Żona przeszkadza ci w jeździe?

Samotna jazda samochodem ma swoje zalety. Możemy wówczas czuć się naprawdę swobodnie. Ziewać i drapać się bez obaw o naruszenie konwenansów.

Zdjęcie

  W towarzystwie, nawet jednooosobowym, jesteśmy zmuszani do kompromisu
  W towarzystwie, nawet jednooosobowym, jesteśmy zmuszani do kompromisu
Milczeć lub nucić pod nosem aktualne przeboje. Słuchać ulubionej muzyki, do tego dowolnie głośno. W towarzystwie, nawet jednooosobowym, jesteśmy zmuszani do kompromisu. Często trudnego, bo i jak pogodzić interesy żony, która w aucie domaga się włączenia audiobooka z "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej i córki, wielbicielki black metalu? Wyposażenie wszystkich pasażerów w odtwarzacze MP3 i słuchawki jest kłopotliwe, a poza tym z czasem prowadzi do dezintegracji rodziny.

Czy ty chcesz nas zabić?!

Samotność daje poczucie wolności: jadę w tempie, jakie mi się podoba, zatrzymuję się tam, gdzie chcę i kiedy chcę. No i nikt nie wytyka mi błędów, jakie popełniam za kółkiem. "Rany boskie, uważaj! O mały włos, a wpakowałbyś się w tył tego golfa przed nami! Czy ty chcesz nas zabić?!" No i po co te krzyki? Przecież uważam i się nie wpakuję...

Reklama

Nie oszukujmy się - nerwowi lub kapryśni pasażerowie to prawdziwe przekleństwo każdego szofera. Niestety, obok niewątpliwych plusów, samotność w samochodzie ma też poważne minusy. Przede wszystkim utrudnia rozładowanie emocji.

Nie brakuje kierowców, którym cała podróż upływa na głośnym ocenianiu postępowania innych użytkowników drogi. Oczywiście można to robić na zasadzie "gadał dziad do obrazu...", czyli do siebie, ale znacznie przyjemniej krytykuje się, mając u boku słuchacza, choćby milczącego lub wtrącającego jakieś półsłówka.

-"Widziałaś tego idiotę? Przejechał skrzyżowanie na czerwonym! No widziałaś?"

- "Uhm"

- "Zobacz, co on wyprawia? Kto mu dał prawo jazdy? To przerażające, jak ci ludzie jeżdżą!"

- "Aha".

I tak przez 10, 100 czy 500 kilometrów. Sam, bez wentyla bezpieczeństwa w postaci zewnętrznego, cierpliwego odbiorcy twoich recenzji, tego psychicznie nie wytrzymasz.

Nieustanne krytykowanie zachowań innych kierowców (rowerzystów, pieszych) wynika prawdopodobnie ze stresu, związanego z prowadzeniem pojazdu. Innym jego skutkiem jest gotowość do kłótni. Ludzie, którzy na co dzień wydają się oazą spokoju, po zajęciu miejsca w aucie natychmiast rozpoczynają sprzeczkę. O co można pokłócić się w samochodzie? O wszystko. Na początek na przykład o zbyt mocne trzaśnięcie drzwiami, bałagan w kabinie, mokry parasol pozostawiony na fotelu, brudne szyby itp. Potem o wybór drogi ("Mówiłem, żeby tędy nie jechać, bo tu zawsze są korki, ale ty jak zwykle wiesz lepiej") lub jej pomylenie ("Nie mogłaś mi wcześniej powiedzieć, że mam skręcić w prawo?"). Sprawę nieco komplikuje upowszechnienie nawigacji GPS. Wtedy jakimś rozwiązaniem jest wyszydzanie autorów mapy ("Zobacz, co za głupek! Każe mi zawracać na autostradzie?!").

Żony bywają niezmiernie dokuczliwe

Kłótnia w samochodzie wymaga obecności co najmniej jednego pasażera. Owszem, można wyżyć się na prezenterze radia czy lektorze nawigacji, ale przecież to nie to samo...

A tak przy okazji ciekawe, czy przeprowadzono kiedykolwiek badania, które ustaliłyby przyczyny zdenerwowania osób za kierownicą samochodu.

Stawiam mercedesa clk przeciwko trabantowi limuzynie, że jednym z najważniejszych powodów irytacji, wymienionych przez ankietowanych, byłby siedzący obok mąż (żona). Trzeba bezbrzeżnego zaufania lub kompletnej ignorancji, aby powstrzymać się od doradzania siedzącemu za kółkiem ślubnemu (ślubnej). Przyjęło się uważać, że bardziej marudni są w tej roli mężczyźni (prawdę mówiąc lepsze, lecz nieco niecenzuralne byłoby na określenie tej sytuacji słowo zaczynające się na u, a kończące na iwi), jednak i tutaj daje o sobie znać postępujące równouprawnienie płci. Żony też bywają niezmiernie dokuczliwe.

Amerykanie, a może Brytyjczycy ukuli specjalny termin, określający takich ludzi i takie zachowania: back-seat drivers. Kierowcy z bocznego siedzenia. Dla uproszczenia, dalej posłużymy się skrótem - KzBS. KzBS cały czas uczestniczą w prowadzeniu auta. Dobrze, gdy ograniczają się do udzielania pożytecznych rad. Gorzej, jeśli próbują "pomagać", naciskając wyimaginowane pedały, pochylając się, by sprawdzić, czy "prawa jest wolna" itp. Zupełnie źle, gdy łapią niespodziewanie za kierownicę lub dźwignię hamulca ręcznego.

Hamuj - "rura" - zakręt

KzBS bywają adwokatem nadzorowanego przez siebie kierowcy, bezlitośnie krytykując innych użytkowników dróg ("Widziałeś tego bałwana? Skręcił bez migacza!"), ale także jego surowym recenzentem ("Ty nigdy nie nauczysz się jeździć!"). Gdy dojdzie do kolizji, wysiadają z triumfalnym: "A nie mówiłem!" (mówiłam). KzBS, obserwując niezliczone błędy popełniane przez kierowcę właściwego, są zdziwieni, jak udaje im się dotrzeć do celu wtedy, gdy podróżują samotnie.

KzBS pracują równie ciężko jak piloci rajdowi. Nieustannie rzucają krótkie komendy: hamuj - "rura" - zakręt - zielone - czerwone - policja - dziury - jesteś na podporządkowanej - przejdź na dwójkę - włącz długie - puść go, niech wyprzedza - sprzedają arbuzy, zatrzymaj się! Niestety, rzadko udaje się im zapamiętać nazwę miejscowości i odległość na mijanym drogowskazie.

W krwi KzBS buzuje adrenalina, cierpią oni wskutek napięcia mięśni i dolegliwości żołądkowych. Zdarzają się biegunki na tle nerwowym i nagłe uderzenia potów. Na mecie KzBS są całkowicie wykończeni.

Na zjawisko KzBS nie ma właściwie rady. Pomogłoby zostawienie "przez roztargnienie" w domu, ewentualnie szczelne zakneblowanie i przymocowanie do fotela dodatkowym pasem bezpieczeństwa. Takie rozwiązanie rzadko jednak wchodzi w rachubę ze względów rodzinnych. Pozostaje uzbroić się w świętą cierpliwość lub... dyskretnie poczęstować przed podróżą środkami nasennymi.

Cały tekst o wicekierowcach przeczytaszTUTAJ

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Żona przeszkadza ci w jeździe?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 87,

przeczytane przez: 130 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony