Trabant to była "mydelniczka". Syrenę nazywano "skarpetą", a skodę...

Jedna ze stacji telewizyjnych przypomina "Ekstradycję", polski serial kryminalny z lat 90. Policja jeździ w nim poldkami. Pamiętacie poldka?

Zdjęcie

Maluch czyli volvo. W tle... poldek :)
Maluch czyli volvo. W tle... poldek :)
Taką pieszczotliwą ksywkę otrzymał kiedyś polonez. Trabant to była "mydelniczka". Wiadomo, plastik. Syrenę, właściwie nie wiedzieć czemu, nazywano "skarpetą", a skodę 1000 MB "skodą tysiąc małych braków". Wartburg wyposażony w silnik z Volkswagena został "półgolfem". Określenie "maluch" awansowało z czasem do rangi oficjalnej nazwy tego modelu.

Oswajaliśmy inne nazwy aut z drugiego obszaru płatniczego. Mercedes to potocznie merc, audi - audik, citroen - cytryna, renault - renówka, mazda - maździanka. Udało się nawet sympatycznie "spolszczyć" nazwę mitsubishi - to po prostu "misiuwisi". BMW - beemwica lub beemka (skrót ten rozwijano jako Będziesz-Miał-Wydatki). I ta właśnie marka najbardziej pobudza inwencję współczesnych domorosłych słowotwórców i kalamburzystów. Dzisiaj BMW to zatem m.in.: Bolid Młodego Wieśniaka, Bawarska Modyfikacja Wartburga, Będę Martwy Wkrótce, Burak Może Wszystko... Analiza tych rozwinięć byłaby wdzięcznym poletkiem badań socjologów i psychologów społecznych.

Reklama

W ostatnich czasach pojawiły się też protekcjonalne określenia superlimuzyn i samochodów sportowych. Brzmią trochę dziwnie, zwłaszcza w ustach ludzi, którzy prawdopodobnie nigdy nie będą mieli okazji zasiąść za kierownicą takich aut. Zatem porsche to według niektórych naszych rodaków "porszawa", ferrari - "ferrarka", a bentley - "bentek".

Generalnie jednak większość z dawnych samochodowych ksywek wyszła z powszechnego użycia. Czy ktoś mówi jeszcze na citroena per "cytryna"?

A może się zresztą się mylimy...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony