Powrót Froga, czyli tak to już jest z celebrytami

Tak to już jest z celebrytami. Nie lubią, gdy się o nich zapomina. Dobrze czy źle, byle po nazwisku. Albo przynajmniej po pseudonimie. Pamiętacie "Froga"? Głównego bohatera serialu pod tytułem "Jeżdżę jak lubię"?

Zdjęcie

Robert N., ps. Frog /Fot. Marcin Bednarski /PAP
Robert N., ps. Frog
/Fot. Marcin Bednarski /PAP

Ten rozciągający się na kilka sezonów thriller, a może raczej tragifarsa, został skonstruowany według klasycznego przepisu na rasowe kino akcji, podanego niegdyś przez wielkiego mistrza Alfreda Hitchcocka: zaczynamy od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno wzrastać.   

W pierwszym odcinku mieliśmy wrzucony do sieci filmik, pokazujący "Froga", czyli Roberta N., młodego mieszkańca Warszawy, za kierownicą bmw M3 podczas nocnego rajdu po ulicach stolicy. Efektowne wjazdy z ogromną prędkością na skrzyżowania przy czerwonym świetle, omijanie wysepek z lewej strony, brawurowe slalomy między innymi pojazdami, mrożący krew w żyłach wyścig z  niezidentyfikowanymi motocyklistami... Słowem - "Szybki i wściekły" w rodzimym wydaniu.

Reklama

Potem były połajanki ze strony najważniejszych osób w państwie, solenne obietnice zaostrzenia kar dla piratów drogowych, sensacyjne doniesienia o wcześniejszych wyczynach Froga, przerzucanie śledztwa z prokuratury do prokuratury, dziwne opinie biegłych, zaskakujące wyroki sądów. "Frog" błyskawicznie zdobył liczną rzeszę wielbicieli, o czym świadczyły komentarze w Internecie:  

"Jeździ bardzo dobrze, sprawnie, dynamicznie - 99% kierowców powinno mieć takie umiejętności"...

"Całe szczęście, że nic Mu nie zrobili. Frożek jest super! Najlepszy kierowca w kraju! Kajetanowicz może mu czyścić buty!"...

"Taka jest prawda, że wszyscy się na niego denerwujecie bo jest dla was za dobry w prowadzeniu"...

"To zrobili z niego kozła ofiarnego, nikt nie patrzył, że ogarnia to auto 100 razy lepiej niż każdy śmiertelnik z listkiem; jak dla mnie wyrok niesprawiedliwy, powinno się skończyć na pouczeniu. PS. FROG trzymaj się i następnym razem bardziej się zamaskuj żeby do Ciebie nie doszli... Jak ghost rider"...

"Szanowny Frogu, wiedz, że stałeś się idolem wielu ludzi, symbolem walki z systemem, polityką, policją, wręcz symbolem walki o wolność. Do tego posiadasz niesamowity talent do prowadzenia silnych samochodów, widowiskowej, bezkolizyjnej jazdy. Nie zasługujesz na więzienie. Podziwiam Cię, podobnie jak reszta Twoich wiernych fanów"...

Parę tygodni temu "Frog" przypomniał o sobie wpisem w jednym z serwisów społecznościowych. Odniósł się do nagłośnionego w mediach incydentu z bmw M3, szalejącym po warszawskim Gocławiu. Twierdził, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego. Zapewniał, że obecnie jeździ wyłącznie rowerem. Jak się okazuje, był to przejaw zwyczajnej kokieterii. W środę, 19 września, wieczorem stołeczni policjanci zatrzymali do kontroli porsche panamerę. Za jego kierownicą siedział nie kto inny, jak Robert N. Pomimo ciążących na nim czterech (!) sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Ludowy bohater czyli ... "dawaj ostro Frog"

"Niekończąca się historia"... Był kiedyś film pod takim tytułem, ale podobne niekończące się historie przeżywamy również w rzeczywistości. Główną postacią jednej z nich jest niejaki Robert N., szeroko znany pod pseudonimem "Frog". czytaj więcej

Byliśmy ciekawi, jak na tę wiadomość zareagują internauci. Oczywiście ponownie odezwali się wielbiciele "Froga": "Jest dobrym kierowcą , nie powoduje wypadków - a to że jeździ szybko, to za mało na karę śmierci, karani powinni być kierowcy powodujący wypadki choćby jeździli super wolno i przepisowo" - przekonuje "Edek".

Wydaje się jednak, że wielu komentatorów ma już z lekka dość naszego bohatera.

"A zobaczcie jaki lansik na Instagramie: najlepsze fury, selfie z celebrytami, laseczki, wakacje, sporty wodne, zabawa. Nie wyglada na człowieka który ma zarzuty, raczej na bogatego dzieciaka, co się dobrze bawi za kasę rodziców" - zauważa "follower".

Większość wpisów odnosi się jednak do działań prokuratury i ogólnej sytuacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

"W praworządnym kraju poszedłby siedzieć, u nas będą zawiasy, ekstremalnie - dozór elektroniczny. Da Się Jeździć!" - pisze "Hostyn".

"Kruk krukowi oka nie wykole. Pokrzyczą, potupią, sensacja. Sprawa przycichnie i znowu będzie robił to co chce" - prognozuje "Tak To Widzę".

Jeżeli się nie myli, to serial "Jeżdżę jak lubię" będzie miał swój ciąg dalszy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony