Offroad w środku osiedla

Do miana najpopularniejszych samochodów miejskich aspirują ostatnio pojazdy klasy SUV. Ciężkie, niezgrabne, wysoko zawieszone auta kiepsko radzą sobie na wąskich uliczkach i ciasnych parkingach, ich właściciele, w miejskich realiach, nie mogą też wypróbować możliwości swoich maszyn.

Zdjęcie

   
/RMF
Na szczęście jednak żyjemy w Polsce, gdzie władza troszczy się o to, by zapewnić znudzonym dobrobytem obywatelom jakąś rozrywkę.

W sobotę, na jednym z osiedli Torunia odbyła się ciekawa motoryzacyjna impreza - przeprawowy rajd terenowy "Tartaczna Rally 2010". W rajdzie udział wziąć mógł każdy - wystarczyło dużo odwagi, prawo jazdy i rzecz jasna terenówka z prawdziwego zdarzenia. Organizatorzy nie wymagali żadnego wpisowego. "Fundatorem" zabawy było w tym przypadku miasto.

Reklama

Trasa okazała się doprawdy imponująca. Kilometrowy odcinek specjalny obfitował w trudne do pokonania wertepy, na jego końcu czekała na kierowców przeszło stumetrowa przeprawa wodna, w której co odważniejsi sprawdzić mogli głębokość brodzenia swoich samochodów.

Jedną z punktowanych konkurencji był tzw. "najwyższy bryzg", którego celem było pokazanie licznie zgromadzonej publiczności jak najwyższej fontanny błota.

Jak to możliwe, że na jednym z osiedli Torunia mieszkańcom udało się zorganizować samochodową imprezę o takim stopniu trudności? Okazuje się, że recepta na osiedlowy tor offroadowy z prawdziwego zdarzenie nie jest wcale trudna. Wystarczy, że władze miasta, na dowolnie wybraną ulicę osiedlową (w tym przypadku Tartaczną) wyślą ekipę budowlaną z zadaniem przeprowadzenia przez nią robót kanalizacyjnych. Ta szybko rozprawi się z resztkami przypominającej "asfalt zastępczy" nawierzchni, wykopie kilka dziur i bez zbędnej dbałości o drenaż przysypie wszystko luźną ziemią.

Teraz trzeba już tylko poczekać na roztopy, by całość znalazła się pod kilkudziesięciocentymetrową warstwą wody, a okoliczni mieszkańcy mogli się cieszyć z meandrującej dawną uliczką rzeki błota i organizować rajdy przeprawowe.

Zdjęcie

   
/RMF
Oczywiście otwartym pozostaje pytanie, co mają zrobić ci, których mimo rozkwitającej gospodarki wciąż nie stać na własny samochód terenowy? Dla nich nie mamy, niestety, dobrych wieści, bowiem władze Torunia twierdzą, że nie ma pieniędzy, by przywrócić ulicę Tartaczną do dawnej "świetności".

Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że amatorski rajd "Tartaczna 2010" przerodzi się w imprezę cykliczną. Jak donoszą lokalne media, mieszkańcy osiedla "Leśna Polana", na którym rozgrywany był rajd, pragną serdecznie podziękować Zarządowi Dróg Miejskich, Wodociągom i prezydentowi Michałowi Zaleskiemu za pomoc w przygotowaniu trasy.

Chociaż z drugiej strony... Kupować dom na Leśnej Polanie bez samochodu terenowego? To przynajmniej nieodpowiedzialne.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony