Zrobili zdjęcia śpiących policjantów. No i zaczęło się

"Za mało policji w centrum Sopotu" - głosi tytuł jednego z artykułów prasowych, relacjonujących niedawne dramatyczne wydarzenia na "monciaku" i molo.

Zdjęcie

. /poboczem.pl
.
/poboczem.pl
​Wyjaśniamy, dlaczego policjanci spali na służbie

"Śpiącymi policjantami" nazywane bywają montowane na jezdniach progi spowalniające. Okazuje się jednak, że wspomniane pojęcie nabiera czasem całkiem dosłownego znaczenia. Oto komendant miejski policji w Krakowie ukarał dwóch policjantów, którzy spali na służbie w radiowozie. czytaj więcej

  W takim samym  duchu wypowiadał się prezydent tego miasta Jacek Karnowski. Jak należy te uwagi rozumieć? Że niby gdyby feralnego wieczoru po okolicy kręciło się więcej tajniaków i patroli umundurowanych nie doszłoby do masakry przechodniów? W jaki sposób owi stróże prawa i porządku mieliby zapobiec nieszczęściu? Rzucić się pod koła rozpędzonego samochodu?

A może kierowca Hondy, na widok licznych funkcjonariuszy, kręcących się w tłumie na sopockim deptaku, opamiętałby się i zrezygnował ze swojej opętańczej przejażdżki? Wolne żarty. Niestety, wciąż pokutuje u nas przekonanie, zarówno wśród przedstawicieli władz, jak i zwykłych ludzi, że wzrost liczby policjantów automatycznie przekłada się na zwiększenie bezpieczeństwa w kraju. Takie myślenie widać choćby przy okazji świąt i długich weekendów, czyli w okresach wzmożonego ruchu na drogach, kiedy to szefowie policji chwalą się wysłanymi do pracy w terenie dodatkowymi tysiącami podwładnych i setkami radiowozów.

Reklama

 Jeżeli akcja "Znicz", "Choinka", "Bezpieczny powrót" itp. skończy się sukcesem, czyli statystycznym spadkiem liczby wypadków i ich ofiar w porównaniu z poprzednim analogicznym okresem sprawozdawczym - ogłasza się wielki sukces i nadstawia portfele do nagród (bo raczej nie piersi do orderów). Jeżeli sukcesu nie ma, winni są oczywiście kierowcy. Brawurowi, bezmyślni, niedoszkoleni, pozbawieni wyobraźni, niepoprawni...

Ci, którzy często wyjeżdżają samochodem za granicę, wiedzą, że można przejechać wzdłuż i wszerz dowolny zachodnio- czy południowoeuropejski kraj i nie spotkać na drodze ani jednego policyjnego patrolu. A groźnych wypadków notuje się tam znacznie mniej niż u nas. Od szumnie reklamowanych doraźnych akcji ważniejsza jest bowiem systematyczność i dobra organizacja działania, a od ilości - jakość.

Cytat

Grupa mieszkańców Redy podczas spaceru po lesie natknęła się na śpiących w radiowozie policjantów. Gdy funkcjonariusze usłyszeli pukanie w szyby samochodu, wyskoczyli z auta i... wylegitymowali oraz spisali natrętów. I słusznie

A z tą jakością, jak wiemy, bywa bardzo różnie. Wystarczy zajrzeć do opublikowanego przed paroma miesiącami raportu Najwyższej Izby Kontroli, który przyniósł szokujące wręcz informacje. Okazuje się, że ponad 40 proc. policjantów drogówki nie ukończyło wymaganego przeszkolenia specjalistycznego w zakresie ruchu drogowego. "Taki stan rzeczy może mieć wpływ na rzetelność dokonywanych przez policjantów ustaleń dotyczących zdarzeń na drodze, oceny uczestników ruchu, decyzji o nałożeniu mandatu, zwłaszcza w skomplikowanych sytuacjach, a także na zdolność do pomagania kierowcom np. za pomocą ręcznego kierowania ruchem na dużych skrzyżowaniach" - czytamy w raporcie NIK. Innymi słowy: pouczają kierowców i nakładają na nich kary, a nie ma żadnej pewności, że sami znają się na przepisach.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Jak oceniasz pracę polskiej policji

  • 12%
  • 79%
  • 9%
głosów: 14144

Drogówka posiada na wyposażeniu 706 motocykli, ale umie nimi jeździć tylko 530 policjantów. Jedynie około 15 proc. funkcjonariuszy drogówki, czyli mniej niż co szósty, ukończyło kurs doskonalenia techniki jazdy samochodem (co skądinąd może w jakimś stopniu tłumaczyć fatalne skutki niektórych pościgów za sprawcami wykroczeń). Ponad jedna trzecia policyjnych pojazdów jest zużyta i kwalifikuje się do wymiany. A na nowe brakuje pieniędzy. Bardzo wiele mówiło się też w ostatnim czasie o wiarygodności używanych przez policję ręcznych mierników prędkości, czyli tzw. "suszarek".

Jedyne, co naprawdę doskonale udaje się polskim policjantom, to drzemka na służbie. Ostatnio doszło do kolejnego tego rodzaju zdarzenia. Grupa mieszkańców Redy podczas spaceru po lesie natknęła się na śpiących w radiowozie policjantów. Gdy funkcjonariusze usłyszeli pukanie w szyby samochodu, wyskoczyli z auta i... wylegitymowali oraz spisali natrętów. I słusznie, bowiem powinni oni brać przykład z rowerzysty w Krakowie, który w podobnej sytuacji pstryknął kilka fotek i cichutko odjechał. Pewnie pamiętał piosenkę o "starym niedźwiedziu", którego trzeba się bać i nie wolno go budzić...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Zrobili zdjęcia śpiących policjantów. No i zaczęło się

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 798,

przeczytane przez: 1197 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony