Sprytny zabieg Tuska. Kierowcy stracą miliony

Premier Donald Tusk zapowiedział, że 180 mln zł z pieniędzy pierwotnie przeznaczonych w tym roku na remonty dróg lokalnych, zostanie przekazanych na podwyżki dodatków pielęgnacyjnych. Co to oznacza dla nas, kierowców?

Zdjęcie

Postawienie przed wyborem: lepsze drogi czy większa pomoc dla chorych dzieci i ich heroicznych rodzin, odbiera właściwie wszelkie argumenty w dyskusji /
Postawienie przed wyborem: lepsze drogi czy większa pomoc dla chorych dzieci i ich heroicznych rodzin, odbiera właściwie wszelkie argumenty w dyskusji
/

Psioczenie na drogi to ulubiony temat rozmów zmotoryzowanych Polaków. Przyznajmy jednak uczciwie: jest źle, ale jednak coraz lepiej. Przybywa nowych odcinków autostrad i ekspresówek, wiele szlaków jest remontowanych.

Nawet tak powszechnie krytykowana zakopianka, choć nadal często zakorkowana, między Krakowem a Nowym Targiem doczekała się całkiem niezłej nawierzchni, bez dziur i kolein.

Reklama

Ale Polska to nie tylko trasy szybkiego ruchu, bowiem aż 83 proc. całkowitej długości dróg publicznych o twardej nawierzchni przypada na drogi powiatowe i gminne. To z nich korzystamy na co dzień, nimi dojeżdżamy do pracy, wozimy dzieci do przedszkoli i szkół. I to właśnie ich stan ma decydujący wpływ na ogólne opinie kierowców.

Przez lata kolejne rządy skupiały się na pilnie obserwowanej przez media budowie autostrad i dróg ekspresowych. O drogach niższej kategorii przypomniano sobie dopiero w 2008 r., ogłaszając Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, nazywanych odtąd potocznie "schetynówkami", od nazwiska ówczesnego ministra spraw wewnętrznych i administracji, który sprawował nadzór nad wspomnianą inicjatywą.

NPPDL przewidywał budowę lub przebudowę w ciągu trzech lat około 6 000 kilometrów dróg gminnych i powiatowych - kosztem 6 mld zł, w połowie pochodzących z budżetu centralnego, a w połowie z funduszy jednostek samorządu terytorialnego. Udało się zrobić nawet więcej, bo ok. 8 000 km.

Sukces zachęcił do opracowania drugiego etapu NPPDL, rozpisanego na lata 2012-15. Zakładał on zmodernizowanie ogółem ponad 13 000 km dróg. Niestety, szybko okazało się, że te ambitne plany trzeba mocno przykroić. Złośliwi powiadali, że wszystkiemu winien jest narastający konflikt między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną, który spowodował, że nazwa "schetynówki" zaczęła się premierowi źle kojarzyć. Rzeczywistym winowajcą było jednak raczej spowolnienie gospodarcze i związany z nim spadek dochodów budżetu państwa. I tak z 13 000 km zrobiło się raptem 5 000 km...

Potem znów powiało optymizmem, bowiem ktoś wpadł na pomysł, by dodatkowych środków na drogi poszukać w Lasach Państwowych, które zachomikowały na swoich kontach bankowych ładnych kilka miliardów złotych.

Oczywiście od razu podniósł się krzyk, że to skandal, bezczelny skok na kasę, ograbianie gospodarnej firmy z wypracowanych przez nią w wielkim znoju pieniędzy, śmiertelne zagrożenie dla naszych buków, świerków i jodeł. Protestujący nie zważali na racje strony przeciwnej tłumaczącej, że właściciel każdego przedsiębiorstwa, czyli w przypadku LP państwo, powinien mieć prawo swobodnego dysponowania jego zyskami; że proponowane rozwiązanie jest sensowne, gdyż ciężki transport leśny przyczynia się do niszczenia lokalnych dróg.

Budujemy drogi, czyli Owen mówi Jackie, że zdradził ją z Bridget...

"Owen mówi Jackie, że zdradził ją z Bridget, ale zapewnia, że tylko ona się dla niego liczy i że zawsze będą razem" - to zapowiedź 5822 odcinka "Mody na sukces", tasiemcowej opery mydlanej, która od prawie 19 lat nieprzerwanie gości na ekranach naszych telewizorów. czytaj więcej

Tak czy inaczej Sejm szybko znowelizował stosowną ustawę, zabierając Lasom Państwowym część ich przychodów. Tegoroczna pula środków na NPPDL wzrosła z  w ten sposób z 250 mln do 900 mln zł, a długość zaplanowanych do wyremontowania dróg z 5 000 do 6 560 km.

Niestety, radość nie trwała długo. Konkretnie do chwili, gdy premier zgodził się na podniesienie zasiłków pielęgnacyjnych dla rodziców niepełnosprawnych dzieci i zapowiedział, że pieniądze na ten cel, w tym roku 180 mln zł, będą pochodzić z funduszu przeznaczonego wcześniej na "schetynówki".

Postawienie przed wyborem: lepsze drogi czy większa pomoc dla chorych dzieci i ich heroicznych rodzin, odbiera właściwie wszelkie argumenty w dyskusji. Wiadomo, co w społecznym odbiorze jest słuszniejsze. Z drugiej strony rząd, podejmując taką decyzję, poszedł na łatwiznę. Uznał, skądinąd zapewne słusznie, że sięgnięcie po inne rezerwy, tkwiące na przykład w rozbudowanej biurokracji, w przywilejach emerytalnych górników, funkcjonariuszy służb mundurowych, zamożnych rolników, byłoby w przededniu zbliżającej się serii wyborów zbyt dla rządzących polityków ryzykowne. 

A drogi? Cóż, są jakie są, będą jakie będą. Warto zresztą zwrócić uwagę na jeszcze jedno. Drogi gminne i powiatowe (te o twardej nawierzchni) mają łącznie około 212 000 km długości. Nawet przy utrzymaniu niebywałego, jak na dotychczasowe standardy, tempa ich remontowania, powiedzmy 3 000 kilometrów rocznie, odnowienie całej sieci "schetynówek" zajęłoby... 70 lat. Czy ktoś pamiętałby wówczas jeszcze, skąd wzięła się ta dziwna nazwa? Tak, jak niewiele osób wie dzisiaj co oznacza i skąd się wzięło określenie: "sławojki"...            

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony