O wyższości zimy... No i wywołaliśmy wilka z lasu. Odszczekujemy

Pamiętacie satyryczne monologi o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia i odwrotnie? Nie? Nic nie szkodzi.

Zdjęcie

Czy ta zima nigdy się nie skończy? /PAP
Czy ta zima nigdy się nie skończy?
/PAP

 Dziś ze względów klimatycznych podobne rozważania straciły sens. Zadowoleni mogą być jedynie ci, którzy niezależnie od kalendarza zawsze marzą o "białych świętach". No to je mieli. Białe aż w nadmiarze.

Przyznajemy się, że też nie jesteśmy bez winy. Niedawno pisaliśmy przecież - z punktu widzenia zmotoryzowanych - o wyższości zimy nad wiosną. No i wywołaliśmy wilka z lasu. Odszczekujemy zatem te słowa i pokornie prosimy o wybaczenie, bowiem zima zimą, ale co za dużo to niezdrowo. Także na przykład dla sprzedaży samochodów. Wiadomo, że wiele osób z decyzją o wymianie auta czeka do wiosny. Nikomu się nie chce jeździć w czas mrozów po salonach dilerów czy, jeszcze gorzej, brodzić w śniegu na placach komisów i oglądać zmarznięte, mało atrakcyjnie o tej porze roku pojazdy.

Reklama

Zwłoka w nadejściu wiosny, czy, jeszcze gorzej, przejście od razu w fazę lata, źle wróży i tak już rachitycznemu rynkowi motoryzacyjnemu. Niestety, coraz rozsądniej brzmi argument: po co mam kupować nowy wóz, skoro za parę miesięcy będzie jesień i nie zdążę nim się nacieszyć?

A jakże dziwnie wyglądają reklamy letnich opon, zachęty do wykonywania wiosennych przeglądów w ASO, rzędy chińskich skuterów i rowerów czekające na klientów w hipermarketach? W obecnych okolicznościach przyrody na prowokację wręcz zakrawa organizowanie przez niektóre sieci handlowe promocyjnej sprzedaży kosmetyków, służących do samodzielnej wiosennej pielęgnacji aut czy zniżkowe oferty wiosennego "auto-spa".

Duży falstart, moi Państwo. O pieszczeniu karoserii woskiem nie ma mowy, chcoaiż z drugiej strony mycie samochodów należy tradycyjnie do męskich obowiązków w ramach "pakietu przedwielkanocnego". W tym roku rację mieli ci, którzy zrezygnowali z tej czynności wychodząc z założenia, że nie warto stać w długich kolejkach do myjni i wydawać pieniądze, skoro i tak zaraz po wyjeździe spod szczotek czy szpryc auto będzie ponownie brudne.

Zdjęcie

Codzienność kierowców... /PAP
Codzienność kierowców...
/PAP
Zimo trwaj, jesteś piękna. I pożyteczna

Mamy kalendarzową i astronomiczną wiosnę tymczasem za oknami wciąż biało. Pada śnieg, ściska mróz i słychać powszechne narzekania na pogodę. Głowa do góry, w każdej sytuacji można dostrzec plusy, i to dodatnie. Tylko pomyślmy... czytaj więcej

Ekonomiści opowiadają w mediach o fatalnych skutkach przedłużającej się zimy dla gospodarki. A co ze zmotoryzowanymi? Wiadomo, że podczas chłodów silnik wolniej się rozgrzewa i więcej pali. Czy ktoś przeliczył to na dodatkowo zużyte  baryłki ropy naftowej i policzył, o ile z tego powodu wzrosną wydatki na paliwo? W skali kieszeni indywidualnego właściciela samochodu i całego państwa?

Gołoledź zwalcza się chemikaliami, a sól na drodze oznacza przyspieszoną korozję konstrukcji aut. To też da się przełożyć na pieniądze...

Pomyślmy też o społecznych skutkach agresji, rosnącej wskutek spóźnionego nadejścia wiosny. Wpływie rozkojarzenia pogrążonych w zimowej depresji kierowców na bezpieczeństwo ruchu drogowego. O tym, co będą wyprawiać na drogach coraz bardziej zirytowani zwłoką w rozpoczęciu sezonu na jednoślady motocykliści, gdy aura wreszcie pozwoli wyprowadzić z garaży ich ukochane pojazdy.

Różni przemądrzali naukowcy tłumaczą obecne fanaberie pogody globalnymi zmianami klimatu. Baju, baju... Polacy dobrze wiedzą, czyja to wina. Nie będziemy wymieniać tej osoby z nazwiska, ale powinna uderzyć się w piersi i przeprosić naród, tak jak my przeprosiliśmy jego zmotoryzowaną część...        

           

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony