Bomba Morawieckiego, czy zwykły niewypał?

Pierwszeństwo dla pieszych już przed przeznaczonymi dla nich przejściami, ujednolicenie dopuszczalnej prędkości w obszarach zabudowanych do 50 km/h, odbieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h na wszystkich drogach w kraju. Takie zmiany w prawie zapowiedział podczas imprezy na stadionie PGE Narodowym premier Mateusz Morawiecki. Czytam, że „odpalił prawdziwą bombę” i „może być premierem, który spowoduje największy skok w poprawie bezpieczeństwa Polaków na drogach.” No cóż, każdemu wolno wyrażać publicznie zachwyt szefem rządu i jego obietnicami. Ja jednak proponuję zachować umiar.

Zdjęcie

/Jakub Kamiński   /East News
/Jakub Kamiński /East News
List otwarty do wicepremiera, ministra finansów i rozwoju Mateusza Morawieckiego

Szanowny Panie Premierze, Jako gorący patriota z wielkim zainteresowaniem i sympatią obserwuję Pańskie działania, zmierzające do odbudowy gospodarki narodowej, systematycznie, brutalnie i rozmyślnie niszczonej po roku 1989, a zwłaszcza w ciągu ośmiu lat poprzednich rządów. Wyprzedaż... czytaj więcej

O bezpieczeństwie na przejściach dla pieszych pisałem już niejednokrotnie i nie chcę się powtarzać. Zdania nie zmieniłem i nadal twierdzę, że jest ono sumą przezorności i kultury kierowców, czujności pieszych, wynikającej wprost z ich instynktu samozachowawczego oraz odpowiedniej infrastruktury: wytyczania "zebr" we właściwych miejscach, ich poprawnego oznakowania itp. W samoistną siłę prawa nie wierzę.

Można przyznać pierwszeństwo pieszym jeszcze zanim wyjdą z domu na ulicę, ale i tak bez spełnienia wyżej wymienionych warunków nie zapewni im to przeżycia. Nie sprawi bowiem, że z dróg znikną szaleńcy, ryzykanci i ludzie zwyczajnie bezmyślni. Wszystkich uczestników ruchu, a zwłaszcza tych tzw. niechronionych, powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania. Warto tu zacytować jednego z internautów, który pisze dosadnie, ale jakże rozsądnie: "Jeżdżę samochodem w tygodniu, a w weekendy zazwyczaj jestem pieszym. Nie obchodzi mnie czy jako pieszy mam zas...ane pierwszeństwo, ani kto i na ile pójdzie do więzienia. Nie wchodzę na jezdnię dopóki nie mam pewności, że jest bezpiecznie, bo zwyczajnie chcę żyć. I mogą sobie kolejne rządy wciskać mi ciemnotę, że mam pierwszeństwo i wolno mi włazić pod koła w dowolnej sytuacji. Poczekam, postoję i ruszę, gdy nie będzie zagrożenia, bo prawo prawem, ale fizyka ma gdzieś ustawy i kodeks karny."

Reklama

Dlatego owszem, jestem za wprowadzeniem nowych przepisów, ale tylko wtedy, gdy jasno nakażą pieszym zachowanie ostrożności, niezależnie od wszelkich przyznanych im w prawie przywilejów.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Jak oceniasz zapowiedzi premiera Morawieckiego dotyczące zmian w przepisach?

  • 9%
  • 89%
  • 2%
głosów: 377

Zróżnicowanie  dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym zależnie od pory dnia nie ma większego sensu. Ujednolicenie przepisów byłoby zatem krokiem we właściwym kierunku. Choć prawdę mówiąc z punktu widzenia typowego polskiego kierowcy bez większego znaczenia. W końcu to obojętne, czy przekraczamy limit ustalony na poziomie 50 czy 60 km/h. I tak przecież, gdzie to tylko fizycznie możliwe, jeździ się na ogół szybciej niż pozwalają znaki.

I tu dochodzimy do trzeciej części zapowiedzi premiera, tej dotyczącej zatrzymywania prawa jazdy piratom drogowym. Corocznie za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h uprawnienia traci, na trzy miesiące, kilkadziesiąt tysięcy kierowców. Ciekawe, czy ktoś pokusił się o zbadanie, dlaczego jeżdżą tak szybko (ja o takich badaniach nie słyszałem)? Wskutek nieznajomości przepisów? Z głupoty? Z zamiłowania do ryzyka? Wychodzą z założenia, że do prowadzenia samochodu nie jest im potrzebne prawo jazdy (podejrzewany o takie myślenie jest m.in. komendant jednego z komisariatów policji na Mazowszu)? A może jest to efekt chłodnej kalkulacji, opartej na codziennych doświadczeniach? Prawdopodobieństwo wpadki jest przecież mimo wszystko znikome. Po rozszerzeniu sankcji na wszystkie drogi to prawdopodobieństwo wzrośnie, ale czy aż tak bardzo, by kogoś zmitygować i skłonić do zdjęcia nogi z gazu? Poza tym 190 km/h na autostradach i 140 km/h na zwykłych drogach pozamiejskich, czyli prędkości nie zagrożone jeszcze utratą "prawka," to i tak bardzo, bardzo szybko.

Wielu ekspertów twierdzi, że zaostrzanie przepisów jest zupełnie niepotrzebne. Ważne, aby były egzekwowane już te istniejące. I to jest chyba najlepszy komentarz do zapowiedzi premiera - odpalacza "prawdziwych bomb".

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie CLACKSON. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami. Szczegóły TUTAJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony