Donald Tusk i jego 107 km/h. Skodą

Pamiętacie słowa Jarosława Kaczyńskiego, który już przed kilkunastu laty dostrzegł w twarzy Donalda Tuska "wilcze oczy?" W nawiązaniu do tamtej słynnej wypowiedzi można rzec, że nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Oto policja poinformowała o zatrzymaniu "64-letniego kierowcy skody", który w terenie zabudowanym jechał 107 km/h., czyli ponaddwukrotnie przekroczył dopuszczalną prędkość.

Zdjęcie

/Wojciech Stróżyk /Reporter
/Wojciech Stróżyk /Reporter

Zgodnie z przepisami za swój postępek stracił na trzy miesiące prawo jazdy i został ukarany mandatem w wysokości 500 zł.

Nie znamy przebiegu zdarzenia, ale wygląda na to, że przewodniczący Platformy Obywatelskiej nie skorzystał z doświadczeń licznych poprzedników i nie szukał wymówek, które mogłyby uchronić go przed wspomnianymi sankcjami.

Reakcje polityków przyłapanych na wykroczeniach drogowych można generalnie podzielić na dwie grupy, zależnie od rodzaju występku.

Ci, którzy prowadzili po pijaku, zarzekają się, że absolutnie nic nie pili. No, może dwie lampki wina przedwczoraj do obiadu... Skąd zatem alkohol w ich organizmie? Pewnie ze spałaszowanego lekkomyślnie czekoladowego, nadziewanego promilami batonika, albo z żołądkowej fermentacji dwóch kilogramów zjedzonych za kierownicą jabłek. Do tego dochodzi zdziwienie, objawiające się sławetnym: "aaaleee o co choooodzi?"

Walka o tytuł Króla Polskich Dróg. Beata Szydło nie ma szans

Wśród parlamentarzystów, czy szerzej - ludzi władzy, trwa ostra walka o tytuł Króla Polskich Szos. Wedle cichej umowy ów zaszczytny, przechodni tytuł przypada kierowcy najczęściej przyłapywanemu na łamaniu przepisów ruchu drogowego. Za niekwestionowanego lidera w tej klasyfikacji uchodzi Jacek... czytaj więcej

Politycy ze zbyt ciężką prawą nogą tłumaczą się niecierpiącymi zwłoki obowiązkami. Dobro ojczyzny wymaga pośpiechu. Pewien znany ze skłonności do kawalerskiej jazdy prominent zasłaniał się niegdyś "powinnością poselską", cokolwiek to znaczy. Wspólną cechą obu grup gagatków jest sugerowanie spisku. Według nich "sprawa ma podłoże polityczne". "Sami wiecie, komu nie podoba się moja czcigodna osoba..."

Czy Donald Tusk mógłby sięgać po podobny argument? Twierdzić, że drogówka z poduszczenia "wiadomo kogo" od dawna urządzała na niego polowania z radarami i wideorejestratorami? Pewnie tak, choć istnieje jedna okoliczność, która podważa tego rodzaju rozumowanie. Mianowicie czas sfinalizowania zlecenia. Przecież gdyby nastąpiło to nieco później, już po wejściu w życie zaostrzonych przepisów ruchu drogowego, konsekwencje zbyt szybkiej jazdy, skądinąd jednoznacznie zasługującej na potępienie, byłyby dla sprawcy znacznie dotkliwsze.

Tak czy inaczej oponenci "człowieka o wilczych oczach" mają satysfakcję, bo wreszcie otrzymali namacalny dowód nieśmiertelnej "winy Tuska". Choć pewnie zastanawiają się, dlaczego były szef Rady Europejskiej jeździ po kraju samochodem popularnej, czeskiej marki, a nie żadną tam wypasioną furą. Rzecz jasna niemiecką. Zasłona dymna? 

Czytaj także:

Donald Tusk stracił prawo jazdy - na podstawie jakich przepisów?

Tusk stracił prawo jazdy. Politycy komentują

Donald Tusk stracił na 3 miesiące prawo jazdy. "Sprawa jest zamknięta"

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony