Polski kierowca - "pirat i złodziej"

Od pierwszego stycznia, dzięki nowelizacji ustawy "Prawo o Ruchu Drogowym" limit prędkości na autostradach podniesiony zostanie do 140 km/h. Co więcej, wprowadzony będzie również tzw. "margines błędu" dla radarów i fotoradarów, który wynosić ma 10 km/h.

Zdjęcie

   
   
W praktyce oznacza to więc, że jadąc autostradą z prędkością 150 km/h nie będziemy narażeni na mandat.

Informacje o wprowadzeniu w Polsce nowych przepisów, które wielu kierowców przyjęło z nieskrywanym zadowoleniem, odbiły się szerokim echem poza granicami naszego kraju. W wielu krajach, na internetowych forach dotyczących motoryzacji i bezpieczeństwa jazdy toczy się gorąca dyskusja dotycząca Polski.

Reklama

W szoku są np. Holendrzy. W jednym z artykułów, które pojawiły się w tamtejszych serwisach internetowych autor dziwi się, że w XXI wieku, gdy tyle mówi się o wypadkach i zanieczyszczeniu środowiska (powołuje się na liczące setki stron raporty różnych organizacji), w cywilizowanej Europie są jeszcze kraje, które zdają się nie dostrzegać tych problemów.

Dostało się naszym drogom

Jako niewiarygodny określa fakt, że w Polsce legalnie będzie można jechać z prędkością 140 km/h, podczas gdy w wielu innych europejskich krajach kierowca jadąc autostradą 130 km/h traktowany jest jak potencjalny morderca i naraża się na bardzo wysoki mandat.

Autor z przekąsem dodaje również, że podniesienie holenderskiego limitu prędkości do 120 km/h najbardziej ucieszyło właśnie pracujących tam Polaków, którzy mogą teraz szybciej dostać się do kraju.

We wspominanym tekście - całkiem słusznie - dostało się również naszym drogom. Niestety, jego autor całkiem niedawno miał dyskusyjną przyjemność poruszać się naszą A4 w okolicach Katowic...

Oskarżeni o terroryzm?

Na forum pod tekstem rozpętała się prawdziwa burza. Wielu Holendrów nie ma wątpliwości, że podniesienie limitu prędkości to bardzo złe rozwiązanie. Niektórzy, na podstawie własnych doświadczeń, sugerują nawet, że Polacy powinni mieć zakaz wjazdu na autostrady...

W komentarzach powtarza się twierdzenie, że wielu polskich kierowców samochodów osobowych, zwłaszcza tych z ogromnymi antenami (których funkcji większość Holendrów zupełnie nie rozumie), powinno stanąć przed sądem oskarżonych o terroryzm.

Zobacz również:

  • Pół biedy, gdy mocniejszy wyprzedza słabszego. Wtedy słabszy zaciska zęby i postanawia sobie, że gdy wreszcie kupi sobie wymarzoną beemkę-prawie-nówkę, wówczas pokaże światu, na co go stać. więcej

Z forum wynika, że osobówka z Polski wzbudza w zachodnich kierowcach większy lęk, niż nasze "zdezelowane ciężarówki". Tych ostatnich Holendrzy boją się mniej, bo - przynajmniej ich zdaniem - prowadzący je Polacy rzadko jeżdżą szybciej, niż pozwalają na to przepisy. Jako powód takiego zachowania bezbłędnie wskazywana jest chęć przyoszczędzenia na paliwie, które - w typowo polski sposób - można następnie sprzedać "na lewo"...

Co ciekawe, wielu Holendrów, częściowo słusznie, właśnie z handlem paliwem kojarzy wzbudzające wielkie zainteresowanie "ogromne anteny" na ciężarówkach i samochodach osobowych z Polski. Dlatego przeciętny obywatel Holandii widząc w lusterku wyposażoną w CB radio osobówkę na polskich numerach rejestracyjnych szybko ustępuje miejsca wychodząc z założenia, że lepiej nie zadzierać z "piratem i złodziejem"...

Głębokie piętno na psychice

Na szczęście, część internautów stara się bronić użytkowników CB tłumacząc, że "długa antena" pozwala na rozmawianie z innymi kierowcami, dzięki czemu można np. unikać korków. To wywołuje jednak kolejną konsternacje. Rozmowa? Przez radio? W czasie jazdy?!...

Zobacz również:

  • Kiedy będzie można uznać, że pod względem poziomu życia, rozwoju cywilizacyjnego, obyczajów, zrównaliśmy się z krajami tzw. starej Unii? więcej

Trzeba jednak przyznać, że chociaż internautom brakuje czasami elementarnej wiedzy, poziom dyskusji jest dość wysoki i całkiem merytoryczny. Przyczyn nielegalnego handlu paliwem i braku rozsądku za kółkiem, wielu Holendrów upatruje w polskiej przeszłości i komunizmie, który musiał pozostawić głębokie piętno na psychice. Nie brakuje jednak wpisów stwierdzających, że kombinowanie - w złym tego słowa znaczeniu - Polacy mają przecież we krwi.

Niestety, czasami pojawiają się również opinie, które powielają jedynie niekorzystne dla nas stereotypy. Jeden z użytkowników forum napisał np., że temat jest sztuczny, bo równie dobrze, w Polsce, można by wprowadzić ograniczenie do 200 km/h. Żadnej z tych prędkości nie są przecież w stanie rozwinąć zaprzęgi konne, które stanowią podstawę polskiego transportu drogowego...

Jak zmienić nasz wizerunek?

Niestety, musi upłynąć jeszcze wiele czasu, zanim traktowani będziemy na równi z innymi obywatelami Europy. Smutnym jest niestety fakt, że obiegowe opinie powielane na zagranicznych forach nie wzięły się przecież znikąd. Chociaż w niektórych przypadkach można mieć do Holendrów pretensję o formę, treść wpisów często trafia w sedno naszych narodowych przypadłości.

Mamy jedynie nadzieję, że zamiast się obrażać, wielu polskich kierowców zastanowi się nad własnym postępowaniem. To jedyna droga, by zmienić nasz wizerunek w Europie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony