Kiedyś pończocha i kij rozruchowy, teraz miska pod miską

Polacy to ludzie wybitnie i wszechstronnie utalentowani, słynący zwłaszcza z umiejętności improwizowania. Jak powszechnie wiadomo, polski pilot poleci nawet na drzwiach od stodoły. Również polski kierowca potrafi poradzić sobie z każdym problemem, nie tylko zresztą technicznym.

Zdjęcie

fot. Zbigniew Osiowy/FORUM | ITD /
fot. Zbigniew Osiowy/FORUM | ITD
/

Przykład dzisiejszemu pokoleniu dali zmotoryzowani rodacy z czasów PRL, żyjący w epoce ogólnego braku wszystkiego; domorośli racjonalizatorzy, wychowani na programach Adama Słodowego i filmach o pomysłowym Dobromirze.

 To wtedy powstały takie patenty, jak pończocha w roli paska klinowego, kij, służący do uruchamiania silnika w maluchu czy worek z piaskiem albo betonowy klocek, wożone bagażniku w celu poprawienia rozkładu mas samochodu.

Reklama

Najwyraźniej o tej naszej narodowej cesze nie pamiętał ktoś, kto zdecydował o przekazaniu mediom zilustrowanej zdjęciem informacji o zatrzymaniu przez inspektorów ITD pojazdu, którego kierowca znalazł ciekawy sposób na nieszczelności skrzyni biegów w ciężarówce i zamontował pod nią specjalny pojemnik, wyłapujący cieknący olej.  Zapewne chciał nieszczęśnika taką publikacją napiętnować, a może nawet wykpić, tymczasem spotkał się ze zdecydowanym odporem ze strony internautów.      

"Dokładnie": "Szacun za pomysłowość."

"WrednyTyp": "Tak właśnie wygląda tzw. "myślenie inżynierskie" - ukierunkowane na poszukiwanie rozwiązania, a nie rozczulanie się nad problemem."

"Driver": "Ale o co kaman? Czy olej kapał na asfalt? Nie, więc brytfanka spełniła swoją funkcję."

"John": "I opróżnianie łatwe, wystarczy wyjąć gąbkę i włożyć nową. To można by opatentować."

Druciarstwo. Masz jakiś swój patent?

Prowizorki zwykło się dziś nazywać "druciarstwem". Można by rzec - nareszcie. Czasy, kiedy kierowcy musieli sobie radzić samemu odeszły w końcu do lamusa. czytaj więcej

"Co nie": "To bardzo dobry pomysł według mnie, eko."

"jakoo": "To zdecydowanie nie jest brytfanna. Natomiast foremka do pieczenia ciast jak najbardziej. Jest z lekkiej blachy, co nie obciąża nadmiernie pojazdu. I jest tania. Do zastosowania w pojazdach, w których konstruktorzy/inżynierowie nie stanęli na wysokości zadania i nawet w nowych pojazdach są wycieki oleju. Uszczelnić je da się tylko na chwilę."

"Olo": "To taki eko filtr. Wbrew pozorom nie jest to złe rozwiązanie na stare silniki."

"kumaty": "Wygląda na pełen profesjonalizm. Szkoda, że nie pomalował brytfanny na czarno. Nie rzuciłaby się miśkom w oczy."

"Karol z Pis": "Nie wiem, czy zauważyliście jak fachowo przymocowana była ta blacha do ciasta. To nie żadne rzeźbienie, tylko profesjonalna robota."

"bubu": "Jeżeli w takiej brytfannie jest warstwa włókniny przykryta perforowaną blaszką, to wszystko działa."

Cytat

Olej pochodzi z ziemi i ma tam wracać
OLE

"Obserwatori": "Nie wiem po co ktoś ośmiesza człowieka, który nie chciał polewać olejem asfaltu... Widocznie musiał jeździć, a remont takiego silnika i jego uszczelnienie to tysiące złotych, w sumie wyrzucone w błoto, bo za chwilę się rozcieknie od nowa. (...)  Kiedy władze przestaną tępić przedsiębiorczość?"

"ląduj dziadu": "Facet postąpił słusznie. Zlikwidował wycieki oleju na ulicę. A przy hamowaniu nic się nie wyleje, bo do brytfanki wkłada się mocną, chłonną gąbkę, którą wykręca się w razie potrzeby do jakiegoś pojemnika na zużyty olej. Takie rozwiązania były i są częstą praktyką w normalnych krajach."

"Kotlecik": "Jeśli coś jest głupie a działa, to nie jest głupie."

Autorzy niektórych komentarzy wyrażają swoje uznanie dla nieznanego z imienia i nazwiska innowatora, jednocześnie proponując ulepszenie zastosowanego przez niego rozwiązania.

 "Eternit": "Powinien raczej okleić folią aluminiową między skrzynią a brytfanną. Z gąbki by trudno ten olej wycisnąć. A tak to co jakiś czas można spuścić z brytfanny i dolać do skrzyni."

"Zrób to sam": "Ja bym zamontował do miski pompkę z pływakiem ze styropianu, zasilaną na 12V i rurkę odprowadzającą olej z powrotem do silnika."

Jeden z internautów, nie kryjących entuzjazmu dla nowego zastosowania brytfanki (a może blachy do pieczenia ciasta), chciałby wysunąć kandydaturę pomysłodawcy do nagrody Nobla. Niestety, jak to często bywa, okazuje się, że nie jest on bynajmniej prekursorem, lecz jedynie kontynuatorem rodzimej myśli technicznej.  

Zdjęcie

fot. Jaroslaw Stachowicz / FORUM /
fot. Jaroslaw Stachowicz / FORUM
/

 "bidak": "Z tą brytfanną to stary numer. Jak świat zachodni otworzył granice, nasi robili to samo jadąc do Niemiec, aby uniknąć słonego mandatu od polizei."

"busiarz": "Chciałem powiedzieć, że w starych nyskach 522 też tak robiliśmy, żeby na dworcach, gdzie staliśmy, nie było oleju na jezdni. Dobry, stary sprawdzony sposób z tą brytfanką. Brawo gościu za inwencję i kultywowanie w dzisiejszych czasach tego patentu."

"bax": "Ale zdziwienie. Przecież pod silnikami autobusów też są "brytfanny", by chwytać olej z nieszczelnych silników."

"polo": "W latach 90 jeździłem na zachód liazem. Podwieszało się takie metalowe wanny wypełnione trochę piaskiem pod silnikiem, gdzie skapywał olej z silnika. Niemiecka policja tego się nie czepiała, a tu wielka afera."

"tito": "To stary numer z brytfanną pod silnikiem. Można było kupić specjalnie zrobioną blachę, którą podczepiało się pod silnikiem, żeby inspekcja się nie czepiała o wycieki z silnika, co było normą w starach, jelczach itp." "Zbigniew": "Wszystkie autosany tak jeżdżą przecież."

"nemo": "Ja dawno temu to do jelcza zakładałem pampersa dla dorosłych i raz w tygodniu zmieniałem. Nawet kropla oleju nie spadła na ulice."

"ttt": "Ale macie refleks! Od 20 lat tak się robi!".

A co z krytykami współczesnego "pomysłowego Dobromira"? Też są, choć w zdecydowanej mniejszości. Do tego uzasadnienie ich negatywnego nastawienia do patentu z brytfanką (a może blachą do pieczenia ciasta) nie zawsze może budzić akceptację. "Olej pochodzi z ziemi i ma tam wracać" - pisze "OLE".

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony