Polscy kierowcy, a ekologia

Przeprowadzane co pewien czas sondaże opinii publicznej wskazują, że Polacy są narodem wyjątkowo zatroskanym stanem środowiska naturalnego. Do takiego wniosku prowadzi również badanie, przeprowadzone na zlecenie Renault przez pracownię Kantar TNS.

Zdjęcie

/Marek Lasyk  /Reporter
/Marek Lasyk /Reporter
Szokująca prawda o samochodach elektrycznych

Przeszło pięć lat temu popełniliśmy humorystyczny (acz podparty naukowymi dowodami) tekst, z którego wynikało, że leciwy Mercedes W124 z przebiegiem miliona kilometrów jest bardziej przyjazny dla środowiska niż współczesny "ekologiczny" samochód hybrydowy. czytaj więcej

Na liczącej prawie 1300 osób, a zatem z punktu widzenia statystyki i socjologii reprezentatywnej grupie respondentów. "Ludzie muszą zmienić swoje nawyki transportowe ze względu na ekologię - uważają mieszkańcy polskich miast", oznajmia komunikat, informujący o wynikach wspomnianej ankiety. Otóż kompletnie w to nie wierzę.

"Ludzie powinni częściej korzystać z transportu zbiorowego". Z takim stwierdzeniem  zgodziło się 94 proc. pytanych przez Kantar TNS. 92 proc. wyraziło opinię, że "ludzie muszą zmienić swoje nawyki transportowe ze względu na zanieczyszczenie powietrza i zmiany klimatyczne". 88 proc. uznało, że "w polskich miastach" jest zbyt dużo samochodów osobowych".

Reklama

Jeszcze raz teoria mija się z praktyką. Tego rodzaju szczytne deklaracje nijak się bowiem mają do poglądów, wyrażanych w rozmowach, a co najgorsze zupełnie nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistych postawach zmotoryzowanej części społeczeństwa. Pogadajcie ze znajomymi, sąsiadami. Także wielu spośród tych wykształconych i, wydawałoby się, świadomych zagrożeń, czyhających na ludzkość, powie wam, że globalne ocieplenie to pseudonaukowa ściema. Usłyszycie, że zmiany klimatu są zjawiskiem naturalnym i następowały również wtedy, gdy nasi przodkowie żyli w jaskiniach, i wtedy, gdy światem rządziły dinozaury.  Dzisiejsza Europa leżała kiedyś w strefie tropików. Później z kolei mieliśmy epokę lodowcową. Jeżeli współczesny człowiek przyczynia się jakkolwiek do zmian klimatycznych, to poprzez przemysł, energetykę węglową, może przez emitujące duże ilości dwutlenku węgla samoloty i statki, rolnictwo, ale na pewno nie wskutek rozwoju indywidualnej motoryzacji.

​Polacy kontra "idiotyczne wymysły urzędasów z Brukseli"

Polacy, trochę z braku innych możliwości i z wieloletniej tradycji, lecz przede wszystkim ze szczerego zamiłowania, chętnie spędzają czas na RODOS, czyli w Rodzinnych Ogródkach Działkowych Ogrodzonych Siatką. czytaj więcej

Zapytajcie kierowców z waszego towarzyskiego czy rodzinnego kręgu, czy wiedzą, jakie normy środowiskowe spełnia ich samochód, a jaka obecnie obowiązuje w państwach Unii Europejskiej. Będziecie zdziwieni powszechną ignorancją w tej dziedzinie. "Euro 6 w trosce o mieszkańców" - taki napis widnieje na tylnej części jeżdżących po Krakowie miejskich autobusów. Ciekawe, ilu spośród owych mieszkańców orientuje się, o co chodzi.

Dyrektywy UE i cała proekologiczna unijna działalność legislacyjna uznawana jest przez zmotoryzowane masy za szkodliwe wymysły "urzędasów z Brukseli", prowadzące do takich dziwactw, jak downsizing, zabijający ducha prawdziwej motoryzacji i odbierający radość z użytkowania samochodów. Skutkujący rozwiązaniami technicznymi, które skracają żywotność silników, komplikują budowę aut i podwyższają koszty ich eksploatacji.

Gdyby Polacy rzeczywiście dbali o czystość powietrza w miejscach, w których żyją, nie wzrastałby udział diesli w setkach tysięcy rokrocznie sprowadzanych do naszego kraju używanych samochodów. Kierowcy w miastach stosowaliby się do zasad ecodrivingu, wiedząc, że w ten sposób zmniejszają zużycie paliwa, a zatem również emisję zanieczyszczeń. W dniach szczególnie uciążliwego smogu gremialnie korzystaliby z komunikacji publicznej, zwłaszcza, że często jest ona wówczas darmowa. Obecność mężczyzny w wieku między 25 a 70 rokiem życia w autobusie czy tramwaju nie byłby niczym nadzwyczajnym. Nikt na widok takiego dziwoląga nie snułby przypuszczeń, że jest to kompletny życiowy nieudacznik albo facet, któremu odebrano prawo jazdy za kierowanie samochodem po pijaku.

We wspomnianej na wstępie ankiecie mowa jest ogólnie o "ludziach", "polskich miastach". Tymczasem, chcąc uzyskać obraz sytuacji jako tako zbliżony do rzeczywistego, należałoby zapytać konkretnie: czy ty osobiście jesteś gotowy zrezygnować z własnego samochodu? Czy, z myślą o zmianach klimatycznych, zostaniesz pasażerem transportu zbiorowego? Choć i tak podejrzewam, że wielu spośród odpowiadających twierdząco na tak jednoznacznie postawione pytania - kłamałoby.

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie CLACKSON. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami.  Szczegóły TUTAJ.   

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony