Koordynatorzy Akcji Zima umierają z nudów...

Stany Zjednoczone i Kanadę nawiedziła zima stulecia, z mrozami i śnieżycami, jakich nie pamiętają najstarsi mieszkańcy Ameryki Północnej. Zdjęcia i filmy przysyłane zza oceanu napawają grozą. Kierowcy i pasażerowie marznący w samochodach uwięzionych na pokrytych śniegiem autostradach, zasypane po dach auta, pojazdy seryjnie wpadające w poślizg na oblodzonych drogach...

Zdjęcie

W tym roku zima nie miała okazji zaskoczyć drogowców /Marek Lasyk  /Reporter
W tym roku zima nie miała okazji zaskoczyć drogowców
/Marek Lasyk /Reporter

W Hiszpanii ostrzeżenia przed srogą zimą objęły 46 z 50 prowincji. Pługi nie nadążają tam z oczyszczaniem szlaków. Obrona Cywilna apeluje, aby wyjeżdżać z domu tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne. Śnieg spadł nawet na Saharze. W niektórych miejscach jego pokrywa sięgała 40 cm. A u nas - pełny luz, co w dalszej perspektywie może zresztą okazać się niebezpieczne.

Każdego roku, gdzieś tak na przełomie października i listopada, media doradzają zmotoryzowanym, jak powinni przygotować się do nadchodzącej zimy. W ostatnich latach tego rodzaju poradniki coraz bardziej trącą absurdem. Mieszkańcy Kalifornii żartują, że u nich cztery pory roku to: "lato, jeszcze lato, wciąż lato i znowu lato" (ejże, czy tam przypadkiem również nie padał w styczniu śnieg? Bo na zazwyczaj równie ciepłej i słonecznej Florydzie na pewno).

Reklama

Idąc tym śladem można by rzec, że w Polsce mamy "jesień, późną jesień, nadal jesień i prawie jesień". Rację bytu straciły stare ludowe przysłowia. Te wszystkie mądrości, że jeżeli Barbara po wodzie, to Boże Narodzenie po lodzie i odwrotnie. Odpowiedzialni za utrzymanie dróg koordynatorzy Akcji Zima umierają z nudów. Stojący bezczynnie w bazach sprzęt przestał się amortyzować. Operatorzy piaskarek i pługopiaskarek, pługów lemieszowych, wirnikowych itp. wychodzą z wprawy, a jak wiadomo bez ustawicznego treningu nawet największy fachman staje się wtórnym analfabetą. Bliscy nerwowego załamania muszą być sprzedawcy akumulatorów, dla których okres mrozów był zwykle czasem żniw.

Jedynym elementem wyposażenia zimowego, po który sięgają kierowcy samochodów osobowych w Polsce, stały się skrobaczki, używane do oczyszczenia szyb po porannych przymrozkach, bo takie jeszcze niekiedy się u nas zdarzają, zwłaszcza we wrześniu i w kwietniu. Przypomnijcie sobie natomiast, kiedy ostatni raz korzystaliście z łańcuchów na koła. Czy potrafilibyście takie ustrojstwo założyć? Na drodze, w przewidywalnym czasie, bez studiowania instrukcji obsługi i miotania przekleństwami? A może w ogóle łańcuchów nie macie? Czy wozicie ze sobą takie, według autorów wspomnianych wyżej poradników, przydatne o tej porze roku przedmioty, jak saperka czy maty, podkładane pod koła i ułatwiające wydobycie się ze śnieżno-lodowej pułapki? Macie w kabinie lub w bagażniku choćby zmiotkę do odgarnięcia śniegu z nadwozia? Co, była, ale gdzieś się zawieruszyła? W takim razie pamiętacie może chociaż, by o tej roku stosować zimowy płyn do spryskiwaczy szyb? Sprawdza się w temperaturach do minus 22 stopni. Podobna informacja na opakowaniu brzmi dzisiaj jak żart. 

Zima w USA, mała górka i prace przy drodze

Niedostosowanie prędkości do warunków na drodze - to hasło często pojawia się, szczególnie zimową porą. Jednakże mieszkańcy USA potrafią wynieść je na zupełnie nowy poziom. czytaj więcej

Coraz więcej właścicieli samochodów rezygnuje z opon zimowych.

- Mamy w rodzinie dwa auta - mówi jeden ze znajomych kierowców. - W większym z przyzwyczajenia przekładam opony. Do mniejszego, który jeździ praktycznie wyłącznie po mieście, zimówek nawet nie kupiłem. Jeżdżę na letnich gumach. Gdy się zużyją, pewnie nabędę całoroczne. Może teraz trochę ryzykuję, ale biorąc pod uwagę pogodę chyba nie aż tak bardzo.

Zmotoryzowani Polacy nie pamiętają już samochodów uruchamianych "na korbę", wypychanych wespół-zespół z zasp. Zwyczaj wymontowywania z aut i przynoszenia do mieszkania  akumulatorów w celu uchronienia ich przed siarczystymi mrozami (a i kradzieżą) znają tylko z opowieści ojców i dziadków. Zapomnieli o domowych sposobach otwierania zamarzniętych drzwi w pojazdach. Jednocześnie rośnie nam pokolenie kierowców, którzy z braku odpowiedniego doświadczenia nie będą mieli żadnego pojęcia o prowadzeniu samochodów podczas autentycznej zimy, takiej, która przecież jeszcze tak niedawno była w naszej szerokości geograficznej czymś zupełnie normalnym.

Jest to niebezpieczne, bowiem co będzie, gdy tendencje klimatyczne znowu się odwrócą? "Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery" - takim ironicznym powiedzeniem w PRL opisywano odporność socjalistycznej gospodarki, w tym transportu, na warunki, stwarzane przez zimę.  Nadchodzą czasy, gdy nawet minus cztery może okazać się zbyt wielkim mrozem dla rozpuszczonych łagodną aurą i rozleniwionych Polaków. Już teraz o "ataku zimy" mówi się przy każdej prognozie, zapowiadającej spadek temperatury chociażby odrobinę poniżej zera. Atak. W środkowej Europie. W styczniu. Śmiechu warte.                    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony