Saab. Zrobili nas w balona!

Wygląda na to, że w trudnym czasie kryzysu, kiedy większość producentów stara się robić dobrą minę do złej gry, koncerny general Motors postąpił dokładnie odwrotnie. I wygrał! I zrobił mnie, jako miłośnika tej marki w balona! (*)

Zdjęcie

  Kadra Spykera to zaledwie 130 osób
Od wielu miesięcy informowano nas, że marka Saab jest już właściwie stracona. Miłośnicy tych szwedzkich pojazdów co tydzień przeżywali chwile grozy, gdy kolejni z potencjalnych nabywców wycofywali się z transakcji spychając markę w kierunku złomowiska historii.

Jeszcze dwa tygodnie temu losy Saaba, wydawały się być przesądzone. GM jasno dawał do zrozumienia, że nie zamierza utrzymywać firmy generującej olbrzymie straty. Nagle jednak okazało się, że Amerykanie doszli do porozumienia z holenderskim producentem samochodów sportowych - firmą Spyker.

Reklama

W Saabie zatrudnionych jest obecnie około trzech i pół tysiąca pracowników. Kadra Spykera to zaledwie 130 osób, ale holenderska firma zarobiła w obiegłbym roku aż 36 mln euro. Transakcja opiewa podobno na sumę 74 mln dolarów, przy czym GM zatrzyma dla siebie akcje preferencyjne Saaba w wysokości 326 mln dolarów.

Po co gigantowi akcje upadającego producenta?

Prawdę mówiąc wydaje się to nie mieć sensu, chyba, że Saab nie jest wcale taki upadający… Szwedzi mają już przecież gotowy model 9-5, który ma szansę trafić na rynek jeszcze w tym roku.

Co więcej, lokalne media ze stolicy Meksyku donoszą, że w tamtejszej fabryce Saaba od tygodnia trwa już produkcja modelu 9-4X, czyli pierwszego w historii marki SUV-a. Powstało już podobno około 150 egzemplarzy pojazdów, które posłużą do dalszych badań i udoskonaleń konstrukcji.

Może to świadczyć o tym, że General Motors nigdy nie zamierzało likwidować szwedzkiej marki. Celem było więc pozbycie się przynoszącego chwilowo straty producenta i zapewnienie sobie udziału w prognozowanych zyskach - stąd akcje preferencyjne w wysokości 326 mld dolarów. GM zrzuciło więc z siebie koszty związane z wdrożeniem i promocją nowych pojazdów, zapewniając sobie jednak zysk z ich sprzedaży. Ten ostatni, wbrew pozorom, może być całkiem duży.

Amerykanie liczą najwyraźniej na to, że zastraszani od wielu miesięcy miłośnicy marki po wprowadzeniu nowych konstrukcji zaczną chętniej odwiedzać salony. Pamiętajmy również, że słowo Saab przewijało się w mediach przez ostatnie pół roku niemal codziennie. Egzotyczna na wielu rynkach marka zaistniała więc w świadomości potencjalnych klientów.

Cóż, dobrze, czy źle, byle po nazwisku...

(*) - list do redakcji od niezalogowanego czytelnika

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony