Nie bity, pierwszy właściciel?

Volkswagen transporter T4. Niezły wóz, cena również atrakcyjna - zaledwie 4 000 zł. Można się domyślać, że sprzedającym jest pierwszy właściciel. Wypadałoby też mieć nadzieję, że nikt nie ośmielił się majstrować przy liczniku kilometrów i przebieg auta, choć w ofercie nie został sprecyzowany, jest autentyczny.

Zdjęcie

   
Czy to jednak wystarczające atuty, by znaleźć chętnego na zakup siedemnastoletniego pojazdu z dwulitrowym, paliwożernym, benzynowym silnikiem i dość kontrowersyjnie, jak na codzienne, cywilne użytkowanie, pomalowaną karoserią?

Nie rozumiemy też, dlaczego serwis ogłoszeniowy, w którym znalazł się ten anons, zaliczył oferowany samochód do kategorii "van/minibus", a nie "radiowóz"?

Reklama

Przydałoby się też więcej szczegółów na temat przeszłości wspomnianego volkswagena. Czy jest "absolutnie bezwypadkowy", tylko "bezwypadkowy," czy też "bity". A może bijali w środku? To może być istotne dla przyszłego nabywcy, chyba, że na kupno radiowozu skusi się jakiś przedsiębiorczy obywatel, który skombinuje jeszcze parę mundurów i ruszy na drogi, by utwierdzać kierowców w przekonaniu o przekupności policji.

Nawiasem mówiąc, przy sprzedaży tego typu pojazdów niezłą reklamą byłoby wyciągnięcie interesujących faktów z ich służbowej historii. "Do sprzedania polonez 1.6, rocznik 1996. Zasłynął udanym pościgiem za bmw w okolicach Kielc, w lipcu 1998. Oferta specjalna, dla miłośników kina akcji". To musi zadziałać.

Chcesz kupić to auto? Kliknij.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony