A ty co zostawiłeś na dachu?

Sąsiad wsiadł pod domem do samochodu, energicznie zamknął drzwi i ruszył w drogę. W tej samej chwili z dachu jego auta zsunął się niewielki, czarny przedmiot.

Znajdujący się przypadkowo w pobliżu kolega właściciela pojazdu podszedł zaciekawiony, by sprawdzić, co to takiego. Okazało się, że był to aparat fotograficzny.

Zdjęcie

Zostawiłeś coś na dachu?  
Zostawiłeś coś na dachu?  
Na szczęście w futerale, więc przetrwał upadek bez szwanku. Roztargniony kierowca szybko odzyskał zgubę, bowiem trafiła ona w ręce znalazcy nie tylko uczciwego, ale też znajomego. Można rzec, że miał potrójne szczęście...

Reklama

Kilka dni temu przez media przewinęła się historia pewnego Niemca, który położył na dachu swego samochodu kopertę z 3660 euro i, zapominając o niej, odjechał. Odzyskał pieniądze, bowiem znalazła je nieskora do przywłaszczenia cudzej własności emerytka. Odniosła gotówkę do biura rzeczy znalezionych, gdzie spotkała jej prawowitego właściciela,, który właśnie zgłaszał swoją stratę.

To klasyczna sytuacja: kładziemy na dachu saszetkę z dokumentami, okulary, rękawiczki, torbę z zakupami itp. Oczywiście tylko na chwilę. Potem, zamyśleni lub zajęci czymś innym, odjeżdżamy. Najczęściej tracimy te rzeczy bezpowrotnie, czasem mamy szczęście, jak bohaterowie opisanych wyżej zdarzeń, a niekiedy jesteśmy świadkami prawdziwego cudu: po przyjeździe na miejsce okazuje się, że pozostawione na dachu przedmioty dotarły tam razem z nami.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy kiedykolwiek przez roztargnienie zdarzyło ci się:

  • 21%
  • 15%
  • 5%
  • 15%
  • 35%
  • 9%
głosów: 5598
Roztargnieni kierowcy zapominają o włączeniu świateł mijania podczas jazdy, co grozi mandatem, a także o ich wyłączeniu na postoju, co może skończyć się rozładowaniem akumulatora. Niektórzy radzą sobie, przyklejając na tablicy wskaźników karteczkę ze stosownym przypomnieniem. Nawiasem mówiąc dziwne, że tak wiele modeli samochodów nie jest jeszcze fabrycznie wyposażanych w odciążające pamięc kierowców automatyczne włączniki i wyłączniki świateł...

Ze skutkami roztargnienia kierowców ma do czynienia policja, alarmowana zgłoszeniami o kradzieży pojazdów. Dopiero po jakimś czasie okazuje się, że żadnej kradzieży nie było. Po prostu właściciele tych aut zapomnieli, gdzie je zaparkowali.

Za szczyt roztargnienia trzeba jednak uznać przypadek nieżyjącego już poety i autora znakomitych tekstów piosenek, Jeremiego Przybory, który, jak kiedyś opowiadał w telewizji, pewnego dnia przez zapomnienie pozostawił na drodze... własnego syna. Podczas podróży po Polsce, zatrzymał się na skraju szosy i poprosił jadącego z nim chłopaka o przetarcie z zewnątrz szyb samochodu. Ten posłusznie wysiadł, zrobił co trzeba, po czym z przerażeniem spostrzegł, że ojciec, zapewne głęboko pogrążony w myślach o czekającej go pracy, odjeżdża w siną dal!

Żarty żartami, ale według niektórych badań roztargnienie kierowców bywa równie częstą przyczyną wypadków jak alkohol. Jeżeli przez roztargnienie przegapisz właściwy zjazd z autostrady, to najwyżej trochę się zdenerwujesz, stracisz czas, spalisz niepotrzebnie paliwo. Jeżeli wskutek braku właściwej koncentracji wjedziesz na tę autostradę pod prąd, nie zauważysz czerwonego światła na skrzyżowaniu, możesz doprowadzić do tragedii.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony