Nietrzeźwość sprawcy przestępstwa okolicznością łagodzącą?

Czy wiecie, że w prawie rzymskim nietrzeźwość sprawcy przestępstwa uznawano za okoliczność łagodzącą? Być może dlatego, że w antycznej Italii wino stanowiło napój często łatwiej dostępny niż woda zdatna do picia, więc spożywany wszędzie, przez wszystkich i przy każdej okazji. Choć niewykluczone, że przyczyn takich a nie innych zapisów kodeksowych należałoby upatrywać w znikomym natężeniu ruchu na ówczesnych traktach i niewielkiej liczbie wypadków drogowych.

Zdjęcie

Kierowca nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania... /Policja
Kierowca nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania...
/Policja
Pijani kierowcy zapewniają chleb zastępom dziennikarzy...

Zdecydowana większość kierowców jeździ bez najmniejszych śladów alkoholu w organizmie. Ci, którzy zasiadają za kółkiem po pijaku stanowią - co niejednokrotnie udowadnialiśmy, opierając się na statystykach wypadków i wynikach policyjnych akcji kontroli trzeźwości na drogach - znikomy, nomen omen,... czytaj więcej

Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Pijani kierowcy, w przeciwieństwie do powożących rydwanami starożytnych Rzymian, nie mogą liczyć na pobłażliwość. To z punktu widzenia przepisów. Nadal jednak obecność alkoholu w organizmie tłumaczy niezrozumiałe zachowania zmotoryzowanych i niezmotoryzowanych użytkowników dróg i jakoś porządkuje ten świat.

 Nastolatek bez prawa jazdy wsadza na fotel pasażera swego tatusia, do bagażnika auta pakuje żywą kozę a sam siada za kierownicą. Dziwimy się, ale tylko do chwili, gdy doczytamy, że obaj dwunożni uczestnicy owego incydentu byli w sztok pijani. Jesteśmy natomiast zaniepokojeni, gdy policyjne komunikaty wyraźnie zaznaczają, że sprawca irracjonalnego czynu był trzeźwiutki niczym przedszkolak.

Reklama

Tak było w przypadku kierowcy Porsche Cayenne, który wjechał z dużą prędkością na płytę rynku w Poznaniu, pędził między ogródkami kawiarnianymi, staranował dwa policyjne radiowozy i samochód straży miejskiej aż wreszcie wylądował na ogrodzeniu pobliskiego parku. Jeżeli nie alkohol, to jak inaczej uzasadnić tego rodzaju wybryk? Narkotyki? Akt desperacji spowodowany problemami natury osobistej? Zakład? Bo chyba nie chęć przeżycia przygody. Bardzo kosztownej, gdy pomyśleć o odpowiedzialności karnej, grzywnach, odszkodowaniach, nie mówiąc o konieczności sfinansowania naprawy uszkodzonego samochodu. Cayenne to droga zabawka...

W kropce są również internauci. W podobnych sytuacjach snują zazwyczaj podejrzenia, że pirat drogowy jest synalkiem kogoś ważnego i żyje w poczuciu bezkarności. Sęk w tym, że kierowca Porsche ma 47 lat...

Zdjęcie

/Policja
/Policja

Jeżeli nie alkohol i inne używki, to co? Takie pytanie można postawić słysząc także o zatrzymanym przez policję 34-letnim operatorze koparko-ładowarki, który jadąc drogą krajową w Wielkopolsce wiózł trzech mężczyzn, stojących w przedniej łyżce maszyny. Funkcjonariuszom oświadczył, że po prostu chciał po skończonej robocie podrzucić kumpli do miejsca, w którym zaparkowali swoje samochody. Uczynny budowlaniec stracił na trzy miesiące prawo jazdy i stanie przed sądem.

W Jaworznie pewien 24-latek (również tutaj nie wspomina się o ewentualnej nietrzeźwości owego nieszczęśnika) podpalił leżącą pod wiaduktem stertę opon. Na zasnutej dymem z płonącego ogumienia drodze S1 doszło o karambolu, w którym uczestniczyło 21 aut. Rezultat: jedna ofiara śmiertelna, kilkanaście osób rannych. W medialnych informacjach na temat tego wydarzenia przewija się słowo "głupota".  O głupocie (pomijamy "polityczną" niepoprawność tego określenia wedle dzisiejszych standardów językowych) można mówić w przypadku pozbawionych wyobraźni małolatów, którzy w grupie, bywa, dostają małpiego rozumu. Tutaj mamy do czynienia z ludźmi dorosłymi.

Już chyba byłoby lepiej, gdyby okazało się, że kierowca koparki i podpalacz opon znajdowali się jednak pod wpływem promili...     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony