Radiowozem na zakupy

Chyba każdy ma na swoim koncie bliskie spotkania z kryjącą się po krzakach (czyżby ze wstydu?) władzą. Przeważnie kończą się one ekspercką poradą dotyczącą odpowiedzialności w ruchu lądowym, której koszt, w zależności od taryfikatora, nastroju i czegoś, co naukowcy definiują jako tzw. "widzimisie" waha się w granicach od 50 do 500 zł.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Oczywiście nie mamy tego za złe panom w mundurach. Stosując się do wszystkich przepisów podróż np. z Warszawy do Krakowa wymagałaby rezerwowania na trasie co najmniej dwóch noclegów. Naturalnym jest więc, że ludziom puszczają nerwy, a ograniczenia prędkości i zakazy wyprzedzania większość kierowców traktuje jedynie jako urozmaicenie przydrożnego krajobrazu.

To samo dotyczy również zakazów parkowania... Są jednak pewnie miejsca, w których nawet najbardziej zdegenerowany pirat drogowy raczej by się nie zatrzymał. No chyba, że radiowozem...

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Niepokalani łamaniem przepisów stróże prawa powinni dawać zdemoralizowanemu, społeczeństwu odpowiedni przykład. No i dają. Z nieukrywaną satysfakcją, tym razem to my wystawiamy naszej policji mandat. Oto zdjęcia, jakie udało nam się zrobić przed jednym z hipermarketów.

Zgodnie z taryfikatorem:

Zdjęcie

I po zakupach
/poboczem.pl
"Za naruszenie zakazu postoju na przejściu dla pieszych lub na przejeździe dla rowerzystów oraz w odległości mniejszej niż 10 m przed tym przejściem lub przejazdem, a na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu - także za nimi" grozi mandat od 100 do 300 zł.

Jak myślicie, ile dostalibyście za taki numer?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony