Fiat chwali się... chociaż nie ma czym

W czasach mediów społecznościowych dobry profil warty jest zdecydowanie więcej niż dobry produkt. Z tego względu wiele cenionych marek – nie tylko motoryzacyjnych – decyduje się na tzw. ”agencje kreatywne”, których zadaniem jest nieustanne przypominanie internautom o danej firmie.

Zdjęcie

Fiat Tipo /
Fiat Tipo
/

Niestety wpisane w umowy zasięgi i targety to jedno, a wiedza i doświadczenie - drugie. Każdy "przedsiębiorca" w Polsce wie przecież doskonale, że najbardziej nawet wykwalifikowanego eksperta zastąpić można skończoną liczbą studentów. Jeśli nie widać różnicy, po co przepłacać. Ale czy - rzeczywiście - nie widać?


Reklama

Znając mechanizmy rządzące światem wirtualnych mediów nie dziwi, że często na oficjalnych profilach poważanych marek pojawiają się wpisy, które, w najlepszym wypadku, wprawiają w zdumienie. Przykład? Proszę bardzo.

Kilka dni temu na facebookowym profilu "FiatPL" przeczytać można było że - tu cytat "W 1988 roku Tipo był pierwszym Fiatem z nadwoziem zabezpieczonym przed korozją. Tak wyglądał włoski samochód spod znaku Forever Young". Te jakże urocze stwierdzenie okraszone było zdjęciem rzeczonego Tipo pierwszej generacji z podpisem "KOROZJA? NIE MAM POJĘCIA O CO CI CHODZI".

Zdjęcie

/
/

Przypomnijmy - FIAT, czyli Fabbrica Italiana Automobili Torino, powstał w 1899. W 1900 roku na drogi wyjechały pierwsze pojazdy włoskiej marki - modele Fiat 3.5 CV. Jak nie trudno policzyć, od założenia firmy do debiutu modelu Tipo minęło... 88 lat. Gdyby brać wspomniany post na poważnie dojdziemy do wniosku, że dokładnie tyle czasu zajęło Włochom wydedukowanie, że warto zabezpieczyć nadwozie pojazdu przed rdzą. Czyżby nagle, po 88 latach, ktoś wpadł na pomysł, że karoserię można by pomalować, odtłuścić a może nawet - uwaga - zanurzyć w kąpieli kataforetycznej i zapodkładować! Brawo Fiat!

Już wyjaśniam - autorowi posta chodziło najpewniej o to, że Tipo był pierwszym autem włoskiego koncernu, w którym na dużą skalę zastosowano ocynkowane blachy nadwozia. Problem w tym, że albo zapomniał o tym napisać, albo - co bardziej prawdopodobne - nie miał o tym zielonego pojęcia.

Rozumiem - sam fakt , że już w 1988 roku Fiat stosował cynkowane poszycia nadwozia zasługuje na uwagę, o ile rzeczywiście by o nim przypomniano. Tutaj rodzi się jednak inny problem. Przedstawianie pierwszego Tipo jako wzoru odporności na korozję to - w dobie internetowego hejtu - jawne proszenie się o lincz!

Przypomnę - ostatnie Tipo zjechało z linii montażowej w 1995 roku, gdy do kresu rynkowej kariery zbliżał się - również "ocynkowany partialnie" Golf III. Teraz zastanówcie się kiedy ostatnio widzieliście na drodze jeżdżącą "trójkę", a kiedy Fiata Tipo. Ostatni, jakiego pamiętam (z 15 lat temu jeździł nim kuzyn) miał na sobie więcej szpachli niż Ewa Minge, a zaparkowanie na krawężniku sprawiało, że nie sposób zamknąć było drzwi kierowcy!

Nie zrozumcie mnie źle. Tipo, w swoim czasie naprawdę był samochodem, który na tle konkurencji nie miał się czego wstydzić. I rzeczywiście nie tylko można, ale wręcz wypadałoby się nim chwalić. Zdecydowanie warto przypomnieć np. blisko 150-konną odmianę 2.0 i.e. 16V, która swego czasu naprawdę "zwijała" asfalt lub chociażby słynne "digitale", czyli "cyfrowe" deski rozdzielcze. Tak, tak. Bez obawy o wiadra hejtu w komentarzach napisać można, że Fiat na masową skalę stosował cyfrowe wyświetlacze na dobre DWIE DEKADY(!) zanim modne stały się ekrany ciekłokrystaliczne.

Ale nie myślcie, że tylko Włochom zdarzają się tego rodzaju wpadki. Stojąc w korku usłyszałem ostatnio radiową reklamę nowego Mercedesa z jego inteligentnym, "gadającym", systemu MBUX. Kierowca konwersował sobie z miłą panią Mercedes, która zareagowała nawet na rzucony przez niego komplement. Jak? Powiedziała "przestań, bo zrobię się czerwona na masce". I wiecie, co? Skubana, może nie żartować. Byle po masce nie przyszła pora na nadkola, progi i mocowania kielichów...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony