Seks w tesli? Nie będę oglądał tego filmu, ale...

Środa, 15 maja (23:46)

W Internecie furorę robi filmik, pokazujący parę, która uprawia seks na fotelu kierowcy w Tesli, jadącej z włączonym autopilotem. Przyznaję, że nagrania, powstałego z inicjatywy niejakiej Taylor Jackson, aktorki filmów tylko dla dorosłych, nie widziałem i widzieć nie zamierzam. Z zainteresowaniem natomiast zapoznałem się z medialnymi doniesieniami, poświęconymi temu wydarzeniu, jak również z opiniami na jego temat. Niestety, są to komentarze nadzwyczaj krytyczne, często złośliwe i bardzo niesprawiedliwe, co budzi sprzeciw i napawa głębokim smutkiem.

Zdjęcie

/123RF/PICSEL
/123RF/PICSEL

W latach 50. i 60. ubiegłego wieku setki tysięcy Amerykanów zostało poczętych w samochodach. Akty prokreacji dokonywały się zazwyczaj na tylnych siedzeniach modnych wówczas, ogromnych limuzyn, zaparkowanych w ustronnych miejscach. Panna Jackson, przedstawiana przez zagraniczne serwisy jako "independent porn star", czyli "niezależna gwiazda porno" (cokolwiek to znaczy, oczywiście odnośnie określenia "niezależna") oraz jej nieznany z nazwiska boyfriend, przystąpili do dzieła w pojeździe znacznie ciaśniejszym niż dawne krążowniki szos, do tego znajdującym się w ruchu i na przednim siedzeniu, konstrukcyjnie słabo przystosowanym do takich wygibasów. Dlatego śmiało można ich uznać za prekursorów nowego trendu. Miss Taylor sama przy tym przyznała, że w trakcie trwającego około 10 minut zbliżenia oprócz zrozumiałej w takiej sytuacji ekscytacji przeżyła również chwile grozy. Nastąpiło to, gdy przypadkowo trąciła nogą kierownicę i wyłączyła autopilota. Na szczęście bez tragicznych konsekwencji.

Seks w Tesli na autopilocie przebojem internetu

Posiadanie samochodu poruszającego się w trybie autopilota rodzi problemy z zagospodarowaniem czasu, który normalnie upływał kierowcy na prowadzeniu. A nadmiar wolnego czasu, co wiedzą wszystkie armie świata, sprzyja głupim pomysłom... czytaj więcej

Ci wszyscy, którzy nie szczędzą "niezależnej gwieździe" niewybrednych epitetów, powinni docenić jej pomysłowość, odwagę i pionierski charakter misji. Wyczyn Taylor Jackson rzuca bowiem nowe światło na przyszłość motoryzacji. Dotychczas wyobraźnia podsuwała nam obraz odhumanizowanych dróg i ulic, wypełnionych bezgłośnymi, bo elektrycznymi, autonomicznymi samochodami. Jest to wizja ponura. Powodzenie eksperymentu w wykonaniu pary bohaterów z Tesli daje jednak nadzieję, że we wnętrzach owych bezdusznych, zautomatyzowanych pojazdów będzie kwitnąć prawdziwe życie. Trzeba tylko zadbać o odpowiednio przyciemnione szyby.

Reklama

Instrukcje obsługi samochodów wyposażonych w autopiloty lub w inne funkcje, które w pewnych sytuacjach, przykładowo w miejskich korkach, umożliwiają jazdę bez czynnego udziału kierowcy, nakazują temu ostatniemu pozostawanie w pełnej gotowości do przejęcia kontroli nad pojazdem. Dzisiaj ten obowiązek aż tak bardzo nie doskwiera, ale... Ale pomyślcie, że musicie zachowywać stuprocentową koncentrację przez kilka godzin. Jesteście nieustannie kontrolowani przez kamery systemu monitorowania wnętrza samochodu, które obserwują czy przypadkiem nie zapadacie drzemkę, albo nie gapicie się w ekran smartfona. Jesteście czujni, zwarci i gotowi, choć nie wolno wam bez potrzeby dotykać kierownicy ani pedałów gazu i hamulca. Czujecie nieznośne napięcie, gdyż trudno wam pozbyć się odruchów nabytych podczas wielu lat samodzielnego prowadzenia aut. Jedziecie ślamazarnie, zgodnie z wszelkimi przepisami ruchu, co doprowadza was do białej gorączki. Jednocześnie nie ufacie automatyce, więc co i raz wpadacie w panikę. Czy samochód zdąży zahamować przed skrzyżowaniem? Czy rzeczywiście zdoła bezpiecznie wyprzedzić jadącą przed wami ciężarówkę? Czy uniknie czołowego zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwka autobusem?

Dwa miliony odtworzeń filmu z Tesli powinno skłonić inżynierów, zajmujących się pojazdami autonomicznymi, do ponownego przemyślenia tworzonych przez nich algorytmów. Zautomatyzowane samochody zyskają uznanie tylko wtedy, gdy ich kierowcy zamiast pilnować maszyny i jej komputerów będą mogli oddawać się bardziej relaksującym zajęciom. Nie tam żeby od razu seks... Wystarczy, by pozwolono im sięgnąć po książkę. To znaczy po elektroniczny czytnik e-booków.    

CLACKSON

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie CLACKSON. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami.  Szczegóły TUTAJ

 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl