Kierowca tira zablokował plac w centrum miasta

Ciągnik siodłowy z naczepą to nie lekki dostawczak, którym, przy odrobinie wprawy, da się manewrować nawet po ciasnych osiedlowych uliczkach. Ten kierowca nie wziął na to poprawki.

Zdjęcie

/poboczem.pl
/poboczem.pl
Chcieli objechać korek i zaufali mapom Google'a...

Jak zgarnąć kilka tysięcy w jeden dzień? Wystarczy stary traktor, kawałek własnego pola i - tu niestety pojawia się haczyk - znajomości w Google. czytaj więcej

Krakowski Plac na Stawach znajduje się w centrum miasta, a otaczają go ciasne i wąskie uliczki, często jednokierunkowe, i niemal zawsze zastawione z każdej strony parkującymi samochodami. Nie są to dobre warunki nawet dla dużych dostawczaków, nie mówiąc już o pojazdach ciężarowych.

Co więc robi tutaj tir z naczepą? Kierowca twierdzi, że pojechał tak, ponieważ tak mu kazała nawigacja. To zastanawiające, ponieważ nigdzie w okolicy nie przebiegają ulice, którymi zwykle odbywa się transport tak dużymi pojazdami. To, że coś jest nie tak, kierowca powinien był zauważyć jeszcze zanim zaczął wjeżdżać na wąskie uliczki. Z drugiej strony, prowadząc ciągnik siodłowy nie tak łatwo, zauważywszy swój błąd, po prostu zawrócić i poszukać innej drogi. Zwykle można jedynie jechać dalej w nadziei, że zrobimy małe kółko i wrócimy skąd przyjechaliśmy.

Chyba, że trafimy na wąskie jednokierunkowe uliczki i okaże się, że w żadną stronę nie da się już jechać.

Zdjęcie

/poboczem.pl
/poboczem.pl

Zdjęcie

/poboczem.pl
/poboczem.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony