Wbiegł na jezdnię i potrącił auto. A potem... upadł

Pokładowe wideorejestratory cieszą się w Polsce ogromną popularnością. Moda na tego typu urządzenia przyszła do nas ze wschodu, gdzie kierowcy mierzyć się muszą nie tylko z kiepskimi drogami.

Zdjęcie

Co tu się wydarzyło??? /
Co tu się wydarzyło???
/

W Rosji czy na Ukrainie poważnym problemem są np. nietrzeźwi uczestnicy ruchu. Wielu kierowców inwestuje też w pokładowe kamery w obawie przed próbą wyłudzenia odszkodowania. Czyżby perfidna praktyka zyskiwała też na popularności w naszym kraju?

Poniżej prezentujemy zapis wideo ze zdarzenia, którego interpretacja sprawia nam ogromny problem. Na pierwszy rzut oka zachowanie pieszego wygląda na typową próbę wyłudzenia odszkodowania. Z drugiej strony - mężczyzna wtargnął na jezdnię dopiero, gdy dla kierowców samochodów zapaliło się zielone światło. Biorąc pod uwagę, że dotyczyło ono aż trzech pasów ruchu prawdopodobieństwo, że pieszy wszedł na przejście korzystając z zielonego światła wydaje się skrajnie małe.

Reklama

Policja nie powinna więc mieć żadnego problemu z ustaleniem przebiegu zdarzenia i wskazaniem winnego. Czyżby jednak "potrącony" mężczyzna liczył na brak monitoringu skrzyżowania, a może - czego również nie można wykluczyć - dysponował "własnymi" świadkami?

Pieszy potrącił samochód na pasach

Z drugiej strony, zdarzenie - jak wiele innych - może być po prostu "zbiegiem nieszczęśliwych okoliczności". Niewykluczone, że mężczyzna - pod wpływem impulsu - wtargnął na jezdnię widząc zbliżający się do przystanku tramwaj lub autobus. Prawidłową ocenę sytuacji zaburzyć mogły np. naciągnięte głęboko na uszy (i oczy...) czapka i kaptur.

Nie ulega jednak wątpliwości, że tego rodzaju zdarzenia są najlepszą reklamą dla producentów kamer... Co o tym sądzicie?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony