Prewencja czy zarobek?

Oglądając TV, czytając gazety, zawsze słyszę że fotoradary i te stacjonarne i te przenośne mają pełnić funkcje prewencyjną a nie zarobkową (*).

Zdjęcie

  Najpierw stoi auto straży miejskiej z otwartym bagażnikiem...
  Najpierw stoi auto straży miejskiej z otwartym bagażnikiem...
Chciałbym zatem abyście zapytali komendanta straży miejskiej w Świdnicy (woj dolnośląśkie) dlaczego tutaj jest inaczej? Dzisiaj ok godz. 9 rano w Świdnicy przy ulicy Pionierów straż miejska wystawiła fotoradar, prewencyjnie?

Otóż nie - zarobkowo! Jak widać na zdjęciach, najpierw stoi auto straży miejskiej, z otwartym bagażnikiem, tak żeby bagażnik zasłaniał pomarańczowe "koguty" a przede wszystkim, żeby kierowcy jadący ulicą nie widzieli, że za autem usytuowany jest fotoradar - jak widać, nawet padający deszcz nie zmusił kierowcy do zamknięcia bagażnika(wiadomo ważniejszy jest wynik finansowy w postaci złapanych kierowców.

Nadmienię, że nie jest to jedyne miejsce, w którym ów fotoradar pracuje i zawsze odbywa się to na podobnych zasadach, niekiedy radar jest ukryty za przypadkowo parkującym samochodem, często auto straży miejskiej zaparkowane kilkadziesiąt metrów dalej i to wszystko po to, żeby radar wykonał jak najwięcej zdjęć. Nie ma tutaj miejsca na prewencje!

Zdjęcie

  Za autem usytuowany jest fotoradar
  Za autem usytuowany jest fotoradar
Nie dotrą również do mnie tłumaczenia typu, że panowie coś wyciągali itp bo przejechałem tamtędy kilka razy i chwile stałem zanim zrobiłem zdjęcia, nie jestem również rozgoryczonym kierowcą, który właśnie dostał mandat i chce się poskarżyć. Interesuje mnie dlaczego komendant straży miejskiej (a może tylko funkcjonariusz) nie stosuje się do zaleceń komendanta głównego policji, który zawsze powtarza, że i radar i funkcjonariusze mają być w widocznym miejscu, tak żeby poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego a nie wystawiać jak największą ilość mandatów.

Reklama

(*) - list do poboczem.pl

OD REDAKCJI. Oczywiście w imieniu naszego czytelnika zapytamy komendanta Straży Miejskiej w Świdnicy o to dlaczego jego funkcjonariusze ukrywają fotoradar. Odpowiedź opublikujemy na łamach poboczem.pl.

***

A poniżej reakcja na tekst jednego z czytelników.

Czytając powyższy artykuł "Prewencja czy zarobek?" nasuwa mi się smutny obraz "rozgoryczonego kierowcy" w tym wypadku ze Świdnicy, który skarży się, że videoradar zrobił mu zdjęcie.

I w żadnym wypadku nie widzi w swoim zachowaniu żadnej winy bo nie ważne, że rozgoryczony nie jechał zgodnie z przepisami, nie ważne, że złamał przepisy ruchu drogowego ważne jest to, że podli Strażnicy Miejscy śmieli postawić wideoradar i zrobić rozgoryczonemu zdjęcie.

Morał tej opowieści jest taki im mniej idiotów łamiących przepisy ruchu drogowego i im więcej będzie się takich ludzi łapać i surowo karać to może wreszcie mniej będzie zabitych i rannych na drodze.

Panie rozgoryczony zapewniam Pana, że jakby jechał Pan zgodnie z przepisami to videoradar nie zrobiłby Panu zdjęcia i jak pokazuje historia przejechał Pan kilka razy obok tego samego videoradaru i zdjęć kolejnych Panu nie zrobiono - ot dziwne prawda?

Jakim cudem? Chyba jechał Pan rozgoryczony zgodnie z przepisami?

P.S smutno mi, że redakcja umieszcza takie artykuły na swojej stronie. Jak tak dalej będzie to można się spodziewać, że wydrukujecie artykuł rozgoryczonego, który jechał po dwóch piwkach i podli policjanci zabrali mu prawo jazdy - a on tylko biedny jechał do domu po piwkach.

Jako redakcja powinniście stać po stronie prawa, a nie po stronie sprawców wykroczeń robiących z siebie biedne owieczki, które są karane (niestety za przewinienie które sami popełnili).

Pozdrawiam. Tomi3

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony