla mas przejęły takie marki jak chociażby Dacia. Ktoś w Renault miał na tyle oleju w głowie, by wyłożyć pieniądze na dopracowanie i promocje auta, które nawet nie udaje, że nie nadaje się do czegoś innego niż bycia wołem roboczym rodziny na dorobku i... udało się. Dacia jest Dacią, tanim, niezawodnym autem dla mas, w stosunkowo nowoczesnym garniturze. Nawet wiecznie zadufani Brytyjczycy docenili ideę wprowadzenia na rynek nieskomplikowanego, prostego, rodzinnego samochodu.

Jak będzie z Wartburgiem? Obecnie przyszłość Opla jest niepewna, choć pracownicy firmy nie boją się już jej przejęcia przez Magnę i Rosjan. Tonący chwyta się brzytwy, tak więc pojawiły się pomysły, by wskrzesić wyszydzaną niegdyś "zemstę Honeckera". Kapitalistyczny Wartburg miałby wykorzystywać podzespoły opla corsy i kosztować. siedem tysięcy euro.

Dlaczego autorzy pomysłu powrotu enerdowskiego cudu techniki od razu go nie odłożyli do teczki z napisem "piękne, choć nierealne", nie narażając się przy tym na szyderstwa? Nikt (no może poza dacią, która produkowana jest w Rumunii) nie obiecuje produkować na Starym Kontynencie auta segmentu B lub C za siedem tysięcy euro (ojro jak kto woli). Taki wyczyn byłby możliwy tylko tam, gdzie nie ma związków zawodowych, nie przestrzega się kodeksu pracy oraz istnieje jeszcze niewolnictwo - na pewno NIE W NIEMCZECH.

Nawet, jeżeli naszym zachodnim sąsiadom uda się wyprodukować auto za tak okazyjną cenę, dość łatwo jest sobie wyobrazić, jak będzie ono wyglądało:

Tak proszę pana, silnik od kosiarki, 1 litr na 100 km. A wyposażenie dodatkowe? Mamy pakiet komfort: fotel dla pasażera, drążek zmiany biegów i wiatraczek dla ochłody lub gumowe koła zamiast plastikowych do wyboru...

***

Zobacz na filmie, co potrafi nowe Poboczem.pl!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Zombie istnieją!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 17,

przeczytane przez: 25 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony