Czy Audi nie potrafi budować samochodów?

Zarząd Audi powinien spalić się ze wstydu i posypać głowy zamiecionym popiołem. Jeśli wierzyć opiniom lekarzy i biegłych sądowych, firma z Ingolstadt nie powinna budować samochodów!

Zdjęcie

Jadące podobno 50 km/h Audi uderzyło w drzewo i zostało mocno zniszczone /Polska Press /East News
Jadące podobno 50 km/h Audi uderzyło w drzewo i zostało mocno zniszczone
/Polska Press /East News

Takie wnioski nasuwają się same. Wystarczy, że przeanalizujemy opinie ekspertów (lekarzy i śledczych) dotyczących głośnego wypadku z udziałem Beaty Szydło.

Pani premier na stałe wpisała się na karty martyrologii narodowej 10 lutego 2017. Tego dnia opancerzone Audi A8 (w wersji L Security) staranowane zostało przez rozklekotanego Fiata Seicento. Służbowa podróż prezesa rady ministrów (II najważniejszy prezes w Polsce) zakończyła się na przydrożnym drzewie. Wydawać by się mogło, że ważące blisko 3 tony auto zapewnia użytkownikom maksymalny poziom ochrony przed skutkami wypadków. Nic bardziej mylnego! 

Reklama

"Rzeczpospolita" dotarła do dokumentacji medycznej obrażeń pani premier. Wg niej u Beaty Szydło stwierdzono m.in.: złamanie mostka i obustronne złamanie kilku żeber ze zranieniem opłucnej, stłuczenie serca i miąższu płucnego, a także otarcia naskórka powłok klatki piersiowej, podbiegnięcia krwawych powłok podbrzusza i podudzia lewego (co wskazuje na to, że pani premier miała zapięte pasy). Poważnie ranny został również szef ochrony. Funkcjonariusz, który siedział na miejscu pasażera z przodu doznał obrażeń ciała w postaci "wieloodłamowego złamania trzonu kości udowej prawej z przemieszczeniem odłamów czy rany łuku brwiowego lewego z podbiegnięciem krwawym lewej okolicy oczodołowej".

Bolesne obrażenia są typowe dla zdarzeń, do których dochodzi przy stosunkowo dużych prędkościach. Problem w tym, że - w opinii zajmującej się sprawą prokuratury - przed zderzeniem limuzyna poruszała się z prędkością około 50 km/h. O takiej prędkości publicznie mówił m.in. ówczesny szef MSWiA - Mariusz Błaszczak. Czyżby ministrowi zdarzało się publicznie kłamać, a może - co bardziej prawdopodobne - "został celowo wprowadzony w błąd"?

W tym miejscu wypada dodać, że Audi A8 L Security zaprojektowano w taki sposób, by - przynajmniej w teorii - zapewnić pasażerom maksymalną ochronę nie tylko przed skutkami wypadków, ale też np. ostrzałem z broni ręcznej. Stąd bierze się astronomiczna cena pojazdu. Zaledwie dwa miesiące przed wypadkiem Biuro Ochrony Rządu zapłaciło za niego przeszło 2,5 mln zł! Faktura opierała na kwotę 2 531 816,00 zł.

Pani premier miała więc szczęście podróżować "nówką sztuką" - "igiełką" "prosto z fabryki". Biorąc pod uwagę odnotowane przez lekarzy obrażenia, strach pomyśleć, co by się stało gdyby podróżowała starszym pojazdem niemieckiej marki...

Wymownym jest fakt, że poszczególni biegli i prokuratury traktują sprawę wypadku pani premier w kategorii "zgniłego jaja" podrzucanego sobie nawzajem. Zaledwie kilka dni temu Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał postanowienie, że proces Sebastiana K. (kierowcy "pancernego" Fiata Seicento), oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku z udziałem byłej premier, będzie toczył się przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu. O przeniesienie sprawy Sąd Rejonowy zwrócił się w maju. Wniosek uzasadniono wówczas jej "szczególną zawiłością i wagą". Taki sformułowanie wystawia na pośmiewisko przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Oznacza bowiem, że: albo w Krakowie brakuje kompetentnych prokuratorów, albo nikt, kto dysponuje podstawową wiedzą z zakresu fizyki i potrafi korzystać z kalkulatora, nie chce podpisać się pod "oficjalną", przytaczaną przez władze, wersją zdarzenia...

Kończąc wypada dodać, że w ubiegły wtorek, na dziedzińcu Belwederu, odbyły się uroczystości "nadania sztandaru", ślubowania nowych funkcjonariuszy i - uwaga - wręczenia odznaczeń państwowych przedstawicielom Służby Ochrony Państwa. Odznaczeni zapracowali sobie na wyróżnienia w niespełna pół roku! Przypominamy, że służbę powołano do życia 1 lutego 2018 roku, by "nowa władza" mogła odciąć się od serii żenujących wpadek Biura Ochrony Rządu. W ostatnich miesiącach istnienia BOR wsławił się nie tylko rozbiciem limuzyny premier Szydło, ale też spektakularnymi wypadkami z prezydentem Dudą i - "ministrem likwidatorem Wojska Polskiego" - Antonim Macierewiczem na pokładzie.

PR

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony