Niewielka uliczka na os. Podolany stała się hitem internetu

Znacie ul. Marii Wicherkiewicz w Poznaniu? Na pewno. Przed kilkoma tygodniami ta niewielka uliczka na os. Podolany stała się hitem internetu. A to ze względu na zamieszczone na Facebooku zdjęcia, z których wynikało, że dziury w jej gruntowej nawierzchni są łatane asfaltem. Teraz sprawa wróciła...

Zdjęcie

/Fot. @os.podolany   /
/Fot. @os.podolany /

Fejsbukowe fotki wywołały falę kpin, chociaż my od razu podejrzewaliśmy, że owe szyderstwa są krzywdzące i działania poznańskich drogowców z pewnością mają racjonalne podstawy. Dociekając prawdy, sformułowaliśmy nawet pięć hipotez na ten temat (znajdziesz je TUTAJ).

Zdjęcie

/Fot. @os.podolany   /
/Fot. @os.podolany /

Żadna nie okazała się trafna, aczkolwiek co do jednego się nie myliliśmy: taki a nie inny przebieg prac był uzasadniony. Zarząd Dróg Miejskich wyjaśnił, że uwidoczniony na fotografiach odcinek ul. M. Wicherkiewicz nie ma nawierzchni gruntowej, lecz utwardzoną materiałem pofrezowym. "Zastosowanie punktowo pofrezu lub tłucznia byłoby nieskuteczne, nie można właściwie zagęścić takiego materiału na tak utwardzonej drodze. Niezagęszczony materiał zostałby wyrzucony z ubytków przez koła przejeżdżających samochodów. Ponowne rozłożenie pofrezu na całym odcinku ulicy spowodowałoby podniesienie niwelety jezdni w stosunku do istniejących zjazdów i zalewanie posesji przy opadach deszczu, bo droga ta nie ma odwodnienia" - napisał rzecznik ZDM.

Reklama

Zdjęcie

/
/
Po czym poznać, że nadeszła wiosna? Po dziurach na drogach i ulicach

Po czym poznać, że nadeszła wiosna? Po przylocie bocianów? Po kolejkach przed zakładami wulkanizacyjnymi, zajmującymi się wymianą opon? Po ciepłym wietrze? Nie, niezawodnym zwiastunem zmiany pór roku są drogowcy, naprawiający tzw. wiosenne przełomy. Lata płyną, weszliśmy całkiem głęboko w XXI... czytaj więcej

Najnowsze zdjęcia pokazują, że po kilku dniach deszczu nieszczęsna ulica na os. Podolany jest usiana kałużami. Co dowodzi, że rozumowanie specjalistów z ZDM było prawidłowe. Niweleta nie została podniesiona, więc pofrez i znajdujące się w nim zagłębienia zatrzymały wodę, chroniąc okoliczne posesje przed zalaniem. Bingo!  

Co prawda nie jest to, jak twierdzi jeden z internautów "program małej retencji", na który "można pobrać miliony z UE", ale ważne, że działa. Niepokoi tylko uwaga autora innego z komentarzy, który pisze, że "Widać zdecydowana poprawę, tej kałuży po lewej nie było i tych dwóch z przodu. Po przeliczeniu liczby kałuż wychodzi mi zmniejszenie o 12%."

Zdjęcie

/
/

Cóż, trzeba mieć nadzieję, że jego obserwacje nie są precyzyjne i ul. M. Wicherkiewicz nadal będzie funkcjonować jako skuteczne zabezpieczenie przeciwpowodziowe osiedla Podolany. Zresztą ZDM widzi strategiczne, docelowe, lecz niestety bardzo kosztowne rozwiązanie problemu. Chodzi o zwiększenie przepustowości przejmującego deszczówkę cieku Wierzbak. Wymaga to "nakładów inwestycyjnych na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych". Takich pieniędzy oczywiście nie ma, ale ZDM nie poddaje się i informuje, że "W najbliższych tygodniach zaplanowane jest wykorytowanie podłoża na odcinku utwardzonym materiałem pofrezowym oraz gruntowym. Nawiezione kruszywo zostanie zagęszczone i wyrównane, dzięki czemu powinien poprawić się stan nawierzchni."

Od razu znalazł się  niedowiarek, który skomentował te zapowiedzi słowami: "Może lepiej już niech ZDM nic nie robi, nigdzie. Będzie lepiej...", czemu daje odpór jakiś niepoprawny optymista ciesząc się, że dzięki sytuacji na ul. Marii Wicherkiewicz nikt nie może powiedzieć, iż Poznań jest miastem z betonu. I tego się trzymajmy...

***

Dziwne, że wciąż na drogach pojawiajś się tacy idioci...

      

 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony