Małysz o polskich drogach!

"Na rozbiegu skoczni trochę mną trzepało. Robili go chyba polscy drogowcy. Można było poczuć się na nim jak na naszych ulicach" - stwierdził Adam Małysz, zapytany, jak ocenia treningi przed mistrzostwami świata w lotach narciarskich w Planicy.

Zdjęcie

  "Na rozbiegu skoczni trochę mną trzepało. Robili go chyba polscy drogowcy"
/PAP
No i proszę. Dla Niemców synonimem słowa "bałagan" było określenie "polnische Wirtschaft", czyli "polska gospodarka" (było, bo mamy nadzieję, że już nie jest). W kilku językach funkcjonuje zbitka frazeologiczna "pijany jak Polak", znacząca to samo co nasze "pijany jak szewc". Teraz dużą szansę wejścia do potocznej polszczyzny i dalej, w świat, mają "polscy drogowcy"; jako wykonawcy wszystkiego, co "trzepie".

Wypiłeś kieliszek alkoholu tak niedobrego, że aż cię trzepnęło? Tak, to musiała być wódka "Polski drogowiec". Trzepie cię, gdy słyszysz w telewizji wystąpienia niektórych polityków? Zapewne odczuwasz, nieopisany jeszcze w podręcznikach psychologii, syndrom ofiary "polskiego drogowca". Trzepie cię gorączka? Zapewne złapałeś wirusa "polski drogowiec".

Reklama

Z drugiej strony... Powiedzmy uczciwie: czy rzeczywiście ta grupa zawodowa zasłużyła na aż tak fatalną opinię? Myśląc o "polskich drogowcach" widzimy przede wszystkim spotykane na ulicach miast ekipy, które prymitywnymi metodami rozgarniają asfaltopodobną masę, próbując, na ogół z byle jakim skutkiem, załatać dziury, które pozostawiła zima. Sztandarowe inwestycje drogowe w Polsce są jednak realizowane przez konsorcja, w których główną rolę odgrywają wielkie, zagraniczne firmy. Jasne, że większość robót jest prowadzona siłami rodzimych przedsiębiorstw, ale za całość odpowiadają przecież generalni wykonawcy. I to na nich spada odpowiedzialność za ślimacze tempo prac, zastosowane technologie, zaangażowanie ludzi i maszyn, wreszcie jakość końcowego efektu.

Parę dni temu mieliśmy okazję przyjrzeć się budowie fragmentu nowej drogi ekspresowej w województwie mazowieckim. Na sporym jej odcinku kręciło się mnóstwo robotników. Właśnie: "kręciło się", to odpowiednie słowo. Na palcach jednej ręki można było policzyć tych, którzy zajmowali się jakąkolwiek pracą, w tradtycyjnym rozumieniu tego pojęcia. Tu paru ludzi wspartych o łopaty, tu jakaś grupka pochłonięta rozmową, tam kolejna brygada, siedząca na betonowych kręgach... Strajk? Wiec? Przerwa śniadaniowa? Nie, zwyczajny w takich miejascach obrazek. Aż dziw, że mimo wszystko jakieś drogi jednak powstają. Polscy drogowcy, zagraniczny nadzór...

A wracając do Adam Małysza... Skoro nawet on, człowiek jeżdżący nowiutkim bmw x6, narzeka na polskie drogi, to jednak musi być z nimi naprawdę źle.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony