Uwaga. Celem samotnie podróżujące kobiety. Chodzi o dzieci

Jazda samochodem bywa, jak wiadomo, niebezpieczna. Nie tylko ze względu na groźbę kolizji czy wypadku, ale również z uwagi na możliwość spotkania na swej drodze sprytnych oszustów. Jak pokazuje życie, szczególnie powinniśmy się wystrzegać elegancko ubranych mężczyzn w luksusowych limuzynach na zagranicznych blachach. Oto post ostrzeżenie, jaki krąży od kilku dni w sieci.

Zdjęcie

Śniady dżentelmen, który oferował nam złotą biżuterię /poboczem.pl
Śniady dżentelmen, który oferował nam złotą biżuterię
/poboczem.pl

"Uwaga! Dnia 13.08.2016 r. spotkała mnie przykra sprawa. Wybrałam się z córką na długi weekend. Jadąc autostradą A2 od strony Warszawy na Poznań, przy zjeździe na Wartkowice, około godz. 12 mój samochód został zepchnięty z drogi, na awaryjny pas ruchu przez dwa srebrne mercedesy na zagranicznych blachach. W autach byli mężczyźni, prawdopodobnie cyganie, ubrani w garnitury (jeden beżowy, drugi ciemny), obwieszeni złotem. Próbowali dobić mi się do samochodu, szarpali za klamki, urwali zderzak, walili w szyby. Tylko dzięki pomocy przypadkowego kierowcy udało nam się odjechać (nie wiem kim jesteś, ale serdecznie Ci dziękuję za pomoc). Po rozmowie z policją okazało się, że podobno są to mężczyźni, których celem są samotnie podróżujące kobiety. Chodzi o dzieci. Dziewczyny, uważajcie i zamykajcie drzwi od środka, jak będziecie same!!!!!!!!!".

Tyle autorka postu. Znana  nam z imienia i nazwiska. Zapewne emocje spowodowały, że opis incydentu, w którym uczestniczyła, nie jest do końca jasny. Dlaczego celem napastników miałyby być "samotnie podróżujące kobiety"? I co to znaczy, że "chodzi o dzieci"? Sam scenariusz zdarzenia jest jednak typowy i znany od lat, choć ten akurat  pachnie "miejską legendą", a raczej w tym przypadku "autostradową legendą".

Reklama

Widzisz zaparkowany na poboczu kosztowny samochód - mercedesa, audi A8 lub A6, niekiedy bmw. Najczęściej z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi. Obok pojazdu stoi wystrojony w garnitur, białą koszulę i krawat smagłolicy i kruczowłosy dżentelmen. Rozpaczliwie próbuje zatrzymywać przejeżdżające obok auta. Nie jesteś człowiekiem bez serca, więc postanawiasz pomóc bliźniemu. Kierowca mercedesa, (audi, bmw) zaczyna rozmowę po angielsku lub niemiecku, ale gdy widzi, że w ten sposób się nie dogada, przechodzi na nieco łamaną polszczyznę. Dowiadujesz się, że jest biznesmenem, który właśnie wraca ze służbowej podróży. Niestety, pech chciał, że zgubił saszetkę z pieniędzmi i kartami kredytowymi (w innej wersji został okradziony). Dlatego bardzo prosi cię o pożyczkę. Obiecuje, że odda ją niezwłocznie po powrocie do domu, z sowitą nawiązką. Wręcza ci pięknie wydrukowaną wizytówkę z imieniem, nazwiskiem (dobrze, gdy widnieje przed nim jakiś poważny tytuł: "dr" albo "ing."), adresem w Hamburgu (Berlinie, Monachium itd.) i nazwą firmy. Jako zabezpieczenie pożyczki proponuje markowy zegarek, złoty łańcuch, sygnet itp.

W PRL każde dziecko wiedziało, że…

Nie brakuje ludzi przeświadczonych, że światem rządzi wielki spisek. Wszystko, co widzimy, czym się emocjonujemy, to pozory, ułuda, fatamorgana. czytaj więcej

To kluczowy moment. Możesz zorientować się, że masz do czynienia z naciągaczem i odjechać lub uznać, że trafiła ci się okazja, by połączyć dobry uczynek ze znakomitym interesem. Niestety, wkrótce przekonujesz się, że wykonane rzekomo z drogocennego kruszcu precjoza są w rzeczywistością nic nie wartą błyskotką a szwajcarski zegarek - podróbką. Fałszywką jest też wizytówka. No i szukaj wiatru w polu...    

Łatwowiernych ponoć nie brakuje. Kilka lat temu policja szacowała, że wartość łupu w przypadku tego typu oszustw wynosi przeciętnie 1000 euro. Rekordziście udało się wyłudzić aż 20 tys. euro! Większość "pożyczkodawców" nie kontaktuje się jednak z organami ścigania, wstydząc się swojej naiwności. Woli jakoś przeboleć stratę.

Oczywiście istnieją rozmaite warianty opisanego wyżej procederu. Niekiedy naciągacze sami szukają ofiar na przydrożnych parkingach, stacjach benzynowych. Zajeżdżają im drogę na autostradach. Nie pracują metodą "na litość", lecz bywają bardziej nachalni, czy wręcz brutalni. Działają głównie na trasach tranzytowych wschód-zachód. Często są obywatelami państw zachodnioeuropejskich.

Przez pewien czas wydawało się, że oszustwa przebiegające według opisywanego wyżej schematu należą już do przeszłości.  Powyższy przypadek dowodzi jednak, że jest inaczej. Sami też zresztą natknęliśmy się niedawno w okolicach Nowego Sącza na eleganckiego osobnika, który stojąc przy granatowym, wypucowanym mercedesie starał się zatrzymywać przejeżdżające obok auta.

Okradziony biznesmen wracający z Turcji?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony