Legenda przedwojennej Polski powraca!

Czwartek, 18 marca (14:06)

Nieco ponad 11 godzin trwała przed wojną podróż ze Lwowa do Zakopanego. Trasę między Krakowem a stolicą Tatr pokonać można było w zaledwie 2 godziny i 18 minut! Dziś, dzięki staraniom pewnego grafika komputerowego, na tory wraca przedwojenna polska legenda - słynny wagon motorowy "luxtorpeda"!

Zdjęcie

Cyfrowa rekonstrukcja luxtorpedy. źródło: YT, Radek Grec /
Cyfrowa rekonstrukcja luxtorpedy. źródło: YT, Radek Grec
/

Na przełomie lat 20. i 30. dwudziestego wieku młoda Rzeczpospolita mierzyła się z wieloma problemami. O trakcji elektrycznej mało kto słyszał, a wysyłanie składów z lokomotywą parową na część tras o mniejszym ruchu nie znajdowało uzasadnienia. Na szczęście, w przejętym od zaborców taborze znajdował się też jeden wagon motorowy z napędzany silnikami spalinowymi. Doświadczenia z jego eksploatacji pokazały, że "szynobus", jak nazwalibyśmy go dzisiaj, ma wiele zalet.

Tak też narodził się pomysł utworzenia floty tych pojazdów, które szybko stały się wizytówką PKP. W 1933 jeden tego typu wagon wypożyczono, a następnie odkupiono, od Austro-Daimler-Puch. Na jego bazie, w oparciu o zmodyfikowane przez polskich konstruktorów projekty, w kraju (Fablok Chrzanów) powstało kolejnych pięć wagonów motorowych. Każdy z nich napędzany był wysokoprężnymi o łącznej mocy 200 KM i rozpędzał się do prędkości aż 115 km/h.

Reklama

Do futurystycznych jak na owe czasy pojazdów szybko przylgnęło określenie "luxtorpeda". "Lux" wzięło się stąd, że w środku oferowane były wyłącznie miejsca pierwszej klasy, więc na taką podróż pozwolić mogli sobie tylko nieliczni. Słowo "Torpeda" stanowiło nawiązanie zarówno do nietypowych, opływowych kształtów, jak i dużej prędkości. Wagony, które weszły do służby w ostatnich latach przed wybuchem wojny rozpędzały się nawet do 140 km/h! 

Luxtorpeda - cyfrowa rekonstrukcja przedwojennego pojazdu szynowego

Luxtorpedy, jako wizytówki przewoźnika obsługiwały prestiżowe trasy wiodące np. do kurortów turystycznych. Jedna z nich ustanowiła - obowiązujący do dziś! - rekord przejazdu na trasie Kraków-Zakopane, trwający 2 godziny i 18 minut. Niestety, cztery z sześciu pierwszych "luxtorped" uległy zniszczeniu we wrześniu 1939 roku. Pozostałe dwa wpadły w ręce okupanta i wróciły do PKP dopiero w 1945 roku. Żaden nie nadawał się jednak do eksploatacji i w połowie lat pięćdziesiątych oba pocięto na żyletki...

Dziś, za sprawą grafika komputerowego - pana Radosława Greca - znów zobaczyć można, jak luxtorpeda mknie po torach. Jak informuje serwis rynek-kolejowy.pl autor imponującej rekonstrukcji zawodowo zajmuje się modelowaniem 3d, a w swoich pracach nad pojazdem bazował na jedynej książkowej publikacji dotyczącej tych pojazdów autorstwa Bogdana Pokropińskiego. Trzeba przyznać, że animacja robi ogromne wrażenie. Aż żal, że w jej trakcie wóz mierzyć się musi m.in. ze śnieżycą. Na szczęście cyfrowa kopia może się raczej pochwalić dużą odpornością na korozję. 

Imponująco prezentuje się zwłaszcza moment, gdy wagon wjeżdża do zadaszonej hali dworca, z którego odjeżdża współczesny polski skład - PESA Elf. Przyznacie, że takie spotkanie w rzeczywistości zapierałoby dech w piersiach. Halo, Pesa Bydgoszcz! Co Wy na to...?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl