Odpowiedź na tekst pt. Policja "nic nie robi"? Nieprawda. Policja "wykonuje czynności"

Pamiętacie ten film? Przypomnijmy go sobie...

Czym mamy pchać? /

Po jego emisji, o ustosunkowanie  się do zaistniałej sytuacji poprosiliśmy policję. Oto odpowiedź jaką otrzymaliśmy od naczelnika wydziału kontroli KWP w Krakowie. 

W odpowiedzi na korespondencję elektroniczną z dnia 13 czerwca 2013 roku przesłaną do Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie uprzejmie informuję, że w przedstawionej przez Państwa sprawie przeprowadzono postępowanie wyjaśniające.

Reklama

Odnosząc się do uwag dotyczących sposobu realizacji interwencji przez policjantów  w dniu 25 marca 2013 roku - tamowanie ruchu przez samochód Fiat Seicento na ul. Zwierzynieckiej w Krakowie (http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-policja-nic-nie-robi-nieprawda-policja-wykonuje-czynnosci-fi,nId,981499), uprzejmie informuję, że prowadzone czynności wyjaśniające nie potwierdziły naruszenia dyscypliny służbowej.

W obowiązujących przepisach ustawodawcy nie przewidzieli takiej sytuacji jaką wówczas zastano na ul. Zwierzynieckiej. Kierująca pojazdem Fiat Seicento zaparkowała swój samochód nie zabezpieczając go w należyty sposób (niezaciągnięty hamulec postojowy jak również skrzynia biegów w pozycji "na luzie") i zamknęła drzwi. Po pewnym czasie pojazd samoczynnie stoczył się na jezdnię blokując ruch tramwajów jak i utrudniając przejazd pozostałym użytkownikom. Przybyli na miejsce funkcjonariusze, zgodnie z procedurą, powiadomili o szczegółach zdarzenia dyżurnego i zamierzali oczekiwać na odholowanie tamującego ruch pojazdu przez specjalistyczną firmę holowniczą. Ogólnie z praktyki wiadomo, że czas oczekiwania na holownika trwa co najmniej kilkadziesiąt minut.

Istotą całej sytuacji było zbyt sztywne trzymanie się przez Policjantów litery prawa  i obawa przed rozwiązaniem sytuacji w sposób logiczny, niesprzeczny z prawem, jednakże wprost, w żadnym przepisie nieuregulowany. W omawianej sytuacji, ze względu na nieobecność kierującej Fiatem Seicento, policjanci mogli poprosić o pomoc inne osoby  i z pomocą (czy bez) tych osób wepchnąć przedmiotowy samochód na chodnik oraz zabezpieczyć przed powtórnym stoczeniem się na jezdnię poprzez podłożenie np. blokady pod koło. Prawidłowość powyższego zachowania może zostać wywiedziona z normy zawartej w przepisach art. 3 i art. 44 Ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Zgodnie  z powyższym kierujący pojazdem uczestniczący w ‘wypadku’ drogowym jest obowiązany m.in. niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca zdarzenia, aby nie powodował zagrożenia lub tamowania ruchu, jeżeli nie ma zabitego lub rannego. Zatem skoro nawet przy ‘kolizji’, priorytetem jest usunięcie pojazdu z jezdni (a odbywa się to poprzez fizyczne ‘spychanie  z jezdni’ uszkodzonych pojazdów) to tym bardziej należało i można było, ‘używając’ rąk licznie zgromadzonych na miejscu osób, przepchnąć samochód, który nie był w żaden sposób zablokowany. Dopiero wówczas zgodnie z art. 130a Ustawy Prawo o ruchu drogowym wezwać holownika i usunąć pojazd. Wytłumaczeniem tej sytuacji może być jedynie fakt, że policjanci realizujący tę interwencję na co dzień pracują w Komisariacie Wodnym Policji  w Krakowie a czynności wykonywali zgodnie z teorią podręcznikową, która często rozmija się z otaczającą nas rzeczywistością.

Prezentując powyższe, wyrażam nadzieję, że uznają Państwo sprawę za wyjaśnioną. Niemniej jednak poruszone w skardze problemy i dostrzeżone nieprawidłowości zostaną wykorzystane w procesie szkolenia policjantów, aby uniknąć podobnych incydentalnych sytuacji w przyszłości.

Naczelnik  Wydziału Kontroli KWP w Krakowie podinspertor Jerzy Michalik


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony