Po czym poznać, że nadeszła wiosna? Po dziurach na drogach i ulicach

Piątek, 26 marca (01:19)

Po czym poznać, że nadeszła wiosna? Po przylocie bocianów? Po kolejkach przed zakładami wulkanizacyjnymi, zajmującymi się wymianą opon? Po ciepłym wietrze? Nie, niezawodnym zwiastunem zmiany pór roku są drogowcy, naprawiający tzw. wiosenne przełomy. Lata płyną, weszliśmy całkiem głęboko w XXI wiek, tymczasem technologia łatania dziur w jezdniach pozostaje wciąż ta sama: dymiąca cysterna z asfaltem i mniej lub bardziej żwawa ekipa, za pomocą łopat uzupełniająca ubytki w jezdni gorącą, czarną masą. Jest to widok tak mocno osadzony w polskiej tradycji, że każde odstępstwo od powyższego schematu wywołuje zdziwienie, by nie rzec sensację. Tak właśnie stało się w Poznaniu na osiedlu Podolany...

Zdjęcie

/Fot. @os.podolany   /
/Fot. @os.podolany /

Nie, nie chodzi o to, że nie było szufli, mioteł i dżentelmenów w pomarańczowych kombinezonach. Obserwatorów zaintrygowało co innego. Otóż asfaltem łatano drogę gruntową. Zdjęcia pokazujące przebieg prac i efekt końcowy stały się hitem internetu, prowokując liczne, szydercze komentarze. Wielce krzywdzące, bowiem od razu zaczęliśmy podejrzewać, że zilustrowaną fotograficznie sytuację da się wyjaśnić jak najbardziej racjonalnie. Na kilka sposobów.

Pierwszy. Zasypać dziury tłuczniem czy piachem potrafi każdy. Wypełnić je asfaltem to wyższa szkoła jazdy. Poznańscy drogowcy chcieli pokazać społeczeństwu, że osiągnęli już inny poziom rozwoju. Niestety, społeczeństwo nie zrozumiało przekazu i zaczęło kpić. To boli.

Reklama

Zdjęcie

Źódło:  Facebook. Osiedle Podolany w Poznaniu /
Źódło: Facebook. Osiedle Podolany w Poznaniu
/

Drugi. Mieszkańcy os. Podolany byli świadkami eksperymentu, zleconego przez  naukowca z politechniki, który pisze doktorat pt. "Zachowanie się asfaltu jako wypełniacza ubytków 3D w powierzchni drogi gruntowej w warunkach klimatu środkowoeuropejskiego".

Trzeci. To, co działo się na ul. Wicherkiewicza, to pierwszy etap jej modernizacji. Na kompleksowy remont ulicy miasta na razie nie stać. Istnieje jednak duża szansa, że w przyszłym roku dziury wypadną w innych miejscach. Wtedy też zostaną załatane asfaltem. W ten sposób po kilku, góra kilkunastu latach, cała ulica otrzyma asfaltową nawierzchnię. Może trochę nierówną, ale to przecież szczegół...

Czwarty. Nastąpił błąd w komunikacji między bezpośrednimi wykonawcami robót, a menedżmentem. Kierownik kazał łatać dziury, no więc załatali, nie pytając o detale. Co, jak, gdzie i czym...

Piąty. Wymaga odwołania się do wspomnień jednego z naszych starszych kolegów redakcyjnych, który przed rozpoczęciem studiów wyższych musiał odbyć praktykę robotniczą (w PRL był taki obowiązek). Pracował na budowie. Gdy pewnego dnia tuż przed fajrantem na miejsce dotarła spóźniona gruszka z betonem, zafrasowany, spieszący się do domu brygadzista nakazał: "Panowie, zgubcie to gdzieś...". No więc panowie zgubili - wylewając płynną masę w jakieś dziury. Ta opowieść wskazuje zatem jeszcze jeden trop: może uchwycona na fotkach ekipa próbowała po prostu "zgubić gdzieś" nadmiarowy asfalt?

Zdjęcie

Źódło. Facebook. Osiedle Podolany w Poznaniu /
Źódło. Facebook. Osiedle Podolany w Poznaniu
/

Wciąż gubiliśmy się w domysłach, gdy do opinii publicznej dotarło oficjalne wyjaśnienie, nadesłane przez rzecznika Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu. Dowiedzieliśmy się, że akurat na rzeczonym odcinku ul. Wicherkiewicza nie jest bynajmniej gruntowa, lecz  utwardzona materiałem pofrezowym. "Zastosowanie punktowo pofrezu lub tłucznia byłoby nieskuteczne, nie można właściwie zagęścić takiego materiału na tak utwardzonej drodze. Niezagęszczony materiał zostałby wyrzucony z ubytków przez koła przejeżdżających samochodów. Ponowne rozłożenie pofrezu na całym odcinku ulicy spowodowałoby podniesienie niwelety jezdni w stosunku do istniejących zjazdów i zalewanie posesji przy opadach deszczu, bo droga ta nie ma odwodnienia. Przebudowa drogi wymaga najpierw budowy kanalizacji deszczowej"  - pisze rzecznik.

Łatanie dziur w drodze gruntowej za pomocą asfaltu?

liczba zdjęć: 5

Pofrez, niweleta... Mądre słowa. Człowiek całe życie się uczy. Nas w tej wypowiedzi uderzyło jednak coś innego. Oto w trzeciej dekadzie XXI wieku w Poznaniu wciąż istnieją ulice z nawierzchnią gruntową (a niechby i pofrezową), bez kanalizacji. Zresztą są takie nie tylko w Poznaniu, ale i w wielu innych, jeżeli nie wszystkich polskich miastach...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl