Häkkinen podejmował takie same decyzje, jak nasi żołnierze? No bez przesady!

Najpierw był żeglarz Mateusz Kusznierewicz i jego pomalowany w biało-czerwone barwy jacht, który na zlecenie Polskiej Fundacji Narodowej miał rozsławiać naszą Ojczyznę na morzach i oceanach całego świata. Projekt upadł w atmosferze skandalu, były wzajemne oskarżenia i grożenie sądami. Teraz ni stąd ni zowąd PFN ogłosiła nowy pomysł, pod nazwą "100x100". Dla uczczenia 100-lecia niepodległości chce zaprosić sto wybitnych osobistości, które mają pokazywać za granicą Polskę "jako kraj nowoczesny, fantastyczny, z bogatą historią, kulturą". W pierwszej czwórce owych znakomitości znalazł się Mika Häkkinen, były kierowca wyścigowy. Dlaczego właśnie on? Pomysłodawcy raczą wiedzieć...

Zdjęcie

Spotkanie organizowane przez Polska Fundacje Narodowa, otwierajace projekt "100x100" w Reducie Banku Polskiego. Na zdjęciu Mika Häkkinen /Mateusz Grochocki /East News
Spotkanie organizowane przez Polska Fundacje Narodowa, otwierajace projekt "100x100" w Reducie Banku Polskiego. Na zdjęciu Mika Häkkinen
/Mateusz Grochocki /East News

Czy "Latający Fin" jest wybitną osobistością? W swojej dziedzinie na pewno tak. W końcu dwukrotnie, w latach 1998 i 1999, był mistrzem Formuły 1, w ciągu 11 sezonów startów 51-krotnie stawał na podium wyścigów Grand Prix, 10 razy na najwyższym jego stopniu.

Trudno jednak powiedzieć, by poza kręgiem fanów F1 był postacią znaną. Ba, zaryzykowalibyśmy twierdzenie, że dla zdecydowanej większości Polaków jest zupełnie anonimowy. Usłyszeli oni o Häkkinenie pierwszy raz w życiu. Pewnie nawet nie wiedzą, jak prawidłowo wymawiać jego nazwisko, pisane z dwiema kropkami nad literą "a", a nie, jak podają oficjalne komunikaty po fecie w Warszawie, w wersji uproszczonej. To oczywiście drobiazg, nie czepiam się...

Reklama

"Rozmawialiśmy o tym, jaka wspaniała może być przyszłość Polski, jakie są szanse rozwojowe przy współpracy z bardzo innowacyjnymi państwami Unii Europejskiej. Dobrze się dzieje, że mamy taki program, gdzie znane osoby będą sławić na całym świecie imię Polski" - stwierdził podczas wspomnianej uroczystości, cytowany przez media, premier Mateusz Morawiecki.

Pięknie, zastanawiam się jednak, jakie to związki świetnego  niegdyś kierowcy z Polską, spowodowały, że akurat jemu spośród licznego grona obecnych i byłych reprezentantów sportów motorowych PFN złożył propozycję uczestnictwa w przedsięwzięciu tak zachwalanym przez szefa rządu?

Czy Mika Häkkinen wiedział wcześniej cokolwiek o naszej historii i kulturze? Czy zdaje sobie sprawę, że jesteśmy krajem "nowoczesnym, fantastycznym"?

Robert Lubański, członek zarządu PFN, fundacji założonej i finansowanej przez kilkanaście spółek Skarbu Państwa, poinformował, że w trakcie spotkania "był poruszany temat podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach. Zarówno Mika Häkkinen (w oryginale - Hakkinen)  w Formule 1 musiał podejmować takie decyzje, jak i nasi żołnierze - dowódcy podczas bitwy warszawskiej, którzy także się musieli z tym zmierzyć".

Jestem pełen podziwu dla kierowców zatrudnionym w komercyjnym cyrku pod tytułem Formuła 1, ale  porównywanie ich zajęcia z sytuacją uczestników krwawej bitwy z 1920 roku jest grubą przesadą, jeżeli nie nietaktem. Dodajmy - bitwy, o której  99 procent Europejczyków, jak i, podejrzewam, sam Häkkinen, nigdy nie słyszeli.

Zastanawiam się, jakie konkretnie zadania stoją przed dwukrotnym mistrzem F1, jak będzie z nich rozliczany i jak, ewentualnie, wynagradzany. A może to tylko taki propagandowy pic na wodę, honorowa, do niczego nie zobowiązująca funkcja?

Tak czy inaczej rozsławianie czyjegokolwiek imienia wymaga zaangażowania, aktywności, odpowiedniego temperamentu.

Trzeba mieć nadzieję, że Mika Häkkinen prezentuje te cechy. Nie jest Finem z popularnego wśród psychologów dowcipu, pytania, po czym odróżnić mieszkańców owego północnego kraju - introwertyka od ekstrawertyka? Otóż Fin - ekstrawertyk podczas rozmowy patrzy na buty swojego rozmówcy, introwertyk - na swoje.

Zajrzałem na twitterowe konto Miki Häkkinena. Owszem znalazłem tam wpis, będący długą, przeklejoną z konta PFN relacją z uroczystości w Warszawie. Nie ma jednak żadnego osobistego komentarza samego kierowcy. Choćby sztampowego, że bardzo się cieszy, jest dumny, dołoży wszelkich starań itd.

No cóż, może dopiero przygotowuje się do nowej roli...

Clackson

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie Clackson. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami. Szczegóły TUTAJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony