Jakiej klasy ulicą jeździsz?

Pomimo wszelkich narzekań na polskie, pozamiejskie drogi musimy uczciwie przyznać, że ich jakość stale się poprawia, co widać zwłaszcza na szlakach nieco ważniejszych, zauważanych przez planistów i decydentów.

Zdjęcie

  Miejskie ulice można podzielić na kilka klas
  Miejskie ulice można podzielić na kilka klas
Zmiany na lepsze zawdzięczamy w dużej mierze dotacjom z kasy Unii Europejskiej. Skoro są pieniądze, to chcąc nie chcąc trzeba je wydać.

Dużo gorzej prezentują się ulice w miastach. I to zarówno w wielkich aglomeracjach, jak i w miejscowościach, które prawa miejskie dostały wyłącznie dzięki znajomościom wójta z królem Łokietkiem. Oczywiście nie można powiedzieć, że w zakresie miejskiego drogownictwa panuje kompletny zastój. Przeciwnie, robi się sporo. Duże ośrodki stawiają na budowę tras przelotowych, czyli szoso-ulic. Zachęcających do szybkiej jazdy, zatem, po obstawieniu fotoradarami, całkiem rentownych. Dba się również o ulice w ścisłych, historycznych centrach, starając się odtworzyć ich dawny wygląd. Polega to zazwyczaj na zerwaniu asfaltu i zastąpieniu go brukiem, w skrajnych przypadkach nawiązującymi do okresu Średniowiecza kocimi łbami, które wystawiają na poważną próbę zawieszenia i amortyzatory naszych samochodów. A także kręgosłupy, zęby i nerwy kierowców.

Reklama

W mniejszych miastach szczególną pieczą otacza się bezpośrednie sąsiedztwo najważniejszych gminnych urzędów, wykładając je betonową kostką. Tak jest podobno elegancko i bardziej europejsko.

Całą resztę miejskich ulic można podzielić na kilka klas. Klasę I, nader nieliczną, prestiżową, ekskluzywną, którą moglibyśmy nazwać: "Prawie jak na Zachodzie". Należą do niej trakty na tyle dobrze zaprojektowane i porządnie wykonane, że nie imają się ich mrozy, śniegi, zamarzające deszcze i wiosenne przełomy. Nawet ostatnia zima, siejąca ogromne spustoszenie na jezdniach, nie spowodowała w tej elitarnej grupce dróg żadnych widocznych szkód. Trzymają się dobrze, zaprzeczając tezie, że w naszym klimacie nie sprawdza się żadna technologia i żadna nawierzchnia.

Klasę III, dużo szerzej reprezentowaną, określilibyśmy mianem: "Gorzej niż Bantustanie". Tworzą ją ulice o nawierzchni ze śladową obecnością asfaltu, niekiedy betonowe lub gruntowe, wręcz polne. Pełne wybojów i wykrotów. Właściwie nie wiadomo, czy kiedykolwiek wyglądały lepiej niż obecnie, bo też nikt nie pamięta, by były choć raz remontowane. Są przekleństwem taksówkarzy, którzy słysząc, że klient zamawia kurs w takie właśnie miejsce, mają ochotę wyskoczyć z auta i poprzebijać w akcie rozpaczy wszystkie opony.

Niektóre z owych dróg wytyczyły się samoistnie, najczęściej w związku z powstającą w okolicy zabudową mieszkaniową. Istnieją niejako przez zasiedzenie, czy raczej zajeżdżenie. Nikt się do tych ulic - sierot nie przyznaje, nikt nie chce ich przejąć w zarząd, wiążący się przecież z określonymi obowiązkami, a te obowiązki - z wydatkami. Władze samorządowe w swojej łaskawości nadały im w przeszłości nazwy, wprowadziły do drukowanych planów miast, ale od tego czasu nie chcą mieć z nimi nic wspólnego. Mieszkańcy, zmuszeni do korzystania z nieszczęsnych pseudodróg, czują się bezradni. Owszem, próbują niekiedy jeszcze interweniować, gdzieś tam wysyłają pisma z opisem swojej codziennej gehenny, ale prawdę mówiąc stracili nadzieję, że coś to może zmienić.

Między klasą I, a III mieści się klasa II, czyli: "Tak jak wszędzie". Należą do niej ulice teoretycznie nie pozbawione gospodarza, ale z jakiś przyczyn nieustannie ciężko doświadczane przez los. Prawdopodobnie od początku spartaczone (dotyczy to również tych o stosunkowo niedługiej historii) wykazują znikomą pogodoodporność, objawiającą się przykrymi, głębokimi skaleczeniami nawierzchni. Zazwyczaj noszą liczne ślady wieloletnich zmagań ekip remontowych ze skutkami działania czynników dziurotwórczych. Niestety, walki tyleż uporczywej, co daremnej, czego dowodem są wciąż na nowo pojawiające się w po stokroć łatanej jezdni wyrwy.

Najgorsze, że tak było, jest i w dającej się przewidzieć przyszłości będzie. Spójrzmy bowiem prawdzie w oczy: współcześnie żyjący Polacy nie doczekają chwili, gdy wszystkie, a przynajmniej większość ulic w ich miastach przejdzie z klasy II i III do I. Tej "Prawie jak na Zachodzie"...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony