​"Parcie na szkło" czyli groźne samochodowe wywiady

Ze zdziwieniem, ale i lekkim przerażeniem, obserwuję modę na wywiady, przeprowadzane w znajdujących się w ruchu samochodach. Moim zdaniem jest to formuła nie tylko bezsensowna, ale szkodliwa i wręcz niebezpieczna.

Zdjęcie

Spójrzcie choćby na filmik z udziałem niejakiej Esmeraldy, słynącej z prezentowanych w cyberprzestrzeni ... nazwijmy to niebanalnych interpretacji popularnych piosenek.
Fot. You Tube /
Spójrzcie choćby na filmik z udziałem niejakiej Esmeraldy, słynącej z prezentowanych w cyberprzestrzeni ... nazwijmy to niebanalnych interpretacji popularnych piosenek. Fot. You Tube
/

Miejsce za kierownicą zajmuje dziennikarz lub bloger. Obok zasiada jego rozmówca: polityk, artysta, sportowiec itd. Ruszają w miasto i gadają, na mniej lub bardziej istotne tematy.

Kierowca gestykuluje, odrywa ręce od kierownicy, odwraca nieustannie wzrok od drogi. Postępuje więc dokładnie wbrew temu, czego uczyli go, a przynajmniej powinni, na kursie nauki jazdy. Co chwilę spogląda na pasażera, wybucha śmiechem, krzywi twarz w grymasie, łapie się za głowę. Zaaferowany i bez reszty zaangażowany. Owszem, być może jest obdarzony niezwykłą podzielnością uwagi, ale taka rozmowa niewątpliwie go dekoncentruje.

Reklama

Media chętnie wspierają kampanie społeczne, których celem jest uświadomienie niebezpieczeństw, wynikających z korzystania z telefonu komórkowego podczas prowadzenia pojazdu. Uważam, że samochodowe wywiady niosą nie mniejsze zagrożenia. W równym stopniu absorbują kierowcę, odwracając jego uwagę od drogi. 

Na tym zresztą nie koniec. Wiele mówi się o smogu w miastach. Jednym z jego źródeł jest motoryzacja. Stąd apele: nie musisz jechać autem, to zostaw je na parkingu. Nikt mnie nie przekona, że wysyłanie na ulice samochodu tylko po to, by nagrać lub wyemitować odbywającą się w jego wnętrzu rozmowę, jest rzeczywiście konieczne.

Czy nie można umówić się na pogawędkę w studiu telewizyjnym, kawiarni, parku? Czyżby celebryta wożony samochodem był bardziej rozluźniony, bardziej skłonny do szczerych wynurzeń niż odpytywany stacjonarnie? Czy wywiad prowadzony w scenerii kabiny auta jest atrakcyjniejszy dla widza? A może po prostu mamy do czynienia ze ślepym kopiowaniem wzorców, płynących z zagranicy?

Rozmowy zza kierownicy nie są bowiem rzecz jasna polskim wynalazkiem. Wielomilionową publiczność zyskał choćby brytyjski cykl "Carpool Karaoke" z udziałem największych gwiazd estrady. James Corden, występujący w roli prowadzącego wywiady kierowcy, zachowuje się - z punktu widzenia zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego - jeszcze gorzej niż jego naśladowcy nad Wisłą. Nie tylko prowadzi wielce ożywioną rozmowę z pasażerami, macha rękami, ale też śpiewa ze swoimi sławnymi gośćmi i kołysze się, niczym rozbawiony uczestnik festiwalu disco polo.

Ktoś powie, że się czepiam. Przecież po komórkę sięgają codziennie tysiące kierowców. Jak można porównywać stwarzane przez nich zagrożenia z zachowaniem paru showmanów? Jaki wpływ na zanieczyszczenie powietrza w mieście ma jeden dodatkowy samochód z ekipą telewizyjną w środku? To prawda, ale przykład idzie z góry. A w tym przypadku ten, który dają media, trudno uznać za chwalebny.

Zauważmy zresztą, że "parcie na szkło" wykazują rzesze pomniejszych gwiazdeczek, naprawiaczy świata i zwykłych kierowców. Montują w samochodach skierowane na siebie kamerki, by podczas jazdy produkować się przed ich obiektywami artystycznie, perorować lub po prostu mizdrzyć i wygłupiać. Nie zwracając większej uwagi na to, co dzieje się na drodze. W sieci można znaleźć mnóstwo powstałych w ten sposób nagrań.

Spójrzcie choćby na filmik z udziałem niejakiej Esmeraldy, słynącej z prezentowanych w cyberprzestrzeni ... nazwijmy to niebanalnych interpretacji popularnych piosenek.

Polska śpiewająca hejtem - Małgorzata Godlewska kolędy

Ostatnio, jak doniosły nie tylko plotkarskie serwisy, kryjąca się pod tym pseudonimem Monika G. spowodowała w Warszawie kolizję i uderzyła w ścianę budynku. Przybyli na miejsce policjanci wyczuli od internetowej celebrytki woń alkoholu i zawieźli do szpitala na badanie krwi. Nie sugeruję oczywiście, by powyższe zdarzenie miało bezpośredni związek z występami Esmeraldy przed samochodową kamerką, ale...

Clackson

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie Clackson. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami.  Szczegóły TUTAJ

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony