Maruderzy lewego pasa

Chyba każdy mieszkaniec większego miasta, zamiast kawą, rozpoczyna dzień od serii przekleństw pod adresem innych kierowców, którzy podobnie jak on, chcą jedynie przebrnąć przez kilometrowej długości korki.

Zdjęcie

    /poboczem.pl
   
/poboczem.pl
Narzekamy na fatalny stan dróg, bzdurne oznakowanie i ekipy remontowe, które pojawiają się na głównych arteriach zawsze w poniedziałek rano.

Z naszych obserwacji wynika jednak, że w Polsce, na korki nie ma skutecznego lekarstwa. Nawet gdyby większość ulic poszerzyć do czterech pasów w jednym kierunku i tak wszyscy staliby w korku na skrajnym lewym...

Reklama

Do czego  kobiecie  służy lewy pas?

Jestem kruchą, delikatną kobietą w dużym aucie. czytaj więcej

Polscy kierowcy mają bowiem pewną trudną do wytłumaczenia manierę polegającą na tym, że uparcie trzymają się lewego pasa, niezależnie od warunków i prędkości z jaką jadą. W teorii pas ów służy do wyprzedzania, ale cinquecento 700 pomykające czterdziestką na siedemdziesiątce, czy załadowanego do granic możliwości dymiącego jak O.R.P. Błyskawica ciężarowego mana raczej trudno jest uznać za sprinterów.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Oczywiście większość wyrobiła sobie taki nawyk w związku z tym, że jeśli nie dysponuje się przygotowaniem i odpowiednim zapleczem technicznym, skrajny prawy pas trudno zazwyczaj pokonać. Wystające studzienki, monstrualnych rozmiarów dziury, koleiny i muldy, na których co rusz słychać złowrogi grzmot pękających misek olejowych sprawiły, że nawet właściciele terenowych UAZów miewają na nim problemy.

Nas dziwi jedynie, dlaczego nawet na drogach o dobrej nawierzchni na lewym pasie zawsze znajdzie się jakiś sfrustrowany właściciel konającego wraka w zaawansowanym stopniu biodegradacji, który uparcie pilnuje, by nikt przypadkiem nie zbliżył się do górnej granicy limitu prędkości.

Czyżby jakiś kompleks?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony