Każdy dorosły Polak ma własne auto? Zaskakujące dane!

Piątek, 10 maja (14:33)

Jak już informowaliśmy, według Głównego Urzędu Statystycznego po polskich drogach porusza się blisko 30 mln pojazdów silnikowych. Biorąc pod uwagę dane demograficzne oznacza to, że jesteśmy bardzo bogatym społeczeństwem.

Zdjęcie

/Piotr Kamionka /Reporter
/Piotr Kamionka /Reporter

Problem w tym, że to nieprawda i nie chodzi nawet o fakt, że - ze statystycznego punktu widzenia - wychodząc na spacer z psem każdy z nas ma po trzy nogi...

Zgodnie z najnowszymi ogólnodostępnymi danymi na koniec pierwszej połowy 2018 roku liczba ludności w Polsce szacowana była przez GUS na 38 413 tys. osób. Według GUS w Polsce było w tym czasie ponad 22,5 mln aut osobowych. Oznacza to, że - statystycznie - jeden samochód osobowy przypada dziś na 1,7 obywatela naszego kraju! Co więcej, biorąc pod uwagę ogół wymagających rejestracji pojazdów mechanicznych (ciężarówki, autobusy, jednoślady) wskaźnik wynosi rekordowe 1,3 osoby na pojazd!

Reklama

Idąc dalej - trzeba jeszcze pamiętać, że autami dysponować mogą wyłącznie osoby pełnoletnie. Od wspomnianych 38,4 mln mieszkańców wypadałoby wiec odjąć jeszcze grubo ponad 6 mln niepełnoletnich. Wówczas łatwo otrzeć się o wniosek, że każdy pełnoletni Polak dysponuje dziś własnym środkiem transportu! Takie twierdzenie jest jednak równie zaskakujące, co nieprawdziwe. Rzeczywistość wygląda bowiem zgoła inaczej...

Za zamieszanie odpowiada w głównej mierze Centralna Ewidencja Pojazdów, na której - w dużym stopniu - bazuje Główny Urząd Statystyczny. Z jej danych wynika, że park samochodów osobowych aktualnie wynosi w Polsce 23,7 mln. I nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie najnowsza analiza Instytutu SAMAR, która wykazała, że ponad 1/4 aut z tej liczby istnieje dziś wyłącznie na papierze!

Polska to kraj cudów. W używanym aucie z  każdym kilometrem ubywa z licznika 100 km przebiegu

​ Polska to kraj cudów. W PRL ludzie więcej wydawali niż zarabiali. Sklepy świeciły pustkami, ale nikt nie głodował i miał co na siebie włożyć. Stoły, zwłaszcza te świąteczne, uginały się od niedostępnego w handlu jadła. W latach 80. kartkowy przydział paliwa pozwalał na uzyskanie rocznego... czytaj więcej

SAMAR, na podstawie danych z wydziałów komunikacji, Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego i stacji kontroli pojazdów doszedł do wniosku, że 6,09 mln ujętych w CEP pojazdów to "rekordy archiwalne". Samochody, liczące sobie powyżej 10 lat, których dane - w żaden sposób - nie były aktualizowane przez ostatnie 6 lat. Mówiąc wprost - to auta, które dawno już skończyły jako wkład do pieca hutniczego, a dane o ich ostatnich właścicielach są, łagodnie mówiąc, mało precyzyjne.

Wniosek? Po polskich drogach nie porusza się wcale 23,7 mln aut osobowych ale - co najwyżej - 17,61 mln! Jak wpływa to na stosunek liczby obywateli do liczby pojazdów? Łagodnie mówiąc - dramatycznie!

Okazuje się bowiem, że 1 samochód osobowy przypada nie na 1,7 osoby jak wynikałoby z danych GUS, lecz na 2,2 osoby. Wypada też zauważyć, że analiza martwych dusz Samaru objęła wyłącznie samochody osobowe, wśród których znalazło się m.in. ponad 1,8 mln (!) wciąż zarejestrowanych w naszym kraju Maluchów czy przeszło 180 tys... Syren. Nie objęła natomiast pozostałych pojazdów podlegających rejestracji, czyli autobusów, ciężarówek i motocykli. W ich przypadku sytuacja może być jeszcze gorsza niż wśród "osobówek". Idziemy o zakład, że w danych CEP znajdziemy jeszcze tysiące Jelczy RTO, SANów, Junaków czy motocykli WSK. Po uwzględnieniu tego rodzaju "rekordów archiwalnych" może się okazać, że rzeczywista, całkowita liczba pojazdów w Polsce jest zdecydowanie bliższa 20 mln zamiast deklarowanych przez GUS 30 mln...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl