Polskie Wojska Autostradowe mogłyby także mieć fotoradary

Jeszcze w tym roku ma powstać pięć wojskowych jednostek, które będą zajmowały się likwidacją skutków klęsk żywiołowych, m.in. naprawą uszkodzonych linii energetycznych, ale także odbudowywaniem zniszczonych dróg lub mostów. Docelowo przewidziano utworzenie dziesięciu takich oddziałów.

Zdjęcie

Wyobraźcie sobie zaczajonego w krzakach na poboczu rosomaka, którego załoga czyha z radarem na przekraczających dopuszczalną prędkość kierowców /East News
Wyobraźcie sobie zaczajonego w krzakach na poboczu rosomaka, którego załoga czyha z radarem na przekraczających dopuszczalną prędkość kierowców
/East News

Od razu odezwali się malkontenci, twierdzący, że oznacza to powrót do czasów PRL kiedy wojsko było traktowane jako tania siła robocza, wykorzystywana do pomocy podczas żniw, kopania ziemniaków, zabezpieczania imprez masowych, słowem wykonywania różnego rodzaju działań nie mających nic wspólnego z obronnością. Czyżby? Mnie wspomniany na wstępie pomysł wydaje się ciekawy.

Cytat

Podczas długich weekendów drogi byłyby nadzorowane z powietrza przez bojowe śmigłowce (skoro, jak słychać, helikoptery chciała wykorzystywać Inspekcja Ruchu Drogowego, to dlaczego nie miałoby tego czynić wojsko?), a może, kto wie, nawet lotnictwo myśliwskie?

Reklama

Obecnie sensem istnienia polskiej armii jest udział w misjach zagranicznych. Związany ze stresem, rozłąką z rodziną, narażaniem życia, ale ekscytujący i... popłatny. Żołnierze wracający z dalekiego świata często nie bardzo wiedzą co ze sobą zrobić, frustrują się rutynową służbą w koszarach, marzą o kolejnym wyjeździe. Problem pogłębi się wraz z zapowiedzianym zakończeniem wyprawy do Afganistanu (no, chyba, że nasi dzielni zaoceaniczni sojusznicy wymyślą jakąś nową wojenkę...).  Trzeba więc zawczasu pomyśleć nad nową strategią, zredefiniowanymi celami, które uchronią żołnierzy przed nudą  i pustką.

Mamy armię zawodową. Co szkodzi, by zatrudniać w niej więcej speców od budownictwa drogowego i utworzyć Polskie Wojska Autostradowe? W nomenklaturze NATO: Polish Highway Forces? Miałyby one charakter sił szybkiego reagowania i byłyby rzucane wszędzie tam, gdzie z takich czy innych względów powstały opóźnienia na froncie robót drogowych. Zbankrutował generalny wykonawca? Chińczycy zwiali do domu? Złodzieje rozkradli żwir i asfalt? Z powodu przymrozków popękała świeżo położona nawierzchnia? Są kłopoty z filarami wiaduktu? No to wysyłamy wojsko, które załatwi sprawę szybko, tanio, bez marudzenia, handryczenia się o kasę, z charakterystycznym dla polskich żołnierzy  oddaniem i ofiarnością. Popracują, zarobią trochę grosza, oderwą się od nudnego szkolenia. I to wszystko ku chwale Ojczyzny...

Zdjęcie

Ścigali z powodzeniem talibów w Azji, dadzą sobie radę z rodzimymi piratami drogowymi /Fot. T Gawalkiewicz  /Reporter
Ścigali z powodzeniem talibów w Azji, dadzą sobie radę z rodzimymi piratami drogowymi
/Fot. T Gawalkiewicz /Reporter

A kiedy żołnierze już te drogi zbudują, w nagrodę będą pilnowali na nich bezpieczeństwa. Obecnie są bowiem bodaj jedyną służbą mundurową tej możliwości pozbawioną (wyjąwszy żandarmerię). Wyobraźcie sobie zaczajonego w krzakach na poboczu rosomaka, którego załoga czyha z radarem na przekraczających dopuszczalną prędkość kierowców...

Albo bezzałogowe samoloty, fotografujące samochody wjeżdżające na skrzyżowania przy czerwonym świetle. Podczas długich weekendów drogi byłyby nadzorowane z powietrza przez bojowe śmigłowce (skoro, jak słychać, helikoptery chciała wykorzystywać Inspekcja Ruchu Drogowego, to dlaczego nie miałoby tego czynić wojsko?), a może, kto wie, nawet lotnictwo myśliwskie?

"W zakończonej pełnym sukcesem operacji "Znicz" wzięła udział eskadra F-16" - oświadczyłby z dumą 3 listopada przed kamerami telewizji rzecznik prasowy MON.

Ścigali z powodzeniem talibów w Azji, dadzą sobie radę z rodzimymi piratami drogowymi. A może jednak się mylę?

Autorem tekstu jest zalogowany czytelnik o nicku Clackson


Czy cwany plan ministra Rostowskiego weźmie w łeb? Zróbmy mu na złość

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony