Cysterny wstydu, czyli godna pożałowania walka ze… smogiem

Politycy bardzo lubią podróżować po kraju samolotami, ewentualnie luksusowymi limuzynami z przyciemnionymi szybami. W okresie kampanii wyborczych przesiadają się jednak do innych środków lokomocji. Takich, które pozwalają im zbliżyć się do elektoratu. Różnego rodzaju pojazdy służą również celom czysto propagandowym. Stają się nośnikami haseł, sławiących sukcesy zleceniodawców takich akcji i zniechęcających do ich przeciwników. Właśnie poinformowano, że w Polskę ruszą "cysterny wstydu", wynajęte przez Komitet Wyborczy PiS.

Zdjęcie

Na pomysł z cysternami nikt dotychczas jeszcze nie wpadł /Robert Stachnik /Reporter
Na pomysł z cysternami nikt dotychczas jeszcze nie wpadł
/Robert Stachnik /Reporter

W przeszłości niektórzy kandydaci na obieralne, ważne stanowiska państwowe próbowali korzystać z kolei żelaznej. Niestety, wiązało się to z poważnymi niedogodnościami. Pociągi lubią się spóźniać. Systematyczne likwidowanie przez PKP połączeń, tras i torów ogranicza pole działania. Ponadto ze względu na koszty i konieczność wpasowania się w istniejący rozkład jazdy trudno zarezerwować cały, specjalny skład, co narażało głównych pasażerów na nieprzewidziane, nie zawsze przyjemne spotkania z przypadkowymi przedstawicielami suwerena.

Cytat

Gramy tymi cysternami na nosie lewakom, bredzącym coś o globalnych zmianach klimatycznych

Znacznie poręczniejsze są autobusy. Pozwalają dotrzeć w miarę szybko i sprawnie w dowolny zakątek. Kolorowe, stosownie oklejone, są wdzięcznymi do fotografowania, filmowania i pokazywania w telewizji agitkami. Łatwo jest im także nadać wpadającą w ucho nazwę. Mieliśmy już zatem Tuskobus, Bronkobus, Dudabus, Szydłobus, a także R-bus (podróżował nim Ryszard Petru przed wyborami parlamentarnymi) oraz po prostu Czerwony Autobus (pracował dla SLD przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 r.). Sporo żartów prowokował slogan, ozdabiający autobus wyborczy Platformy Obywatelskiej w roku 2011:  "Zrobimy więcej".

Reklama

Nie popadajmy jednak w megalomanię. Wykorzystywanie autobusów do celów politycznych nie jest bynajmniej polskim wynalazkiem. Jak twierdzą źródła, po raz pierwszy wspomnianym środkiem transportu, informacji i agitacji posłużył się po raz pierwszy w 1948 r. Thomas E. Dewey, kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych. W późniejszych latach znalazł w USA licznych naśladowców. Do historii przeszedł eskortowany przez helikopter konwój 28 pojazdów (w tym czterech autobusów przeznaczonych specjalnie dla przedstawicieli mediów), którym w 1992 r.  peregrynowali po ojczyźnie Bill Clinton i Al Gore. Luksusowo wyposażony autobus prezydenta George’a W. Busha (2003) został po zakończeniu swojej misji sprzedany członkom słynnego zespołu rockowego Aerosmith.


Jak widać, autobus wyborczy to banał. Za to na pomysł z cysternami nikt dotychczas jeszcze nie wpadł. Tu jesteśmy prekursorami na skalę, nie bójmy się tego określenia, międzygalaktyczną. Aż cisną się na usta słowa, inspirowane klasykiem... Wiecie

co robią te cysterny? One odpowiadają żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To są cysterny na skalę naszych możliwości. Czy wy wiecie, co my robimy tymi cysternami? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wymyślone i to nie jest nasze ostatnie słowo! 

Ba, my nie tylko "otwieramy oczy niedowiarkom". My gramy tymi cysternami na nosie lewakom, bredzącym coś o globalnych zmianach klimatycznych i wzywających obłudnie do ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Dobitnie pokazujemy koncernom motoryzacyjnym, co myślimy o ich godnej pożałowania walce o redukcję każdego grama dwutlenku węgla w samochodowych spalinach, o śmiesznych trzycylindrowych  silniczkach i całym gadaniu o ochronie środowiska.

"Cysterny wstydu" mają odwiedzić każdy z okręgów wyborczych w Polsce, zohydzając widniejące na ich zbiornikach twarze liderów opozycji i przypominając przewiny poprzedniego rządu. A co, stać nas... Oddzielne wyrazy szacunku należą się właścicielom owych pojazdów. Mimo, że w kwitnącej gospodarce każda ciężarówka jest na wagę złota, nie wahali się wynająć cystern "na pusto" sztabowi wyborczemu PiS. Są bowiem rzeczy ważne i ważniejsze.     

    • Polska pokazuje, że  ma w nosie ekoligię
    • Bardzo dobry pomysł. Polacy muszą to wiedzieć!
    • Nie mam zdania
Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

„Cysterny wstydu”. Jak ocenisz tę akcję?

  • Polska pokazuje, że  ma w nosie ekoligię
    63%
  • Bardzo dobry pomysł. Polacy muszą to wiedzieć!
    32%
  • Nie mam zdania
    5%
głosów: 173

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony