Frog nadal nieuchwytny. A Range Rover zarekwirowany

Pamiętacie "Froga"? Na pewno. To ten bohater ludowy, który zasłynął otwartym lekceważeniem opresyjnego prawa, regulującego ruch drogowy, publikowanymi w Internecie relacjami z mrożących krew w żyłach rajdach po ulicach Warszawy i spektakularną ucieczką przed policją. W wyniku trwającego pięć lat przewodu sądowego za "bezpośrednie niebezpieczeństwo sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym" został skazany na 2,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Czy określenie "bezwzględnego" oznacza, że siedzi? Skądże. Podobno "Frog" miewa się świetnie, nie ukrywa się, bywa widywany w miejscach publicznych, również za kierownicą samochodu, choć ciąży na nim zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Policja nie kwapi się z doprowadzeniem skazanego do więzienia, co rodzi spekulacje na temat jego powiązań rodzinno-towarzyskich. Mówiąc wprost, chodzi o odpowiedź na pytanie, kto chroni wspomnianego dżentelmena przed mamrem.

Zdjęcie

Robert N. "Frog" /Tomasz Radzik /East News
Robert N. "Frog"
/Tomasz Radzik /East News

Oskarżanie organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości o pobłażliwość i opieszałość byłoby jednak pochopne. Są bowiem sprawy, w których rzeczone instytucje wykazują się godną podziwu aktywnością i energią. Właśnie rozeszła się wieść o przekazaniu Straży Granicznej Range Rovera Velara, zabezpieczonego w śledztwie przeciwko podejrzanemu o korupcję Sławomirowi Nowakowi, niegdysiejszemu politykowi z kręgu Donalda Tuska.

Działania prokuratury umożliwiła... ustawa covidowa. Zastanawiacie się, co ma piernik do wiatraka i w jaki sposób Straż Graniczna walczy z pandemią? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Chroni naszą ojczyznę przed obcymi, którzy jak wiadomo są roznosicielami wszelkich zarazków, a więc również i wirusów.

Reklama

"Frog" ma czele Partii Kierowców? To tylko marzenie...

Od dawna ubolewałem, że wielomilionowa rzesza zmotoryzowanych Polaków nie ma instytucjonalnej reprezentacji, która dbałaby o jej żywotne interesy. Na szczęście to już przeszłość, bowiem, jak słyszę, powstała Partia Kierowców. czytaj więcej

W związku z powyższym postwopiści (dla przypomnienia: WOP, czyli Wojska Ochrony Pogranicza, wypełniały w PRL podobne zadania co dzisiejsza SG) mają ostatnio wyjątkowo dużo roboty, więc dodatkowy pojazd, do tego jeszcze taki fajny, z pewnością im się przyda. Jednak na miejscu człowieka, zarządzającego parkiem samochodowym w strzegącej naszych granic formacji, natychmiast odstawilibyśmy prezent do garażu (nawiasem mówiąc, wbrew sugestiom w tytułach doniesień medialnych, ów wóz nie jest własnością byłego ministra transportu, lecz współpodejrzanego w tym samym śledztwie biznesmena z Trójmiasta).

Trudno przecież wykluczyć, że sąd oczyści Sławomira Nowaka i pozostałych podejrzanych ze stawianych im zarzutów. Co wtedy? Czy jego gdański znajomy odzyska swojego luksusowego SUV-a? W jakim będzie on wówczas stanie? Wszak doświadczenie uczy, że prawomocny wyrok uniewinniający może zapaść po wielu latach. Kto zapłaci odszkodowanie za niesłuszną konfiskatę auta, obecnie wartego kilkaset tysięcy złotych? Pan, pani, społeczeństwo...

Znaczna część opinii publicznej zapewne przyklaśnie decyzji prokuratury. Tymczasem zwykłemu obywatelowi powinno się w tej chwili zapalić ostrzegawcze światełko. Wystarczy, że ktoś oskarży cię o łapówkarstwo. Nieważne słusznie czy bezpodstawnie. Zanim się obejrzysz, a jeszcze tylko jako podejrzany, nie przestępca, pożegnasz się ze swoim ukochanym samochodem. Zostanie on, jak przeczytasz w komunikacie, "przekazany nieodpłatnie"... Na przykład Lasom Państwowym, Urzędowi Regulacji Elektronicznej, Trybunałowi Konstytucyjnemu, niechby nawet sanepidowi. Tak będzie. No, chyba że nosisz przydomek "Frog"...    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony