Polski mąż stanu ofiarą fake newsów? Dranie z UE!

Fake newsy. Tak europosłeł PiS - Ryszard Czarnecki - komentował ubiegłoroczne doniesienia o pobranych bezpodstawnie "kilometrówkach". Okazało się jednak, że w oparciu o te "nieprawdziwe informacje" Parlament Europejski nakazał polskiemu parlamentarzyście zwrócić bezprawnie pobrane kwoty. A wcześniej unijny organ ds korupocji, zawiadomił polską prokuraturę...

Zdjęcie

Ryszard Czarnecki.  PS - czarny pasek pod oczami to nie błąd grafika, a część przyłbicy. /Andrzej Iwańczuk /Agencja SE/East News
Ryszard Czarnecki. PS - czarny pasek pod oczami to nie błąd grafika, a część przyłbicy.
/Andrzej Iwańczuk /Agencja SE/East News

Kilka dni temu, w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy TVN, przedstawiciele Parlamentu Europejskiego poinformowali, że: "Po zwróceniu się do posła o wyjaśnienia, PE podjął decyzję o odzyskaniu nienależnie wydanych pieniędzy (wydatki na zwrot kosztów podróży nie są zgodne z wewnętrznymi przepisami dotyczącymi wykorzystania dodatków), a Europoseł został powiadomiony o decyzji i przystąpił do zwrotu kosztów". Ze względu na "ochronę danych osobowych" nie dowiedzieliśmy się jednak, o jaką kwotę chodzi.

Sprawę Czarneckiego badał już wcześniej Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Wg jego ustaleń, Czarnecki wykazywał w tzw. "kilometrówkach" podróże służbowe między Brukselą, a Jasłem, mimo że w faktycznie mieszkał w Warszawie. W ten sposób każda "kilometrówka" powiększała się o 340 km. Opisany przez Czarneckiego jako "fake newsy" proceder trwać miał np. między 2009 a 2018 rokiem, gdy polski "mąż stanu" pełnił m.in. funkcję wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. W sumie Czarnecki wyłudzić miał - pardon - bezprawnie pobrać z Parlamentu Europejskiego - ponad 100 tys. euro!

Reklama

Po zakończeniu dochodzenia OLAF - jeszcze w 2019 roku! - przedstawiciele tej instytucji skierowali nawet zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Ta badać ma, czy doszło do "doprowadzenia Parlamentu Europejskiego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, przy składaniu wniosków o zwrot kosztów podróży służbowych". Ściślej - chodzi o czyn z art. 286 par. 1 kk "i inne". Postępowanie "jest w toku", chociaż Prokuratura nie informuje o jego przebiegu. Tłumacząc z prawniczego na nasz - mowa o "ewentualnym" zarzucie oszustwa, za które grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Przez pryzmat art. 286 par. kk - od 2017 roku - Czarneckiemu przygląda się również Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W tym przypadku chodzić ma o zatrudnianie przez posła fikcyjnych asystentów...

Przypominamy, że kreatywność Czarneckiego nie ograniczała się wyłącznie do "naciągania" tras podróży służbowych. Jak donosił serwis Okopress.pl, w jednym z zeznań, jako wykorzystywane przez siebie auto wskazał on dane... Fiata Punto Cabrio, którego poprzedni właściciel miał rozbić i zezłomować 11 lat wcześniej.
PR

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Poboczem/INTERIA

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony