Ten kierowca celowo nie przepuszcza pieszych na przejściach

Im bardziej cywilizowany kraj, tym większe prawa pieszych na drogach. I to się mniej więcej sprawdza. Czy owe przywileje przekładają się jednak na wzrost bezpieczeństwa? Otóż nie zawsze.

Zdjęcie

Różni kierowcy mają różne podejście do przepuszczania pieszych na przejściach /poboczem.pl
Różni kierowcy mają różne podejście do przepuszczania pieszych na przejściach
/poboczem.pl
Należy dyscyplinować kierowców,  czy pieszych?

Często od tego, co się robi, ważniejsze jest to, czego się nie zrobiło. Na początku października Senat odrzucił uchwaloną przez Sejm we wrześniu, po trzech latach wytężonej pracy, nowelizację kodeksu drogowego, przyznającą znacznie większe niż obecnie uprawnienia pieszym. czytaj więcej

W Europie Zachodniej kierowcy zwalniają lub zatrzymują się już na sam widok przechodnia, zbliżającego się do przejścia dla pieszych. I nie uważają swojego zachowania za akt wielkopańskiej łaski, nikt im również za taki gest nie dziękuje skinieniem głowy czy pełnym wdzięczności uśmiechem.

Z czego wynikają podobne obyczaje? Z ogólnie wysokiej kultury, długich tradycji motoryzacyjnych, słonych kar za wykroczenia, rozwiniętej infrastruktury drogowo-chodnikowej, ale także z niewielkiego, poza śródmiejskimi deptakami, strefami handlu i rozrywki, ruchu pieszych. W Szwajcarii, Niemczech, Austrii czy Norwegii trudno natknąć się na piechurów maszerujących nieoświetlonym poboczem jezdni czy podchmielonych desperatów-autostopowiczów, wyskakujących na środek szosy w celu złapania tzw. okazji.

Reklama

W wielu krajach Azji, Afryki, Ameryki Środkowej i Południowej na drogach niepodzielnie rządzą zmotoryzowani, wychodzący z popularnego również w dorzeczu Wisły założenia, że jezdnia, jak sama nazwa wskazuje, służy do jeżdżenia, a nie chodzenia. Kierowcy bezwzględnie spędzają klaksonami przechodniów z teoretycznie przeznaczonych dla nich przejść, nie przejmują się sygnalizacją świetlną, a często również obecnością policjanta, kompletnie obojętnego na takie występki.

Pieszy, zamierzający przemknąć na drugą stronę ulicy wie, że aby przeżyć, musi być nadzwyczaj czujny. Nie ma mowy o pogawędkach z innymi przemykającymi, o leniwym spacerowaniu przed frontem pojazdów, o przeglądaniu wiadomości na smartfonie, izolowaniu się od świata zewnętrznego muzyką płynącą ze słuchawek, o stosowaniu "strategii kury", czyli przebieganiu przez jezdnię z głową wtuloną w ramiona, bez rozglądania się na boki i z nadzieją, że może jakoś się uda. Takie pospolite u nas zwyczaje w tamtych warunkach byłyby równoznaczne z samobójstwem. Wypadki? Oczywiście się zdarzają, ale jest ich o wiele mniej, niż wynikałoby to z obserwacji miejscowych realiów.

Cytat

Polska leży gdzieś pomiędzy Europą a Azją. Mieszanka w pełni już europejskich przepisów z wciąż "azjatyckimi" nawykami licznych uczestników ruchu przynosi tragiczne rezultaty

Polska leży gdzieś pomiędzy Europą a Azją. Mieszanka w pełni już  europejskich przepisów z wciąż "azjatyckimi"  nawykami licznych uczestników ruchu przynosi tragiczne rezultaty. Piesi rokrocznie stanowią jedną trzecią wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków na naszych drogach. Jednak poszkodowane w takich zdarzeniach są zawsze obie strony. Również kierowcy. I nie chodzi tu tylko o odpowiedzialność prawną. To ich, niejednokrotnie do końca życia, gnębią wyrzuty sumienia, to na nich spada odium sprawców ludzkiego nieszczęścia.

Apel czytelnika: "Zakazać pieszym korzystania z telefonów!"

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zdementowało podaną przez jedną z gazet informację, jakoby resort ten zamierzał wprowadzić zakaz korzystania z telefonów komórkowych na przejściach dla pieszych. Ba, twierdzi, że nawet takiego przepisu nie rozważa. W oficjalnym komunikacie na... czytaj więcej

Późnym wieczorem samochód, prowadzony przez dwudziestoparoletniego kierowcę zabija na jezdni dwie kobiety. Pod informacją na ten temat natychmiast pojawiają się komentarze, których autorzy bez chwili wahania ferują najsurowsze wyroki, żądając najwyższego wymiaru kary dla młodego "zwyrodnialca", "bandyty", "chwasta".

 Później okazuje się, że niewiasty przechodziły przez drogę w niedozwolonym miejscu, tuż za zakrętem. Chłopak nie musiał spodziewać się ich w takim miejscu, nie mógł dostrzec w ciemnościach ubranych na czarno postaci i, chociaż jechał z dozwoloną prędkością, nie miał szans na odpowiednią reakcję.

Odpowiedzialność za wiele nieszczęść ponoszą ich ofiary. Co rzecz jasna nie znaczy, że kierowcy są niewiniątkami.

- Wiem, że powinienem przepuścić pieszego, czekającego przed "zebrą", jednak na ulicach dwujezdniowych celowo nigdy tego nie robię - mówi jeden ze znajomych. - Boję się, że ktoś mnie w ostatniej chwili zechce ominąć albo sąsiednim pasem będzie pędził jakiś idiota i pieszy, którego swoim zachowaniem niejako zaproszę na przejście, zginie pod jego kołami.

Lista grzechów popełnianych przez pieszych jest długa, o niektórych wspomnieliśmy już powyżej, ale do bodaj najgorszych należy grzech słabej pamięci. Pamięci, bowiem trudno uwierzyć, że tzw. niechronieni uczestnicy ruchu drogowego nie znają podstawowych prawd i zasad w tym ruchu obowiązujących. Oni po prostu o nich nie pamiętają.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy uważasz, że piesi powinni mieć pierwszeństwo zanim jeszcze wejdą na przejście dla pieszych?

  • 21%
  • 20%
  • 59%
głosów: 3666

Zapominają o prawach fizyki, które powodują, że żaden samochód nie zatrzyma się w miejscu natychmiast po rozpoczęciu hamowania. Zapominają, że to, iż oni widzą wieczorem światła nadjeżdżającego pojazdu, wcale nie znaczy, że są widziani przez jego kierowcę. Zapominają, że noszenie odblasków to nie fanaberia, lecz prawny obowiązek i przejaw instynktu samozachowawczego. Zapominają, że przejścia dla pieszych nie są tunelami w czasoprzestrzeni, ale znajdują się na jezdniach, po których jeżdżą samochody  Zapominają, że przepisy przepisami, ale pieszy, nawet na przeznaczonym dla niego i specjalnie oznakowanym miejscu, nie jest świętą krową. Musi zachowywać przytomność umysłu i mieć oczy dookoła głowy.

Zapominają wreszcie o najważniejszym: co z tego, że racja będzie po ich stronie. Na cmentarzach spoczywa wielu kierowców, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu. Nie brakuje tam także nieszczęśników, którzy poczuli się zbyt pewnie na przejściach dla pieszych.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony