Życie policjanta drogówki w Polsce jest nudne

Pędzący ulicami miasta samochód. Za nim mkną z równie szaleńczą prędkością policyjne radiowozy. Kierowcy innych aut usiłują uciec na chodniki i pobocza. Dochodzi do licznych kolizji, które jednak na nikim nie robią wrażenia.

Zdjęcie

   
   
Efektowne skoki, poślizgi, jazda pod prąd, zakręty pod kątem 120 stopni... Znacie to? Pewnie tak - z amerykańskich filmów akcji.

W naszej pszenno-buraczanej ojczyźnie takie spektakularne pościgi zdarzają się bardzo, bardzo rzadko, co jednak nie powinno martwić, bo świadczy nie tyle o zapóźnieniu cywilizacyjnym kraju, mniejszych umiejętnościach i braku odpowiedniej determinacji zmotoryzowanych przedstawicieli świata przestępczego czy słabszej motywacji stróżów prawa, co o zdrowym rozsądku potencjalnych ściganych i ścigających.

Reklama

Niewielu rzezimieszków, poruszających się własnymi samochodami zechce zaryzykować jazdę, która może zakończyć się uszkodzeniem pojazdu. Będzie z tym później mnóstwo kłopotu, nie mówiąc o kosztach.

Ci, którzy poruszają się cudzymi furami, też są ostrożni. Nie po to kradli te wozy, aby teraz rozbijać je w lekkomyślnych ucieczkach.

Również policjanci, mając do wyboru: bezpośredni pościg czy spisanie notatki służbowej, wybierają to drugie rozwiązanie. Bynajmniej nie ze strachu. Zapewne niejeden funkcjonariusz chętnie pognałby na łeb na szyję przez centrum swojego miasta. Musi jednak pamiętać o zarządzeniach, wprowadzających oszczędności w policji. Nawet zatem jeśli pościg zakończy się sukcesem, to trzeba będzie się tłumaczyć ze zwiększonego zużycia paliwa i opon. A jeżeli nie daj Boże dojdzie do kolizji...

Zresztą samo tłumaczenie także nie będzie łatwe, bowiem, jak ostatnio poinformowano, jeden z komendantów wydał zarządzenie, zabraniające stosowania w wydrukach wytłuszczeń, gdyż czcionka bold oznacza przecież większe zużycie atramentu w drukarkach...

Dlatego życie policjanta drogówki w Polsce jest dość nudne i sprowadza się do rytualnych rozmów: "Proszę przygotować prawo jazdy, dowód rejestracyjny, odcinek opłaty ubezpieczenia OC. Panie kierowco, nie widzi Pan znaków ograniczenia prędkości?" A wkrótce może być jeszcze nudniej, bo rząd planuje zniesienie obowiązku posiadania przy sobie wymienionych wyżej dokumentów.

Na szczęście bywają sytuacje, które ubarwiają szarą codzienność polskiej policji. Oto kilka dni temu wracający z rutynowego patrolu policjant ruchu drogowego komendy miejskiej w Krakowie zauważył trzech młodych mężczyzn, usiłujących zapakować do bagażnika skody felicii sklepowy wózek.

Policjant podjechał na sklepowy parking. Na widok radiowozu wspomniani dżentelmeni rzucili się do ucieczki, ale funkcjonariusz zablokował im drogę i zatrzymał. Ponieważ kierownik sklepu wycenił wartość wózka na ponad 250 zł, sprawcy - mieszkańcy jednej z podkrakowskich miejscowości - usłyszą zarzut usiłowania kradzieży. Co ciekawe, z ustaleń wynika, że mężczyźni usiłowali ukraść wózek na potrzeby... nakręcenia filmiku, który później mieli zamiar opublikować w Internecie.

Tam - wieżowce Manhattanu, tu - Rondo Matecznego. Tam - napad na jubilera przy Piątej Alei, tu - kradzież sklepowego wózka. Tam - ford mustang , tu - skoda felicia. Cóż, jaki kraj, takie kryminalne historie. Tak czy inaczej służby prasowe policji uznały, że wyczyn krakowskiego funkcjonariusza drogówki wart jest przedstawienia w mediach. Dzielny i spostrzegawczy funkcjonariusz zasłużył na pochwałę przełożonych, ale będą dręczyć go wyrzuty, że być może przekreślił początki wielkiej filmowej kariery nowego Polańskiego czy Wajdy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Życie policjanta drogówki w Polsce jest nudne

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 5,

przeczytane przez: 22 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony