Nieznany wirus zaatakował jesienią młodych mężczyzn

Nadspodziewanie szybki powrót do zdrowia wcale nie musi być dobrą wiadomością. Na przykład dla kierowców, zaskoczonych nagłym zakończeniem epidemii tzw. "psiej grypy", która niedawno mocno przetrzebiła szeregi polskiej policji. Na szczęście w przebiegu owej skądinąd tajemniczej zarazy można wskazać kilka napawających optymizmem wątków...

Zdjęcie

Zdjęcie ilustracyjne /Artur Barbarowski /East News
Zdjęcie ilustracyjne
/Artur Barbarowski /East News

W szczytowym okresie na L4 przebywało około 30 tysięcy funkcjonariuszy. Szczególnie boleśnie odczuła to prewencja i drogówka. Aby zapewnić jako takie bezpieczeństwo na drogach w czasie rozpoczynającego długi weekend pierwszolistopadowego święta, sięgnięto po najgłębsze rezerwy. W patrolowych radiowozach zasiedli osobiście naczelnicy i komendanci. Pomyślcie o traumie, jaką musiało powodować podobne doświadczenie u ludzi, ni stąd ni zowąd wyciągniętych zza biurek. A jednak dali radę. Dzielne chłopaki. I to jest pierwszy pozytyw.

Stanowczo odrzucamy kolportowane przez niektóre media sugestie, że masowe zachorowania funkcjonariuszy miały ścisły związek z prowadzonym przez służby mundurowe protestem i postulatami, zgłaszanymi przez policyjnych związkowców.

Reklama

Przecież ludzie, pilnujący przestrzegania prawa, nieskazitelni niczym "żona Cezara", nie uciekaliby się do takich chwytów! Trudno uwierzyć również, by zawodowa etyka pozwalała lekarzom na wystawianie tysięcy lewych zwolnień. Co to, to nie. W takim myśleniu utwierdziła nas opinia przełożonych chorych policjantów, którzy szybko zapewnili, że nie zamierzają weryfikować ich stanu zdrowia, ponieważ mogłoby to zostać poczytane za szykanę. Czyż taka pełna empatii postawa nie jest godna najwyższej pochwały?

Uwagę zwraca utrzymane w podobnym duchu, życzliwe stanowisko Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zazwyczaj jest tak, że gdy ZUS nabiera jakichkolwiek podejrzeń, iż obywatel X kombinuje z L4, natychmiast wkracza do akcji i wzywa delikwenta na komisyjne badania. Wtedy  orzekł, że nie jest uprawniony do kontrolowania zwolnień, z których korzysta mundurówka.

Cytat

Określenie "psia grypa" ukuli sami policjanci. Udowodnili w ten sposób, że nie są sztywniakami i nawet w cierpieniu potrafią zachować dystans do własnych problemów zdrowotnych

Wiadomość o grasującym nad Wisłą nieznanym wirusie, który zaatakował wielotysięczną rzeszę młodych mężczyzn i kobiet, powinna postawić na nogi  służby sanitarne w całej Europie. I znowu jesteśmy pełni podziwu dla naszej władzy, która z jednej strony okazała tyle zrozumienia dla podwładnych, ale z drugiej nie spanikowała, wytrzymała presję okoliczności i nie wszczynała zawczasu alarmu.

Na tym jednak lista plusów się nie kończy. Jak słychać, określenie "psia grypa" ukuli sami policjanci. Udowodnili w ten sposób, że nie są sztywniakami i nawet w cierpieniu potrafią zachować dystans do własnych problemów zdrowotnych.

Po zawarciu płacowo-emerytalnego porozumienia z rządem wrócili do pracy. Ktoś jest zaskoczony? Niepotrzebnie. Jak głosił oficjalny komunikat, chory, gdy poczuje się lepiej, może przerwać zwolnienie lekarskie przed upływem jego terminu.

Ci, którzy mimo wszystko w masowych zachorowaniach policjantów wietrzą przekręt, powinni uderzyć się w piersi i uświadomić sobie, że sytuacja była naprawdę groźna. Wirus "psiej grypy" okazał się bowiem stworzeniem wielce zjadliwym i ulegającym mutacjom. Jak słychać, wkrótce może dopaść służbę więzienną ("zapalenie klawiszy"?) i nauczycieli ("belferska angina"?).

A wracając do kierowców... Trudno się dziwić, że ostatnie wydarzenia nie wzbudziły w nich entuzjazmu gdyż cudowne ozdrowienie drogówki zbiegło się z zakończeniem trwającego od lata strajku włoskiego tej formacji. "Dzisiaj zamiast karania ograniczę się do pouczenia"... "Żeby mi to było ostatni raz"... "Na przyszłość proszę uważać"... Itd. Ech, łza się w oku kręci. Było, minęło. Teraz znowu ostro w ruch poszły bloczki mandatowe. Trzeba przecież nadrobić stracony dla budżetu państwa czas. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony