Dylemat. Kogo ukarać? Podpowiedzcie policjantom!

Szwecja. Dwaj włamywacze weszli do cudzego mieszkania, wdając się w szarpaninę z jego właścicielem. Mężczyzna, uderzony w głowę ciężką... patelnią, zmarł. Sąd żadnego z rabusiów nie skazał za zabójstwo, gdyż nie potrafił ustalić, który z nich zadał śmiertelny cios.

Zdjęcie

Policja ma ciężki orzech do zgryzienia / Fot. Krystian Maj /Reporter
Policja ma ciężki orzech do zgryzienia / Fot. Krystian Maj
/Reporter
Sandomierz. Tamtejsi policjanci zatrzymali nocą na ulicach miasta trzech nastolatków. Wszyscy dosiadali tego samego roweru i wszyscy byli nietrzeźwi. Teraz organy ścigania muszą rozstrzygnąć, któremu z nich ewentualnie postawić zarzut jazdy po pijanemu. Temu, który siedział na ramie i kierował pojazdem (1,6 promila alkoholu w organizmie)? A może temu, który siedząc na bagażniku - pedałował (1,4 promila)?  Bo raczej nie temu, który jechał na siodełku w charakterze pasażera (ledwie 1 promil)...   Prawdziwa prawna zagwozdka. O nieco innym charakterze niż w przypadku opisanym na wstępie, lecz równie skomplikowana. Nie wiadomo, na ile policjantom i prokuratorom z Ziemi Sandomierskiej przydałaby się analiza szwedzkiego casusu. Spróbujmy im pomóc, bez nudnego wgłębiania się w kodeksy, lecz polegając na logice, czyli chłopskim rozumie.

Cytat

Policjanci zatrzymali nocą na ulicach miasta trzech nastolatków. Wszyscy dosiadali ten sam rower i wszyscy byli... nietrzeźwi

Ten, który pedałował, może się tłumaczyć, że tylko stanowił napęd pojazdu. Chciał poćwiczyć stacjonarnie mięśnie nóg, nie planował jakichkolwiek wycieczek w plener. Karanie go byłoby równie absurdalne, jak próba nałożenia grzywny na silnik samochodu. Ten, który kierował, powoła się z kolei na stan wyższej konieczności. "Nie zamierzałem nigdzie jechać - wyjaśni przed sądem. - Niestety, kolega z tyłu ni stąd ni zowąd zaczął obracać pedałami. Pragnąc uniknąć wywrotki, musiałem chwycić za kierownicę. Czy ktoś, kto wypił parę piw i siedzi sobie spokojnie w zaparkowanym samochodzie, w chwili, gdy jego silnik zostałby przypadkowo lub rozmyślnie uruchomiony przez osobę trzecią, miałby bezczynnie patrzeć, jak auto stacza się w dół po pochyłości jezdni czy też próbować ratować siebie i innych uczestników ruchu?".

Reklama

Wnikliwego wyjaśnienia wymagałoby również zachowanie pasażera. Z faktu, że siedział on na siodełku, czyli zajmował na rowerze pozycję uprzywilejowaną, bystry obrońca dwóch pozostałych małolatów łatwo wysnułby wniosek, że to on właśnie odgrywał sprawczą rolę w całym zdarzeniu.

Należałoby także zastanowić się czy taka konfiguracja - kto inny kieruje rowerem, kto inny daje mu napęd - jest w ogóle zgodna z przepisami. Odrębnego, odnoszącego się do tej konkretnej sytuacji paragrafu nigdzie nie znaleźliśmy, ale prawdopodobnie dałoby się tu zastosować artykuł 3.1 z Rozdziału 1 ("Zasady ogólne") Prawa o ruchu drogowym, mówiącego, że "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność (...) unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego (...)."

Pytań jest wiele, jasnych odpowiedzi nie widać. Chyba najprościej byłoby walnąć całą trójkę rowerzystów patelnią. Niekoniecznie po głowach. 

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Którego z nastolatków powinno się ukarać?

  • 57%
  • 18%
  • 25%
głosów: 3557


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony