A ty umiesz jeździć w zimie?

Środa, 30 grudnia 2009 (23:14)

Jak wiadomo nie od dziś nasze polskie kochane drogi i ich stan utrzymania pozostawiają wiele do życzenia. Są nierówne, dziurawe, w ciągłych remontach, ale dopiero z nadejściem zimy jazda staje się naprawdę uciążliwa i męcząca. (*)

Zdjęcie

Sposób poruszania się kierowców po drogach w warunkach zimowych
Nie chcę tutaj jednak piętnować służb zajmujących się utrzymaniem dróg i w ten sposób powtarzać corocznie wypowiadane zdanie, że "zima zaskoczyła drogowców".

Chciałbym poruszyć tutaj sposób poruszania się polskich kierowców po polskich drogach w warunkach zimowych. Na własnej skórze przekonałem się jak nieostrożnie i nieodpowiedzialnie potrafią się poruszać niektórzy z nich.

Reklama

Jadąc z Warszawy do Lublina w trakcie intensywnych opadów śniegu i po oblodzonej nawierzchni widziałem kilka zdarzeń, które powodowały u mnie przyspieszone bicie serca i wzrost poziomu adrenaliny. Sunąc ok. 70 km/h zostałem wyprzedzony przez busa z ludźmi, który musiał jechać ok. 100 km/h, gdyż szybko się oddalił. Pan kierowca chyba zapomniał że miał na swojej odpowiedzialności pasażerów!

Nic jednak nie przebije widoku naczepy tira, która nagle na zakręcie zaczyna zsuwać się do zewnątrz i drze tylną krawędzią po metalowej barierce. Kierowca chyba jednak nic sobie z tego nie zrobił i jechał dalej nie zwalniając.

Ostatnie zdarzenie miałem w okolicach Kurowa. Auta zwalniały przed skrzyżowaniem i robił się korek. Samochód przede mną mrugał awaryjnymi sygnalizując, że jest ostatni w korku. Ja uczyniłem tak samo i z większej odległości rozpocząłem hamowanie. Gdy już prawie się zatrzymałem z mojej prawej strony na chodnik wpadła Skoda. Kierowca nie wyhamował i poniosło go na lodzie. Kilka centymetrów i uderzyłby we mnie.

Kierowcy zdejmujcie trochę nogę z gazu w zimie! W lecie jest zupełnie inna technika jazdy niż zimą. Wszystkie manewry musimy wykonywać płynnie i delikatnie, musimy też pamiętać, że o wiele wydłuża się droga hamowania.

Ja nie chcę tutaj nikogo uczyć, tylko zwrócić uwagę na problem. Poleciłby wszystkim maksymę "ostrożniej znaczy dalej", unikniemy w ten sposób różnych nieprzyjemności, mechaników i lekarzy.

(*) - list od niezalogowanego Czytelnika (kfkfkf21)

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem