Gigantyczne korki na nowym odcinku S7. Zgadnijcie, skąd się wzięły?!

Pamiętacie huczne otwarcie odcinka S7 na odcinku Widoma-Szczepanowice z 4 października? 13-kilometrowy fragment, w którego otwarciu brali udział prezydent Andrzej Duda i minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, miał zdecydowanie ułatwić podróż S7 między Krakowem i Warszawą. Ułatwił tak skutecznie, że w pierwszy weekend po jego otwarciu korek w kierunku stolicy sięgnął na nim - uwaga - ponad 10 kilometrów! Dlaczego tak się stało?

Zdjęcie

Prezydent Andrzej Duda na otwarciu S7 Widoma-Szczepanowice /Jan Graczynski/East News /Agencja SE/East News
Prezydent Andrzej Duda na otwarciu S7 Widoma-Szczepanowice
/Jan Graczynski/East News /Agencja SE/East News
Kabaret na S7. Oficjele otwierają drogę

Wyobraźcie sobie taki obrazek. 16 państwowych urzędników w blasku fleszy uczestniczy w oddaniu kawałka asfaltowej drogi "ekspresowej". Media transmitują przemówienie prezydenta, a po przecięciu wstęgi ferajna oficjeli wesoło macha do pędzących obok - grubo ponad setką - aut. Ameryka u... czytaj więcej

Okazuje się, że pokonanie nowego odcinka, którym tak chętnie chwalili się przedstawiciele władz, zajmowało w miniony weekend ponad dwie godziny! Co ciekawe, problem mieli wyłącznie kierowcy udający się w stronę Warszawy. Ruch w stronę dawnej stolicy - Krakowa - odbywał się płynnie. Wbrew pozorom nie chodziło wcale o żadną kolizję ani wypadek. Winę za taki stan rzeczy ponoszą drogowcy, a ściślej - autorzy dokumentacji, według której wykonano - powodujące gigantyczne zatory - rondo w okolicach Szczepanowic!

To właśnie na nim krzyżuje się ruch z S7 z drogą lokalną prowadzącą z miejscowości Parkoszowice czy Sławice Szlacheckie. Natężenie ruchu z tego kierunku jest jednak znikome, można więc zakładać, że nie powinno ono powodować zatorów w ciągu drogi ekspresowej. To prawda, tyle tylko, że drogowcy zaprojektowali skrzyżowanie w taki sposób, że kolizyjnie krzyżują się na nim dwa kierunki samej drogi S7, czyli Kraków-Warszawa i Warszawa Kraków! W efekt tego cudu polskiej inżynierii drogowej kierowcy udający się z Warszawy do Krakowa są na uprzywilejowanej pozycji i w efekcie mają pierwszeństwo przed tymi udającymi się w przeciwnym kierunku.

Reklama

Sprawę świetnie zrelacjonował autor youtubowego kanału "Usuń znak", który zauważył ponadto, że identyczny problem przerabiano już na S7 dwa lata temu. Wówczas chodziło o odcinek Skomielna-Biała - Rabka Zdrój, gdzie drogowcy popełnili identyczny błąd. Gratulacje!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony