Policja postanowiła ośmieszyć człowieka śpiącego w fiacie uno

Furorę w Internecie robi zdjęcie, przedstawiające mężczyznę śpiącego w samochodzie. Niby nic nadzwyczajnego, ale chodzi o okoliczności, w jakich wykonano tę fotkę. To one właśnie stały się źródłem płynącej przez sieć fali szyderstw. Czy rzeczywiście jest jednak z czego kpić?

Zdjęcie

/Policja
/Policja

Mężczyzna, sfotografowany w pozycji leżącej za kierownicą niebieskiego auta, to złodziej. Ukradł fiata uno. I to jest pierwszy powód do żartów. Ha ha, jaki frajer... Połakomił się na taką staroć, truposza, wartego kilkaset złotych.

Hm... Czy gdyby skusił się na nówkę beemkę, merca, albo audi wówczas byłby bardziej godny szacunku? Taki a nie inny wybór marki i modelu pojazdu może świadczyć o stopniu desperacji sprawcy kradzieży. Należałoby zastanowić się głębiej, jakie są jej przyczyny. Wyjątkowo trudna sytuacja materialna? Słaba orientacja w rynku samochodów używanych? A może był to świadomy gest protestu przeciwko konsumpcyjnemu rozpasaniu współczesnego świata. Kultu pieniądza i lśniących gadżetów. Pleniącej się pogardy dla  rzeczy wciąż zdatnych do użytku, chociaż noszących ślady upływającego czasu: znoszonych butów i butów, cerowanych skarpet, wyeksploatowanych pojazdów. Łatwo skrzywdzić człowieka, ferując wyroki bez znajomości tła sprawy.

Reklama

Bak fiata okazał się prawie pusty. Dlatego 39-latek po przejechaniu na oparach kilkuset metrów musiał się zatrzymać. Ha ha, co za nieudacznik... I, zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie, zasnął wewnątrz auta. Ha ha, co głupol...

Kradzież samochodu bez paliwa to rzeczywiście niefart. Z drugiej strony, można w tym dostrzec rękę Opatrzności. Złodziej miał bowiem we krwi 2,5 promila alkoholu. Kto wie, co stałoby się, gdyby ruszył w takim stanie w Polskę. Bardzo możliwe, że wylądowałby na jakimś przydrożnym drzewie albo, nie daj Boże, potrącił dziecko przechodzące z babcią pa pasach. Tak się nie stało. W tej sytuacji bardziej niż o pechu należałoby zatem mówić o szczęściu.

Zasnął zamiast uciekać... Ci, którzy mają do czynienia z ludźmi nadużywającymi alkoholu, wiedzą, że pijaku zachowują się oni rozmaicie, często zupełnie inaczej niż na trzeźwo. Jedni rozrabiają, wszczynają awantury, urządzają demolki, zamieniają się w wandali. Inni grzecznie idą spać. Która wymienionych wyżej postaw jest bardziej akceptowalna społecznie? A poza wszystkim - sen to zdrowie. Zwłaszcza w morskim, ożywczym klimacie. Trzeba bowiem wiedzieć, że opisywany incydent wydarzył się nad Bałtykiem.

Głęboką niewdzięczność wobec złodziejaszka z Gdyni, przez niektóre media nie wiadomo czemu nazywanego "zbirem", a nawet "zbirem roku", okazała tamtejsza policja. Zamiast cieszyć się, że tak ułatwił im robotę i pozwolił poprawić statystyki wykrywalności, postanowiła go ośmieszyć. Fotografując i rozpowszechniając zdjęcie. Warto zapytać, jak się to ma do RODO, czyli nowego rozporządzenia o ochronie danych osobowych? Czy zatrzymany wyraził zgodę na publiczne wykorzystanie swojego wizerunku? Owszem, jego twarz jest zamazana i słabo widoczna zza uchylonej szyby w samochodzie, ale przecież nie gwarantuje to braku rozpoznawalności. Przynajmniej w środowisku, w którym obraca się nasz bohater. Na identyfikację pozwalają szczegóły, dotyczące jego osoby (wiek, miasto) oraz charakterystyczny T-shirt. 

Wyspecjalizowane gangi zawodowców, kradnących luksusowe samochody, wzbudzają respekt, a pewnie i odrobinę zazdrości. Złodziejaszek - kompletny amator, niewiele oczekujący od życia i jeszcze mniej od życia otrzymujący, człowiek, o którym niemal nic nie wiemy, jest bez umiaru wyśmiewany. Trochę empatii, proszę państwa.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony